środa, 23 czerwca 2010

Ogrodowo


Może i trochę przynudzam z tymi kwiatami, ale jestem zadowolona, że w ogóle coś zaczęło mi tu rosnąć, choć jeszcze wiele pracy przede mną. 

Nasturcje wybujały mi w ciągu 2 tygodni i obecnie troszkę je przycinam, żeby nie zagłuszyły mi wieloletnich roślin:



Na parapecie postawiłam drugą skrzynkę(ryzykując, że Artur ją po prostu zwali, otwierając okno) ze scaevolą, ale o niej później.


Poniżej - piękno nasturcji:






liście pogryzione przez ślimaki; nie sypię jednak granulek, bo nasturcji mnóstwo, a chemia, to chemia.

 



Między nasturcją rośnie Helianthemum:



Dzwonek:




Różne odmiany goździków, w tym jeden pachnący:




A tu nasz frontowy ogród w porannym słońcu:




Bacopa pięknie się rozrasta:



A tu zbliżenie scaevoli - żeby kipiała kwiatami... tego nie mogę o niej powiedzieć. Może jeszcze trzeba dać jej szansę?



Po drugiej stronie ponownie zakwitły pierwiosnki:




Tuż obok nich ubiorek i lobelie oraz kilka goździków:


Groszek pachnący powoli się rozrasta, choć jak na warunki Irlandii, raczej nie szaleje. Za to pachnie niesamowicie. Już kilka metrów od naszego ogrodzenia czuć jego zapach. Fotogeniczny nie jest ani odrobinę:)) 

Zrezygnowałam z ogrodu kwiatowego na tyłach, poświęcając przestrzeń na dziecięce oprzyrządowania. I na dziś to tyle o moich kwiatach 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz