sobota, 5 czerwca 2010

Powrót



Dzisiejszego ranka, po raz pierwszy od ponad 8 miesięcy, poszłam biegać. Czułam, że już muszę, bo mi brakuje takiego intensywniejszego ruchu. 

Jak na pierwszy raz, po tylu miesiącach(joggingowanie skończyłam w drugim miesiącu ciąży), nie było źle. Biegałam bez przerwy 15 minut. Owszem, byłam zmęczona, głowa mnie zaczęła boleć, płuca mi rozsadzało, ale po chwili wszystko przeszło. W ciągu dnia czułam się o wiele lepiej. Mam nadzieję, że energia, która kiedyś mnie tak rozsadzała, ponownie wróci. 


Natomiast moje robótki leżą. Czasem coś dłubnę, ale niewiele. Chyba narzuciłam sobie za duże tempo po porodzie i zwyczajnie nie nadążałam. Zaczęłam się w tym wszystkim gubić. Teraz muszę opanować dom, dzieci, szkołę i wszelkie imprezy i spotkania - to jest najważniejsze. Na robótki przyjdzie czas, kiedy Izabela się unormuje. Bardzo zazdroszczę wszystkim, którzy mogą coś sobie dziergać, wyszywać, czy co tam jeszcze. Oglądam Wasze prace, czytam wpisy i podziwiam i... na tym koniec. Nawet na komentowanie nie mam czasu, a niekiedy sił. Za to kładę się do łóżka i w jednej sekundzie zgon. Nie słyszę nic, nic mnie nie jest w stanie obudzić, poza cichym kwileniem Izy. Ale jeszcze kilka miesięcy i wszystko się zmieni, a póki co, idę spać:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz