niedziela, 20 czerwca 2010

Upalna niedziela



Ponieważ Iza wciąż jeszcze jest dość mała, nie wyjeżdżamy nigdzie dalej. Plączemy się tylko po okolicy. 

Dziś(ze względu na pogodę) postanowiliśmy pojechać nad jeziora w Portarlington. Są usytuowane całkiem blisko. Nad pierwszym jest mała plaża:





Tuż obok jezior są torfowiska:



To białe w oddali to nie bawełna:) To kwitnące trawy.












To zapewne od torfu woda nabiera brunatnego koloru:





Dziewczynom oczywiście, ani nikomu z plażujących, nie przeszkadzało to w zabawie:








Idąc brzegiem można zrobić kilka ładnych zdjęć...




...pozachwycać się widokami...




...i dotrzeć do drugiego jeziora:




Obrazki czasem jak z bajki:




To jezioro jest już dużo, dużo większe i o wiele głębsze. Tutaj właśnie są pomosty dla amatorów moczenia kija:





Izabela plażowała z nami, ale w cieniu swojego leżaczka lub namiotu:



Zdjęcie zrobione zaraz na początku, więc jeszcze w rajstopkach i sukience:)


Gosia i Monika dołączały czasem do nas i przez chwilę siedziały na kocyku:







Stwierdziłam, że pojadę tam któregoś dnia na same zdjęcia. Musi tylko być to dzień deszczowy lub zaraz po deszczu, bo dziś kurzyło się niemiłosiernie! Po powrocie samochód pojechał do myjni, ponieważ oblepiony był brunatnym pyłem od czubka dachu po koła. Przed jazdą do domu musieliśmy przetrzeć okna, bo nic nie było widać przez taką zasłonę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz