sobota, 18 kwietnia 2015

Glendalough Miners Road, Co, Wicklow



Tym razem, jadąc w góry Wicklow, mieliśmy na uwadze dojście do wioski górników, położonej w Dolinie Glendalough, za Jeziorem Wyższym. Wybraliśmy zatem dalej położony(płatny) parking. Dzięki temu zaoszczędziliśmy około godziny(biorę pod uwagę wolny spacer z dziećmi i przeciskanie się miedzy tłumem turystów). Dzieciaki ochoczo ruszyły na spacer.


Początek był łatwy, bo niewiele wspinaczki, droga delikatnie biegła pod górę, a przede wszystkim towarzyszyło nam jezioro.




Żeby więc sobie urozmaicić nudną wędrówkę, dziewczyny zaczęły się wspinać po otaczających zboczach, zbiegać i wbiegać od nowa...



...w dole lśniły wody jeziora...



...dzieciaki miały przednią zabawę...



czasem było łatwo, czasem trudniej...



W końcu droga zaczęła troszkę bardziej piąć się w górę, a jezioro powoli zostawało w tyle.


Wyszliśmy z cienia...



...na słoneczną drogę, która prowadziłą do wioski górników. 
Najpierw jest to trasa spacerowa, która kończy się właśnie przy ruinach i przeistacza w drogę dla tych, którzy lubią szlaki górskie. Nie jest to trasa wyczynowa, bo szczyt ma bodajże 130m, ale nie nadaje się już na spacer w sandałkach.



Z obu stron otaczały nas góry...
Cały obszar jest rezerwatem przyrody. Zachowane są tu torfowiska, wrzosowiska, górskie hale i lasy. Góry po jednej stronie to granit, który, jak opisują w informatorze, najczęściej nie jest niczym porośniety. Gołe skały i to wszystko....



Po lewej stronie, czy też po drugiej stronie strumienia(na jedno wychodzi) góry tworzą łupki mikowe czy coś w tym stylu. Monika przywlekłą całą kieszeń odłamków, w których srebrna mika błyszczy w promieniach słońca. Ta część gór jest porośnięta wrzosami i trawami i gdzieniegdzie lasem.
Woda w strumieniu krystalicznie czysta.



Powoli dotarliśmy do górniczej osady, położonej w dolinie, w kompletnym odosobnieniu.


Górnicy z osady w Dolinie Glendalough, którą odwiedziliśmy, wydobywali ołów. Całe hrabstwo Wicklow znane były z kopalni miedzi, siarki, a nawet srebra, które znajdowano w gelenie, czyli sierczku ołowiu. Galena odnajdowana była jednak częściej w Silver Mountains, w hrabstwie Tipperarry, gdzie jeszcze zamierzamy pojechać. Tymczasem wróćmy do Glendalough...


....i błysku na kamieniach....




Dziewczyny przeskakiwały po kamieniach przemierzając strumień.



Wyobrażacie sobie żyć w takim odosobnieniu? Chociaż z drugiej strony, po morderczej pracy w kopalni, kto miał czas i ochotę na myślenie o samotności? Kopalnia zakończyła pracę około połowy XX wieku(różne źródła podają 1950, bądź 1965r)


W osadzie górników pozostaliśmy chwilę, obejrzeliśmy szczątki młynu wodnego, którym kruszono skały, pospacerowaliśmy wśród górek usypanych z łupków skalnych i piachu - pozostałości po kopalnianych pracach, przeszliśmy się między ruinami domów(na własne ryzyko, ponieważ wszędzie wiszą ostrzeżenia o niebezpieczeństwie zawalenia się) i ruszyliśmy dalej...



To właśnie w wiosce górników rozpoczyna się szlak górski, oznaczony jako purpurowy, ale o tym... następnym razem.

10 komentarzy:

  1. to już ciężka wyprawa, widoki prześliczne,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę pochodzic trzeba, nie da się ukryć

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. pięknie, choć jeszcze nie tak, jak potrafi być latem

      Usuń
  3. Lubię z wami chodzić na wycieczki :-)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi słyszeń. zapraszam na kolejne

      Usuń
  4. Ależ ciekawe miejsce! Wspaniala wycieczka i pogoda super Wam się udała:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miejsce jest interesujące i do tego takie....niesamowite, naprawdę. ale to się czuje tam, a nie na zdjęciach

      Usuń
  5. Bardzo lubię Wasze wycieczki, zawsze pokazujesz piękne tereny! *^v^*
    A najbardziej mnie cieszy, że dzieci tak chętnie Wam towarzyszą i na zdjęciach widać, że sprawia im to wielką radość, a nie tylko myślą po powrocie do domy na kanapę do komputera... ^^
    Też bym nazbierała worek kamieni, jestem kamieniomaniaczką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo. powiem tak, z dziećmi to bywa różnie, ale staramy się je w miarę często zabierać do różnych miejsc, aby nauczyły się ciekawości świata.
      kamienie przywozimy zawsze, a najwięcej z miejsc nad wodą; Artur zawsze wtedy "krzyczy", że zawieszenie nie wytrzyma,

      Usuń