sobota, 24 marca 2012

Sezon wyjazdowy rozpoczęty



Dziś był to tylko wyjazd do ZOO, ale jednak wyjazd. Pogoda dopisała nam niesamowicie! Słońce, ciepło, brak chmur... 


Izabela pierwszy raz, z pełną świadomością, biegała po ogrodzie. Była niesamowicie podekscytowana. Dziewczyny, choć to dla nich kolejny wypad do ZOO, też przeżywały wszystko na swój sposób. 

Ja z kolei miałam swój pierwszy wyjazd do Dublina. Artur uparł się, że dziś ja prowadzę i nie dało się go przekonać, że nigdy nie jeździłam w tego typu mieście! Co się okazało? Było łatwo i przyjemnie. Dublin nie jest już mi straszny. Jeździło się naprawdę dobrze i spokojnie. Jedyne co mnie na początku zaskakiwało to to, że Artura honda nie ma takiego startu jak mój renault. Troszkę mniej mocy i wolniej rusza, ale tutaj nie ma problemu, na światłach nie liczą się nanosekundy od zapalenia się zielonego do ruszenia twojego wozu:)


Teraz kilka fotek. Dziś będzie tylko i wyłącznie dzieciowato i rodzinnie. Następny wpis będzie kwiatowy.

Zatem ruszamy...


Po 11-tej było jeszcze chłodnawo, więc kamizelki przydały się jak najbardziej:





Izabela, z tej wysokości, widziała wszystko DOKŁADNIE:




Tak sobie wędrowała cała czwórka:




Foki przyciągnęły uwagę dziewczyn bardzo mocno:




Dzięki temu mogłam im zrobić kilka zdjęć:












Wkrótce zrobiło się ciepło i dziewczyny nie chciały już nosić sweterków:




Oczywiście wszelkie "małe place zabaw" trzeba było zaliczyć:




...każdą linę, drabinkę, itp.



Izabela próbowała ruszyć drewniana żyrafę:




Kiedy dopadł głód, Monika przysiadła na kamieniu z jogurtem:




Nawet nie wiedziała, że zrobiłam jej zdjęcie:




Kamienie też trzeba było zaliczyć:)




I kolejną piaskownicę:




W końcu zrobiłam zdjęcie samej sobie:) i wtedy małżonek zaczął przekonywać, żeby dać mu aparat




I efekt poniżej(z tym, że jest to jedyne zdjęcie, które mi zrobił):




Strefa pingwinów:








...i zwierząt domowych, gdzie dziewczyny próbowały doić krowę:




Jak widać, całkiem dobrze im szło:)





Rumakiem krowa nie jest, ale...




Skoro Gosia, to Izabela też musiała gdzieś przysiąść:




Tymczasem Małgosia dopadła kolejnego głazu i przybrała pozę dziwoląga: 





Koło wybiegu słoni zawsze trzeba zatrzymać się koło wodospadu:




W końcu Izabela ogłosiła protest! Nogi bolą, tata weź mnie na ręce! 




A starsze przysiadły na kamieniu i też odpoczywały:



Na szczęście to już była droga powrotna i byliśmy prawie przy wyjściu:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz