wtorek, 20 marca 2012

Sukienka, pisanki i pokrowiec na kanapę

Ot, takie pomieszanie z poplątaniem.

Uszyłam sporą część pokrowca kanapowego. Nie całość jeszcze, bo nie miałam czasu, ale już niedaleko do finiszu. Pozostała część będzie o tyle łatwiejsza, że już wiem co i jak z narożnikami. Teraz już pozostaje odtworzyć to, co zrobiłam w pierwszym podejściu dobrze:)




Tak, widać na zdjęciach część starą i nową; proszę się nie dziwić, mam małe dzieci w domu i nie utrzymuję kanapy w stosownej czystośći:) 




Choć i tak muszę przyznać, że te maziajowe kwiaty dobrze kryją wszelkie plamy i plamki.

Powstały dwie kiecki dla dziewczyn. Kiecki z półproduktów: włóż opakowanie do mikrofali na 3 min i masz obiad gotowy:)) - to mam na myśli, mówiąc o półproduktach. 
Gotowe były góry: odcięte od dwóch bluzeczek, które poplamiły się nieodwracalnie i gotowe doły od zakupionych tunik o numerze 6, w który jakoś się nie mieszczę:) Dla mnie pozostało zadanie "włożyć na 3 min. do mikrofali", czyli zeszyć ze sobą dwie części. Zastanawiam się jeszcze nad paseczkami, bo dzięki nim można by było lepiej dopasować suknie na moich córkach, które są dość szczupłe, żeby nie powiedzieć chude.

Ta będzie pewnie dla Gosi:





...a ta dla Moniki:





Kwiatuszki pokryły drobne plamki po kakao:






Wieczorami zajmowałam się cięciem styropianu:





Ciekawe czy moja mama pozna ten materiał w filetowe kwiatuszki? Trudny dość do obsługi, bo jest to czyste płócienko, dość sztywne i gniotące się niemożebnie! Na zdjęciu wyszły wszelkie fałdki, których nie zauważałam aż tak bardzo, kiedy pisanki leżały na stole.





A tu pierwsza kurka. Miała być według tego wzoru od Marimali(dziękuję za możliwość skorzystania), ale w trakcie zmieniłam dół. Pokrowce na jajka jakoś do mnie nie przemawiają. To tak, jakbym robiła pokrowce na pomidory albo jabłka. 


Wracając jednak do kurek... moja wyszła tak:




Do części okrąglutkiej dodałam swoja radosną twórczość. Ogon wyszedł bardziej jak u pawia, jest też troszkę krzywy i to, co najbardziej spaprało obraz, to brak usztywnienia; jednak krochmal przygotuję już na większą partię. Teraz tak sobie myślę, jakby wyglądała ta kurka z miękkiej, cieniutkiej włóczki? Nic tylko trzeba wypróbować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz