środa, 18 kwietnia 2018
Zaległe prace
...czyli delikatny, wiosenny szal na szyję, który powstał ze spódnicy.
Odcięłam ją w połowie, może troszkę wyżej, przymierzyłam czy dam radę owinąć się tym dwa razy i zaczęłam obrabiać szydełkiem
Jako spódnica, jakoś mi nie leżała; może koloy, może fason... nie wiem. Zobaczymy jak sprawdzi się jako wiosenna apaszka.
Do półsłupków dołożylam szerokie łuki, chyba ze dwa rzędy i na końcu takie niby-wachlarzyki. Ponieważ robiłam to z głowy i w dodatku w odstępach czasowych, wszystko jest nieregularne. Co jakiś czas wachlarzyk zmienia kształt, ale w sumie, w całości, tego tak bardzo nie widać.
Kończę też drugą parę skarpetek. Pierwsza była zupełnie gładka. Druga ma na wierzchu delikatny ażur, taki najprostszy: dwa z jednego i dwa razem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szalik powinien być ok,wygląda na lejący materiał,skarpetki super.
OdpowiedzUsuńSzal bardzo mi sie podoba - ma piekny wiosenny kolor. I mysle, ze Twoje dziewczyny pewnie by go chetnie przygarnely.
OdpowiedzUsuńSzal jest przepiękny! Dla mnie ten element garderoby to podstawa, nawet latem, więc do szali właśnie zawsze mam słabość:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo
OdpowiedzUsuń