środa, 10 grudnia 2014

Druga niedziela adwentu za nami



...i coraz bliżej do świąt.

Na kominku zapłonęły dwa kandelki.



U mnie to wszystko pisane z pewnym opóźnieniem, ale początek każdego tygodnia jest tak szalony, że oddech chwytam dopiero w środę.


W neidzielę robiłam z dziewczynami papierowe zabawki z paseczków:




Wykorzystałam do tego dawne świąteczne kartki, które złożyłyśmy w takie niby kule:



Wypróbowałam też prosty przepis na śnieżynkę przestrzenną, wykonaną z papieru:




Wisza już w oknie - zdjęcia niedługo - i bardzo, bardzo mi się podobają. Są niezwykle urokliwe. Dodatkowo cenię autora przepisu za prostote! Brawo.


W ostatni poniedziałek dziewczyny miały próbę w szkole polskiej. Przygotowują małe przedstawienie na święta. Już w przyszłym tygodniu popiszą się śpiewem i wierszykami na spotkaniu opłatkowym w szkole polonijnej.
Dzięki próbie miałam dwie godziny czasu, które spędziłam na zakupach, łowiąc promocje i wykorzystując wszelkie rabaty, które udało mi się nazbierać. Izabela była dzielną pomocniczką i musze przyznać, że zachowywała się niespotykanie grzecznie. Generalnie zauważam, że w tym roku nastąpił ogromny skok w jej rozwoju emocjonalnym. Rozumie wiele rzeczy, które jeszcze rok temu do niej nie trafiały. W sklepie z zabawkami lubi pooglądać, wyciągać z półek różności, zadawać pytania: czy mogę jej to kupić?, itp. ale nie robi awantur przy odpowiedzi przeczącej. Zwykle odpowiada: ok. to może innym razem :) Czasem żal mi, że nie mogę wydać tej ekstra sumy i zadowolić jej "chcenia", z drugiej strony wiem, że kolejna zabawka, to radość na jakis czas, potem będzie następna i następna, a żadna ilość rzeczy nie sprawi, że dziecko będzie szczęśliwsze.  Ale i tak mi przykro...





Powoli rozplanowuję sobie pieczenie i gotowanie na święta, choć w tym roku spędzimy je bez Artura. Święta wypadają w tygodniu i ci, co pracują w szpitalu, muszą dostosować się do grafiku. Za to w sobotę i niedzielę po Bożym Narodzeniu będziemy już razem.
W związku z takim układem pracy męża, choonka będzie ubrana w tym roku wcześniej: w weekend poprzedzający święta, a nie w wigilię, jak to zawsze bywało. Strojenie drzewka to zadanie Artura i dziewczyn i niech tak pozostanie. To taka nasza mała, rodzinna tradycja.

3 komentarze:

  1. To i tak szybko łapiesz oddech.Mnie to się jeszcze nie udało a liczyłam że idzie września to już będzie lepiej.
    Fajny Iziak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musze łapać i do przodu!!! inaczej bym się zagubiła

      A.

      Usuń
  2. pomysłowe ozdoby, te bombki z papieru ekstra wyszły, a Iza - pieknie,dorośleje panienka.

    OdpowiedzUsuń