poniedziałek, 3 września 2012

Nowy rok szkolny!






Zaczął się 3 września, dość późno, jak na tutejsze szkoły. Większość z nich pierwsze zajęcia ogłosiła prawie tydzień wcześniej. 

Nie pisałam tego, ale przez całe wakacje męczyły mnie wątpliwości, jak to będzie z Moniką? Przedszkole lubiła, ale co płaczu było na początku.... Obawiałam się, że tym bardziej w szkole, gdzie siedzi się w ławkach, słucha nauczyciela, wykonuje nieco trudniejsze zadania, nie będzie lepiej. 


Nastawiałam się na ranki, zwłaszcza pierwszy, pełne łez. 


Co się okazało? Monika zadowolona uczestniczy we wszystkich zajęciach. Nosi plecak, radzi sobie z poleceniami, ba, nawet otrzymuje nagrody od nauczycielki za skupienie na lekcji i wykonywanie poleceń. Może dla niektórych rodziców to banalne, ale dla mnie to wielka rzecz!



Pierwszy poranek: mój małżonek po raz pierwszy od 4 lat uczestniczył we wszystkim. Do tej pory zawsze składało się, że był w pracy. Tym razem mógł pójść z nami. I nie chodzi o to, że było uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Tutaj nie ma takich tradycji. Pierwszy i ostatni dzień szkoły są takie same, jak pozostałe. No, może większy luz panuje, wiadomo, jak to na początku(lub końcu).


Plecaki gotowe:



Wiadomo który jest czyj, spoglądając tylko na rozmiar.


Obie gotowe do wyjścia:





Najmłodsza oczywiście też przy drzwiach:




I jeszcze wspólne zdjęcie sióstr:



I tak zaczęliśmy nowy rok szkolny!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz