poniedziałek, 24 września 2012

Jesień...






...zawitała do nas na dobre. Deszcz, zimny wiatr i słońce, które świeci już tak "chłodno". Nadszedł czas, żeby znowu wyciągnąć z pudeł świeczki, lampeczki i wszystko to, co wnosi tyle ciepła do wnętrz, kiedy za oknem chłód.


Sięgnęłam na najwyższą półkę w naszej pralni, ściągnęłam kilka pudełek, przegrzebałam je dokładnie i oto co mam:




Zakupiony dawno temu świecznik, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne.


Podobają mi się jego detale:


I nic, a nic mi nie przeszkadza trochę szarych kropek, świadczących o lekkim zużyciu.



Z ukrycia wyszły też sztuczne perły, zapełniły flakon i zasłoniły łodyżki zasuszonych róż:





Wieczorem wszystko wygląda tak samo, a jednak inaczej:



W świetle świec cały pokój, regały z książkami, nabierają zupełnie innego wyglądu:



Z jednej strony lubię takie klimaty, bo trochę już mi ich brakowało(latem, nawet po 22-ej wciąż jest światło na zewnątrz, więc nie mam możliwości zapalania sobie świeczek), a z drugiej strony wiem, że zima i chłody są już nieuniknione.





A w kuchni takie ażurki na ścianach się pojawiają, kiedy zapalam latarenkę:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz