czwartek, 25 sierpnia 2011

Opaski trzy dla trzech sióstr






...czyli trzy opaski razem:



Izabelki już pobrudzona, niestety:)


U Moniki jest taki kwiat:



U Gosi troszkę inny:




Krążków z materiału narobiłam swego czasu cały stos, teraz po prostu wybieram i dopasowuję do potrzeb, kiedy takie zaistnieją:




Wieczorem popracowałam troszkę nad ostatecznym wykończeniem sukienki dla Małgosi i mam nadzieję, że wkrótce zaprezentuję ją na właścicielce. 
Poza tym zeszyłam drugą czapeczkę dla Izabelki, jutro przymierzymy i tu również mam nadzieję, że będzie pasować. 
Wyciągnęłam też narzutę z elementów, ale po chwili musiałam znów wszystko spakować, niestety. Nic to, jej czas też nadejdzie.


niedziela, 21 sierpnia 2011

Wymiana żyrandola



Zakupiony na szybko żyrandol, wywędrował z naszej sypialni do sypialni Dany. Tam pasuje bardziej.


U nas zawisł taki:




Znalazłam go w ulubionym sklepie, w dodatku na wyprzedaży, więc kupiony dosłownie za grosze.





Pasuje idealnie do łóżka i lustra, które już znalazły miejsce w tym pokoju. Kolor praktycznie identyczny, do tego drewno połączone z metalem.





Stan idealny od początku. Nic nie musiałam robić, poza umyciem kurzu.





Pozostało dokupić żarówki - o jakiejś bardzo małej mocy, z cieniutkimi końcówkami. I chyba zdecyduję się na kontakt z regulowaniem mocy, bo choć to będą żarówki najdelikatniejsze, to i tak pięć da duże światło.


Póki co cieszę się samym żyrandolem, a Izabela dziwi się, że pstryka i nic nie świeci! 

środa, 17 sierpnia 2011

Ostatnie dni lata?




Czyżby lato opuszczało już Wyspę? Wieczorami, kiedy powietrze wpada pzrez otwarte okna, czuję zapach jesieni. Nie jest jeszcze aż tak zimno(z drugiej strony, ciepło też nie jest), ale ten zapach...

Póki co żyję nadzieją, że wrzesień przyniesie lepszą pogodę. 

Kilka fotek z zabaw w parku:






Izabela kocha huśtawki i wszystko, co kręci się wkoło. Uwielbia wirowanie, okrzyki radości płyną po całym placu zabaw.




Szaleństwa z ciocią; też kręcenie, choćby na rękach i już jest fajnie!





Zadumanie...


Gosia od września podejmie naukę w szkole polskiej. Nauka, to takie bardzo mocne słowo, bo spotkania odbywają się dwa razy w tygodniu, po dwie godziny. Cztery godziny na tydzień... Z tym, że normalnym trybem będzie uczęszczać do szkoły irlandzkiej. 
Dla mnie to kolejny obowiązek, a dla niej? Mam nadzieję, że przyjemnie spędzony czas. 


I jeszcze prezentacja sukienki. Moja siostra najpierw skrytykowała zakup, bo na wieszaku, niestety, ale nie prezentuje się to ładnie. Dana stwierdziła, że nawet nie spojrzałaby w stronę tej kiecki, nie wspominając o zakupie jej.  




Mnie urzekło szycie - ten krój zdecydowanie pasuje do mojej figury. Co prawda teraz muszę pokombinować z górą, bo nie mam czym jej wypełnić. Przede wszystkim kupię stanik taki, który między miseczkami ma "nic", bo dekolt jest bardzo głęboki. Po drugie, skrócę troszkę ramiączka(już to sprawdzałam) i wtedy lekko podniesie mi to stan. Po takim zabiegu całość wygląda o niebo lepiej. 





Spodni materiał ma kolor kremowy lub coś koło tego, połyskujący; układa się bardzo miękko. Na wierzchu rzucona jest czarna, błyszcząca siateczka. Do tego wykończenie w postaci czarnej szarfy, która dopełnia całości. Jak dla mnie kiecka idealna, tym bardziej, że znaleziona od razu, bez przymierzania innych. 

Pozostają jeszcze dodatki, ale tu już część mam, a za pozostałymi rozejrzę się niedługo.
Zdjęcia na ludziu będą przed weselem lub po:) 

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Kilka zajawek z cyklu: co niedługo będę szyła




Wzięło mnie na szycie, choć w kolejce mam zaczętą rzecz na szydełku.


Przygotowane i sfastrygowane:




Sukienka dla Gosi.




Spódnica dla Moniki.



Czeka też, pocięty w paski, materiał z próbnika, który kiedyś dostałam:




Kocham ten kwiatowy wzór.


Mam nadzieję, że w najbliższym czasie fastrygę zastąpię normalnym, maszynowym szwem.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Zasłony i roleta








... już w moim oknie.


Proszę tylko, nie patrzcie na naszą prowizorkę, jeśli idzie o szafy w sypialni. W tej chwili mamy tam łóżeczko Izabeli i nie da rady wstawić ogromnej trzydrzwiowej szafy-kobyły, którą zamierzamy kupić. Szukamy więc zastępczych rozwiązań. Przez to zdjęcia zasłonek traca na uroku, bo nie dam rady wystawić mebli do sfocenia okna.


Widok ogólny:





A tutaj może bardziej widać kolory:




W pierwotnym zamyśle zasłony miały sięgać podłogi, ale miały też być bez podkładu. Teraz, skoro zmieniła się koncepcja i doszło dodatkowe płótno, błędem byłoby robić je aż tak długie - zimą zasłaniałyby grzejnik. Nadmiar materiału odcięłam i zostawiłam. Gdybym ewentualnie zdecydowała się na zawieszenie tych właśnie zasłon w pokoju dziennym, wtedy je przedłużę.







Siostra stwierdziła, że prawie w każdym pomieszczeniu, w moim domu, dominuje biel. Czyżbym chciała - troszkę na mogłę skandynawską - rozświetlać dom?




Haft(gałązki, kwiaty?) mieni się czasem i lekko połyskuje.


Poniżej już roleta w dwóch odsłonach:




Wtedy, gdy pada na nią światło wewnętrzne.





I wtedy, gdy światło z zewnątrz podkreśla wzory.

Zasłony i roleta



...tym razem już w moim oknie. 


Proszę tylko, nie patrzcie na naszą prowizorkę, jeśli idzie o szafy w sypialni. W tej chwili mamy tam łóżeczko Izabeli i nie da rady wstawić ogromnej trzydrzwiowej szafy-kobyły, którą zamierzamy kupić. Szukamy więc zastępczych rozwiązań. Przez to zdjęcia zasłonek traca na uroku, bo nie dam rady wystawić mebli do sfocenia okna. 


Widok ogólny:





A tutaj może bardziej widać kolory:




W pierwotnym zamyśle zasłony miały sięgać podłogi, ale miały też być bez podkładu. Teraz, skoro zmieniła się koncepcja i doszło dodatkowe płótno, błędem byłoby robić je aż tak długie - zimą zasłaniałyby grzejnik. Nadmiar materiału odcięłam i zostawiłam. Gdybym ewentualnie zdecydowała się na zawieszenie tych właśnie zasłon w pokoju dziennym, wtedy je przedłużę.







Siostra stwierdziła, że prawie w każdym pomieszczeniu, w moim domu, dominuje biel. Czyżbym chciała - troszkę na mogłę skandynawską - rozświetlać dom?




Haft(gałązki, kwiaty?) mieni się czasem i lekko połyskuje.


Poniżej już roleta w dwóch odsłonach:




Wtedy, gdy pada na nią światło wewnętrzne.





I wtedy, gdy światło z zewnątrz podkreśla wzory.

środa, 10 sierpnia 2011

Zajęta...



...i to jak zajęta! 

Szyciem, które wypadło nagle i niespodziewanie. 


Ostatnio odwiedziłam swój ulubiony sklep ikea w Dublinie. Nabyłam, drogą kupna, roletę do naszej sypialni. Ta, którą mieliśmy, spadła kilka razy i w końcu się połamała. Artur po nockach odsypia w ciągu dnia, potrzebuje więc zaciemnienia. Czym prędzej należało dokonać stosownego zakupu, a ponieważ przypadkowo odkryłam nowy(przynajmniej dla mnie) wzór, nie myśląc długo, pojechałam. I to niemyślenie troszkę mnie zgubiło. Może nie zgubiło, ale wykreowało dodatkową pracę. 


Roleta jak najbardziej piękna:



Zdjęcie pochodzi ze strony sklepu   


Wzór podoba mi się niesamowicie; widoczny jest z obu stron, bo... bardzo mocno prześwituje. No właśnie. Nie doczytałam tego, że właśnie TA roleta nie blokuje światła. Pięknie wygląda ze środka i z zewnątrz, ale nie blokuje światła. Może lekko je przygasza. 
Trzeba było więc chwycić za materiał i maszynę. Oczywiście nie ma tego złego... Stosowny materiał leżał już prawie dwa lata i czekał. Wczoraj poszedł pod nożyce, dziś zawisły delikatne, tiulowe zasłony, haftowane w kwiaty/gałązki/maziaje. Aby bardziej spełniały swoje zadanie, dostały płócienne podbicie. 
Zdjęć nie mam, bo jakoś sytuacja się nie złożyła:)

Przy okazji wpadły mi w oko:















I jeszcze dwa materiały:









Wszystkie zdjęcia są ze sklepu Ikea


Nie żebym zaraz leciała i kupowała je na metry, albo zaopatrywała się w tony pościeli... Przyciągnęły jednak moją uwagę, bo od bardzo długiego czasu nie mogłam znaleźć w ikei żadnych wzorów pod mój gust. Teraz zastanawiam się co bym zrobiła z tych konkretnych materiałów? 



Kolejna rzecz, która mnie absorbowała, to zakupy książkowe dla Gosi - dziś już załatwione i dopięte na ostatni guzik.


Nastęna sprawa - poszukiwania sukienki na wesele, które ma mieć miejsce we wrześniu. Dostaliśmy zaproszenie od naszych sąsiadów Claire i Marka. Pierwszy raz idziemy na irlandzkie wesele. Chrzest już zaliczyliśmy, teraz kolejna impreza. 
Sukienkę kupiłam dziś. Jak dla mnie piękna, bo nie jakaś wyczesana, ale też nie codzienna. 


I ostatnia rzecz: zaczęłam oglądać czwarty sezon "True blood". Wciągnęło trochę, ale nie za bardzo. Zbyt duży rozjazd między książką, a serialem, w którym trzeba doszukiwać się oryginalnych wątków. Na razie trzy epizody za mną.