niedziela, 21 sierpnia 2011

Wymiana żyrandola



Zakupiony na szybko żyrandol, wywędrował z naszej sypialni do sypialni Dany. Tam pasuje bardziej.


U nas zawisł taki:




Znalazłam go w ulubionym sklepie, w dodatku na wyprzedaży, więc kupiony dosłownie za grosze.





Pasuje idealnie do łóżka i lustra, które już znalazły miejsce w tym pokoju. Kolor praktycznie identyczny, do tego drewno połączone z metalem.





Stan idealny od początku. Nic nie musiałam robić, poza umyciem kurzu.





Pozostało dokupić żarówki - o jakiejś bardzo małej mocy, z cieniutkimi końcówkami. I chyba zdecyduję się na kontakt z regulowaniem mocy, bo choć to będą żarówki najdelikatniejsze, to i tak pięć da duże światło.


Póki co cieszę się samym żyrandolem, a Izabela dziwi się, że pstryka i nic nie świeci! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz