sobota, 20 czerwca 2009

Dziergane kwadraty


Chyba około roku temu, a może jeszcze wcześniej, pokazywałam dziergane kwadraty. Od czasu do czasu wyciągam woreczek nimi zapełniony i ukrywam nitki, bądź kompletuję czwórki i zszywam. 


Ponieważ mój małżonek jeszcze nie znalazł czasu na zrobienie zdjęć mnie owiniętej w szal, prezentuję kwadraty:






 



Mam nadzieję, że za jakiś czas te z kolei kwadraty będę łączyła w jeszcze większe. 

wtorek, 16 czerwca 2009

Szal





Dziś już się suszy po namoczeniu w płynie zmiękczającym:







A w kolejce czeka taka włóczka:




hrabina.ee, wtorek, 16 czerwca 2009 

piątek, 12 czerwca 2009

Trening



Dwa dni temu Monika zaczeła swój "trening nocniczkowy". Już od jakiegoś czasu przejawiała zainteresowanie tym "sprzętem", więc spróbowaliśmy jej wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Dwa razy podchodziliśmy do sprawy ale poza siadaniem na nocniku w pełnym ubraniu Monika nie miała ochoty na dalsze kroki. Wstrzymaliśmy się ze wszystkim do momentu, kiedy sama zawołała, że chce siusiu. Tego dnia zapadła decyzja - tym bardziej, że pogoda nam sprzyjała - i zdjęliśmy jej pieluchę, a założyliśmy tylko majteczki. 

Oczywiście wciąż nie obywa się bez wpadek. Monika woła, że chce do ubikacji ale często, gęsto jest to już w momencie siusiania. Zdarza się jednak, że będąc na dworze, zawoła w odpowiednim momencie i uda nam się dobiec z nią na trawę.
W domu nieustannie pytamy: chcesz do ubikacji? chcesz usiąść na nocnik? Dzięki temu udaje się nam złapać "płyny" w odpowiedniej chwili. Przyznam, że jest to upierdliwe nieco ale nie tracę nadziei, że już wkrótce Monika będzie jeździć bez pieluchy. W końcu w czoraj pojechała na plac zabaw bez pieluchy - za to ze stosem majtek - i wróciła do domu wciąż w tych samych, w dodatku suchych! 

Myślę, że Monika już "załapała" o co chodzi, bo wyraźnie cieszy się za każdym razem, kiedy wysiusia się do nocnika. Oby tylko pogoda się utrzymała, bo sprzyja to naszemu treningowi.

niedziela, 7 czerwca 2009

Dlaczego cicho?



Cisza na moim blogu spowodowana jest kilkoma czynnikami. 

Po pierwsze w Irlandii przez ponad tydzień panowały upały - jak na nasze warunki, więc po przyjściu z placu zabaw(wychodziliśmy tam tylko wczesnym rankiem i późnym popołudniem), siedzieliśmy w domu, gdzie nawet otworzenie wszystkich okien nie dawało wytchnienia. Mimo to w środku jednak było chłodniej niż na zewnątrz ale nie na tyle chłodno, żeby mnie to skłoniło do siedzenia przy komputerze.

Po drugie, czytałam książkę, żeby oddać ją do biblioteki przed tym, jak przyjdą zamówione przeze mnie 3 kolejne pozycje. Są to "Auschwitz. The Nazis and Final Solution" oraz " The Nazis. Warning from history". Obie napisane przez Laurence Rees. Ciekawi mnie podejście do np. obozów zagłady: czy wciąż są nazywane polskimi obozami śmierci? Miałam kupić obie pozycje ale najpierw wypożyczę i zobaczę czy warto.

Trzecia zamówiona książka to coś bardzo lekkiego " Everyone worth knowing" znane pod polskim tytułem "Portier nosi garnitur od gabbany". Teraz właśnie skończyłam "Devil wears prada" - "Diabeł ubiera się u prady". Przyznam, że książki bym nie przebrnęła, gdybym nie przeskakiwała całych stron opisujących markowe ciuchy, samochody, całe to życie VIP-ów. Skupiłam się na splocie wydarzeń i tylko dzięki temu dokończyłam czytanie. Jeśli druga jest w tym stylu, to przejrzę ją tylko i wyłącznie dla angielskiego. 
Tak więc czytanie to druga rzecz odciągająca mnie od komputera. 

Po trzecie, wciąż dziergam szal, zatem nie ma czego pokazywać. Szal nie zmienił wyglądu, poza wydłużeniem się. Zazdrostka leży i czeka na lepsze dni, które mam nadzieję, wkrótce nadejdą. 

sobota, 30 maja 2009

Porażka mnie nie złamała



...i zaczęłam coś nowego. Wzięłam przykład z jednej z blogowiczek i nastawiłam się na zimowe rzeczy - jest szansa, że zdążę z nimi na czas. Może w końcu w tym roku będę miała szal:)


Urzekł mnie ten model, więc zaczęłam swój. Włóczkę mam inną - cieńszą i dlatego wzór nie jest aż tak bardzo wyeksponowany ale podoba mi się już teraz. W tej chwili zrobiłam tylko kawałek:




Wzór, mimo że cały czas zerkam w rozpiskę, robi się lekko i przyjemnie. 


Kilka detali:













Włóczka to Hayfield Pure Wool Super Wash - 100% wełny

piątek, 29 maja 2009

Isabella




Zdjęcia są, jakie są. Robione w pośpiechu, więc nie moga być dobre. Zatem prezentuję bluzkę/top Isabella w moim wykonaniu:









Wyraźnie widać na obu zdjęciach, że jest na mnie za szeroka. Może nie aż tak dużo ale jednak. Właśnie przez tą szerokość bluzeczka nie układa się dobrze - ona powinna być dopasowana.
Teraz już wiem, że pójdzie do oddania.


Poniżej szczegóły wykończeń:



Wycięcia rękawów mają ozdobne, delikatne pikotki.




Dół wykończony pikotkami.
hrabina.ee, piątek, 29 maja 2009

środa, 27 maja 2009

Kończę




Po wielu miesiącach zalegania w szufladzie, bluzeczka Isabella z Knitty.com doczekała się zakończenia. Wczoraj w końcu wyciągnęłam ją z głębin, dokończyłam ostatnie rządki i zblokowałam:




Od razu też zobaczyłam, że to nie moj rozmiar. Po zeszyciu mój mąż zapytał czy nie uważam, że to "coś" jest na mnie za duże? Ma rację. Co najmniej rozmiar za duża. 
I nie wiem jak to się dzieje! Zrobiłam próbki z polecanymi drutami, potem z mniejszymi, w końcu na tych mniejszych zaczełam robić rozmiar S i wyszło to, co wyszło. Nic to. Będzie luźniesza.

Dziś jeszcze tylko musze zrobić obrobienia rękawów, żeby wyszły pikotki takie, jak na brzegu. I to będzie koniec.