piątek, 12 czerwca 2009

Trening



Dwa dni temu Monika zaczeła swój "trening nocniczkowy". Już od jakiegoś czasu przejawiała zainteresowanie tym "sprzętem", więc spróbowaliśmy jej wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Dwa razy podchodziliśmy do sprawy ale poza siadaniem na nocniku w pełnym ubraniu Monika nie miała ochoty na dalsze kroki. Wstrzymaliśmy się ze wszystkim do momentu, kiedy sama zawołała, że chce siusiu. Tego dnia zapadła decyzja - tym bardziej, że pogoda nam sprzyjała - i zdjęliśmy jej pieluchę, a założyliśmy tylko majteczki. 

Oczywiście wciąż nie obywa się bez wpadek. Monika woła, że chce do ubikacji ale często, gęsto jest to już w momencie siusiania. Zdarza się jednak, że będąc na dworze, zawoła w odpowiednim momencie i uda nam się dobiec z nią na trawę.
W domu nieustannie pytamy: chcesz do ubikacji? chcesz usiąść na nocnik? Dzięki temu udaje się nam złapać "płyny" w odpowiedniej chwili. Przyznam, że jest to upierdliwe nieco ale nie tracę nadziei, że już wkrótce Monika będzie jeździć bez pieluchy. W końcu w czoraj pojechała na plac zabaw bez pieluchy - za to ze stosem majtek - i wróciła do domu wciąż w tych samych, w dodatku suchych! 

Myślę, że Monika już "załapała" o co chodzi, bo wyraźnie cieszy się za każdym razem, kiedy wysiusia się do nocnika. Oby tylko pogoda się utrzymała, bo sprzyja to naszemu treningowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz