W tym tygodniu zaczęliśmy nowy rok szkolny. Najmłodsza rozpoczęła lekcje w czwartek, a Monika w piątek.
Piątek był dniem szczególnym, ponieważ Monika posza do nowej szkoły, do Portlaoise College w sąsiednim mieście.
Jest to na pewno wyzwanie dla niej, jako że idzie tam sama. Nikt z jej starej szkoły nie zdecydował sie tam uczęszczać. W większości ze względu na wygodę. Mamy przecież szkołę w naszym miasteczku, po co więc komplikować sobie życie, skoro od lat prawie wszyscy w niej lądują.
My zdecydowaliśmy inaczej, po doświadczeniach z Najstarszą córką.
Oczywiście, że będzie trochę trudniej i drożej dla nas, a dla Moniki bardziej stresująco na początku, ale późniejsze rezultaty myślę, że wynagrodzą obecne niedogodności.
Plusem tej szkoły jest fakt, że dzieci oprócz podręczników mają tablety, na których wgrane są te same książki. Nauczyciele kontaktują się online z uczniami i w dobie koronawirusa jest to na pewno lepszy system. Tablety są kontrolowane przez program zarządzany przez informatyka. Wie on zatem dokładnie, czy dzieciak nie włącza youtuba(lub podobnych programów) zbyt często i może to w każdej chwili zablokować.
W szkole jest kantyna z lekkimi śniadaniami dla wszystkich, którzy mają nadmiar czasu przed lekcjami. Śniadania są sponsorowane przez szkołę z jej funduszy. Obiady, które tam serwują mają dwie największe zalety:
- są to naprawdę gotowane obiady, a nie posiłki z mikrofali; są też dość różnorodne, a nie tylko frytki z kurczakami lub kiełbaskami;
- są naprawdę na uczniowską kieszeń, czego nie można powiedzieć o wielu szkolnych kantynach.
Szkoła zarządzana jest bardzo sprawnie. Dyrektor jest oddany sprawie i widać to na każdym kroku. Mamy nadzieję, że Monika będzie zadowolona.
Pierwszego dnia każde dziecko miało robione zdjęcie na pamiątkę tej szczególnej chwili.

Dostali też pięknie wydany dziennik prac domowych i wszelkich spraw, dziejących sie w szkole. Dziennik jest co piątek podpisywany przez rodzica i opiekuna klasy, na znak, że wiemy co sie tam dzieje.

I tak dzieciaki powoli się rozchodzą.Poradzą sobie.Wirus namieszał równo.Macie fajny system online z tabletami.U nas to różnie wygląda.Zreszta byłaś w Polsce to chyba wiesz.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńO, nasza Młoda szła do nowej szkoły rok temu. Duża zmiana. Poszło w miarę bezboleśnie na szczęście. W tym roku oczywiście wszystko na głowie, bo wirus świrus, wiadomo. Ruch lewostronny po szczałkach i różne inne wynalazki. Zobaczymy jak to pójdzie.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie opisałaś tę szkołę, nie dziwię się, że się na nią zdecydowaliście. Życzę, by córki były mega zadowolone, bezpieczne. Pozdrawiam mega serdecznie. :)))
OdpowiedzUsuńPierwsza myśl, kiedy spojrzałam na zdjęcie Moniki w masce: jak ona podobna do Gosi! Oczy! W tej masce mogłabyś napisać, że to Gosia i uwierzyłabym!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za wszystkie trzy twoje córki - niech im w szkołach będzie dobrze a koronawirus ich nie dopadnie.
My ruszamy ze szkoły dopiero 14 września w tym roku, więc nadal cieszymy się wakacjami. Pogodę mamy jak najbardziej odpowiednią.
Pozdrawiam serdecznie,
Motylek
Wszystkiego najlepszego dla całej Waszej Rodziny.
OdpowiedzUsuńSporo zmian u Was. Cóki dorośleją, Monika dojeżdża do szkoły, a Gosia do liceum w Polsce, o to zaskoczenie, nie wiedziałam.
Na pewno nie były to łatwe decyzje dla Was.
Powodzenia w nowym roku szkolnym całej Rodzinie.
Pozdrawiam z Holandii.