sobota, 8 maja 2021

Spacer w Kinnitty - druga wyprawa

 


Odwiedziliśmy ponownie, tym razem we dwoje, Kinnitty. Pierwsza wyprawa odbyła się z dziećmi, parę lat temu. Tym razem na spokojnie, bez pośpiechu. Pora roku tylko inna i jako że ostatnio u nas chłodno, żeby nie powiedzieć, że zimno, to i roślinność trochę do tyłu. 

Niezależnie jednak od pogody, uwielbiam ten moment, kiedy wchodzi się w las.



Od razu otacza nas powietrze nasycone zapachem świerków. Nie tak mocno jeszcze, bo temeperatury niskie, ale mimo to czuć unoszący się zapach.



Zieleń o tej porze roku najpiękniejsza:


...mimo to widać, że jesteśmy jeszcze w tyle. Wiele drzew stoi wciąż bez liści.











Paprocie dopiero rozwijają swoje pastorały, a zazwyczaj były już trochę większe.
















W końcu na otwartej przestrzeni, nie na szczycie jeszcze, bo czasu tego dnia nie było na to, ale widoki i tak piękne.





Zbocza porośnięte wrzosami, na razie wyglądają szaro i smętnie; za to wyobraźcie to sobie w sierpniu, kiedy wszystko pokrywa się kolorem wrzosowym właśnie :)




W oddali, bezlistne, szare korony drzew, wyglądają jakby jakiś olbrzym rozrzucił puchate, szare kulki. Przynjmniej ja to tak widzę:






Zielone poletka i łąki, nagie zbocza wzgórz, lasy...



...a droga wije się wśród drzew i biegnie nieprzerwanie w dół:






Ruiny domu porasta wiekowy bluszcz. Niektóre jego łodygi mają grubość przegubu ręki dobrze zbudowanego mężczyzny.



I wreszcie na drodze, która prowadzi do miejsca, z którego zaczęliśmy naszą wycieczkę.





Paproć, nieśmiało wychyla się na światło.











I tak doszliśmy do końca naszej wycieczki. 

12 komentarzy:

  1. Piękny spacer.Chcialabym tego zapachu leśnego.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak bardzo Ci tego brakuje. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Chyba czytasz w moich myślach, Hrabino! Wyobraź sobie, że zastanawiałam się ostatnio nad Kinnitty i Lough Boora (znasz, byliście?). Postawiłam na to drugie, dziś wchodzę do Ciebie, a tu Kinnitty właśnie! :)

    Fakt, ochłodziło się ostatnio. Po tym ciepłym, pogodnym i słonecznym kwietniu nie spodziewałam się minusowej temperatury, zamarzniętych szyb w aucie i takiego chłodu, jakim przywitał nas maj. Zieleń piękna, to prawda. Szkoda tylko, że drzewa już przekwitły - te na moim osiedlu jeszcze do niedawna tak pięknie wyglądały. Potem zaś przyszła wichura i wszystkie płatki wylądowały na ziemi. Wyglądało to trochę jakby osiedle pokrył śnieg :)

    Przed nami jeszcze większość maja i całe lato - myślę, że jeszcze nieraz będziemy mieć okazję do wygrzewania się w słońcu i fajnych wycieczek (tym bardziej teraz, kiedy zniesiono limit kilometrów, i znów można bezkarnie podziwiać piękną Irlandię) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lough Boora - oczywiście! też lata świetlne temu, z dzieciakami w jakiś upalny dzień. Co się nałaziliśmy, to nasze!
      Kinnitty, bo moja znajoma była tydzień wcześniej właśnie tam, tyle, że zatrzymali się przy zamku. My co się wybieramy do Kinnitty, to lądujemy na parkingu przy drodze, zamku jeszcze na oczy nie widzieliśmy :)
      Byliśmy też w Cadamstown, na szlaku Silver River, ale jeszcze nie pisałam o tym.

      Maj zaskoczył mnie tymi temperaturami, zwłaszcza, że ja mam całe mnóstwo roslin, które musiały wędrować do domu na noc. Nanosiłam się tego!
      Uwielbiam tę porę kwitnienia i naprawdę szkoda, kiedy w jego pełni przyjdzie wichura. To strata conajmniej tygodnia niepowtarzalnej uczty dla oczu, a i nosa często.

      To zniesienie limitów w końcu nastąpiło! Nasz pierwszy wyjazd, to bybło jak zaczerpnięcie powietrza pełną piersią. Tego nie da się opisać.

      Usuń
    2. Ja też byłam w Cadamstown, chyba nawet dwa razy, ale też nigdy nie udało mi się zrobić relacji z tego wyjazdu. Do trzech razy sztuka! (chciałabym się tam ponownie wybrać za jakiś czas) :)

      Zniesienie restrykcji bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło - myślałam, że będzie tak jak w minionym roku i dopiero pod koniec czerwca coś się ruszy, a tu taka niespodzianka! Zgadza się - to uczucie, kiedy wiesz, że możesz jechać, gdzie tylko dusza zapragnie, jest niesamowite!

      Usuń
    3. Ja gdzieś relację z Cadamstown mam na blogu, kiedy dzieciaki były jeszcze małe. Do tej ostatniej przybieram się po trochu, ale jakoś dni schodzą na innych sprawach.

      Cieszę się ogromnie że nas odblokowali, bo naprawdę czekałam na to ogromnie! Na to, w całej tej pandemii, czekałam najbardziej.

      Usuń
  3. Piekne miejsce i spokojne. U nas wszedzie tyle luda naokolo, ze az sie wyjsc z domu nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie spokojne miejsca staramy się wybierać, bo tłumów też nie lubimy:)

      Usuń
  4. Przepiękne miejsce , czasami takie tajemnicze. Pozdrawiam cieplutko 🌷🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌷

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Momentami wydaje się, jakby człowiek przeniósł się w inny świat :)

      Usuń
  5. how wonderful the nature is. enjoy the beauty
    Greetings
    5x5 closure wig

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. You are right, the nature is absolutely wonderful!

      Greetings

      Usuń