poniedziałek, 8 marca 2021

Z dnia na dzień

 


...o tej porze roku, ogród zmienia swe oblicze. Raz bardziej dramatycznie, raz mniej. Jednego dnia kwiaty są w pąkach, a następnego już rozkwitają. 

W tym roku żonkile wydały mnóstwo pąków!  Kiedy zaczynały wyrastać w styczniu, jeszcze tego nie było tak widać. Nawet w lutym, kiedy już były duże, jeszcze to się tak nie rzucało w oczy; dopiero kiedy pąki zaczęły się ujawniać, wyrastać ponad masę liści, dopiero zobaczyłam, ile ich jest. 

Przez ostatnie dwa-trzy lata kwitły mniej obficie, stąd moje zaskoczenie i radość.




Na szybko zdjecia zrobiłam telefonem, tuż po powrocie ze spaceru, kiedy niebo nie było jeszcze mocno zachmurzone. 


Podejrzewam, że taka ilość kwiatów, to efekt tych wszystkich fusów herbacianych i skórek bananowych, które wysypywałam przez całą poprzednią wiosnę i lato, a dżdżownice(których mam tam "stada") pracowicie przerabiały:)

Dwa dni później żonkile w rozkwicie:



Z tyłu, za żonkilami, powoli wyrastają piwonie. Zwykle muszę je potem "palikować", żeby się totalnie nie wyłożyły, przygniecione deszczem i ciężkie od kwiatów. 
W tym roku chcę spróbowac czegoś nowego. Chcę wykorzystać uplecione wianki. Już je zamontowałam nad rosnącymi piwoniami.



I widok z boku:


Wianki osadziłam na wysuszonych pędach powojnika. Zmontowałam taki "trójniak" - trzy patyki, na nich umocowany wianek. Zobaczymy, jak to się sprawdzi. Podobne ustrojstwo sprzedają u nas w sklepach, tyle, że metalowe lub plastikowe. U mnie będzie naturalne:)

W sklepie, zupełnie przypadkowo, znalazłam jeszcze dwie doniczki zasuszonych krokusów. Zapomnieli o nich, nie podlewali.  Zakupiłam je za grosze i pierwsze już kwitną:


Całą reszta krokusów w moim ogrodzie już przekwitła. Za rok, te nowo zakupione, na pewno dogonią swoich ogrodowych kolegów i zakwitną razem z nimi.



Kolejny pierwiosnek rozwija pąki:



Orliki już zagęściły listki:



Melisa ładnie przezimowała na dworze, teraz zaczyna powoli wypuszczać nowe pędy:



W tym roku mam w końcu chrzan. Swój własny chrzan!



Ze względu na ładna pogodę, która u nas dziś gościła, napowietrzyłam trawnik, żeby rozluźnić trochę podłoże, dać odetchnąć korzeniom trawy i przy okazji częściowo zlikwidować mech. 
Trawnik nakłuwałam co około 10-15cm na głębokość wideł amerykańskich.


Robię tak od kilku lat i tak naprawdę, w przypadku naszego trawnika, dobrze byłoby dodać tu piasek i rozgrabić go równomiernie, ale piasku nie mam, więc obędzie się i bez niego.

Na koniec pochwalę się jeszcze, że wczoraj pierwszy raz w tym roku siedziałam z kawą na tarasie i dziergałam:) Nie trwało to długo, może z półtorej godzinki, ale jednak... Taras jeszcze nie umyty po zimie, nie uporządkowany, mimo to przyjemnie było pobyć na dworze, na słońcu.



12 komentarzy:

  1. Kolorowo pełna parą.Pomysl dobry z piwoniami.Wiosna w całej krasie a i udzierg cudowny.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z piwoniami zobaczymy jak sie sprawdzi :)

      Usuń
  2. Przepiękne żonkile , takie grube i bujne. Cudnie kwitną pierwsze wiosenne kwiaty. Ciekawe co dziergasz. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku żonkile zakwitły szczególnie pięknie.
      Dziergadełko sobie powoli powstaje..

      Usuń
  3. Pięknie i kolorowo u Ciebie. :)
    Wiosna to jednak najbardziej oczekiwana pora roku i trudno się temu dziwić.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po zimie chyba każdy czeka na wiosnę. Każdy kolor jest witany z radością.

      Usuń
  4. ale ogrom prac już wiosennych, u mnie jak zwykle wszystko leży :( musi być u Ciebie latem pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wiosna przychodzi wcześniej, to i trzeba się ogarniac wcześniej :)

      Usuń
  5. Jejku, nie mogę się doczekać, kiedy u nas zazieleni się chociaż troszkę. Piękna ta wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co roku to słyszę :) bo co roku publikuję podobne zdjęcia wiosny.

      Usuń
  6. U Ciebie już piękna wiosna!!! Kwiaty i dekoracje zachwycają!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak wiosna juz nie ukrywa swego istnienia:)

    OdpowiedzUsuń