poniedziałek, 11 marca 2019

Powrót zimy, a może to jej ostatki?



Dni już dłuższe, ale mimo to miło jest jeszcze zapalić świeczkę, szczególnie w tym pochmurnym, deszczowym czasie. Mam jeszcze ostatki cynamonowych  pachnideł, które teraz przyjemnie ocieplają wnętrze.




Kominek już powoli przeobraża się w kierunku wiosennym i tylko późnymi wieczorami wciąż ogrzewany jest światłem świeczki.



Hiacynty, połamane przez śnieg, wciąż cieszą zmysły i kolorem, i zapachem...



Ich kwiaty, jak odlane z wosku, są perfekcyjne.











Klatka z ptaszkiem - w oświetleniu nocnym i dziennym - była zrobiona z zamysłem trzymania kandelka; ja zmieniłam jej przeznaczenie. Teraz utrzymuje gałązki bluszczu, który, gdy tylko zacznie rosnąć, delikatnie ją oplecie.




Na kominku wiszą też serca, które niedługo oplotę bukszpanem - taki mam przynajmniej plan.





Myślę, że odrobina zieleni niezwykle ożywi zawieszki.



Resztki połamanych narcyzów z mojego ogrodu. Kiedy porównuję te nasze i te ze sklepu, różnica jest znamienna. Sklepowe czasem delikatnie pachną. Moje, szczególnie te bukietowe, rozsiewają woń po całej jadalni. I nie jest to bynajmniej proste zadanie, bo powietrze z dworu napływa wszelkimi możliwymi szczelinami :) Zapach mają więc mocny, ale nie na tyle, aby przeszkadzał.



Na koniec medal mojej najmłodszej - Izabeli - za zajęcie pierwszego miejsca wśród drugich klas w pisaniu kursywą. Wsiadła do samochodu tak dumna, tak napuszona, że myślałam, że już nikt inny się w aucie nie zmieści. 




Może to brzmi dziwnie, ale tutaj dzieci nie uczą się(czy raczej nie uczyły się do niedawna) literek pisanych, tylko takie niby drukowane. Nie ma nauki łączenia, podczas pisania; każda literka stoi oddzielnie.
W tym roku rozpoczęta została akcja - wszyscy piszą kursywą, niezależnie od klasy.
Iza podjęła się zadania z ochotą, a Monika się wściekła. Po 6 latach pisania literek bez łączenia i zawijasków, nagle, w ciągu miesiąca, ma się przestawić na kursywę. Zresztą, nieważne co by to było... Monia zawsze się źle nastawia do dodatkowej pracy. Iza może się i denerwuje, ale podejmuje wyzwanie. I teraz mamy tego efekty - nagroda :)

8 komentarzy:

  1. Zima, taka porządna, to by się tu przydała. Ale w tym roku chyba z zimy nici, może za rok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację, ale szczerze, to już wtym roku bym nie chciała, ze wzgldu choćby na moje kwiaty.
      Śnieg jest super i dobry mróz też by się przydał, tylko znów kraj byłby sparaliżowany, jak rok temu. Mój mąż pracował ciągiem 2,5 doby, bo ludziom z Dublina nie chciało się tyłków ruszyć. Takie sytuacje są niemiłe i dlatego nie lubię zimy w Irlandii. Ale moje dzici oczywiście tęsknią :)

      Usuń
  2. Jak syn zaczynał się uczyć to też obowiązywała szkoła maksymalnego uproszczenia pisma. Córka ma już elementy kursywy. Niektóre literki uczone są już z zawijaskami i ogonkami. Ktoś doszedł do wniosku, że uproszczenie znaków wcale nie przekłada się na szybsze opanowanie sztuki pisania i że te wszystkie zawijaski wcale nie podnoszą dzieciom poprzeczki o ile wprowadzane są zaraz na początku nauki.
    I podobnie z cyferkami, np z jedynką...

    Gratulacje dla Izabeli - wnioskuję, że jednak do samochodu jakoś się zmieściliście - wraz z tą zasłużoną DUMą!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też doszli do takich wniosków :) Zakrętasy nie są trudne, jeśli się je ćwiczy od początku. Benefity z tego na pewno są.
      Zmieściliśmy się w aucie, Iza wypuściła trochę powietrza i daliśmy radę ;)

      Usuń
  3. o właśnie, hiacynta sobie kupię do domu, żeby mi pachniał wiosną:-)
    Bardzo schludnie u Ciebie na kominku, pięknie, ze zdjęć taki spokój emanuje, aż zazdroszczę:-)
    Gratulacje dla Izabeli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiacynty pachną bosko! Kup koniecznie.

      Porządek, to rzecz względna. Do zdjęć zawsze przygotowuję otoczenie, chyba, że robię je tak z zaskoczenia. Wtedy w tle łapie się wszystko :)

      Usuń
  4. Gratuluję Izce, super dziewczyna.
    Aniu,ja od jesieni do teraz też kandelki palę,jakoś mi raźniej a może mnie to uspokaja,nie wiem.
    Jesteś mistrzynią w robieniu zdjęć,są piękne.Klatka z bluszczem rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Światło świec, kandelkó, a może po prostu ten naturalny ogień, ma takie uspokajające właściwości.
      Dziękuję za komplement :)

      Usuń