piątek, 21 maja 2021

Powojnik w roli głównej

 


Kolejny raz zdjęcia powojnika montana. Dlaczego? Ponieważ uwielbiam ten czas, kiedy obsypuje się on kwiatami. Niestety, to chyba będą ostatnie w tym roku, bo dwudniowa burza wyszarpała pnącze, otrząsnęła z niego mnóstwo kwiatów i chyba już nie powróci do swej poprzedniej świetności; dopiero w następnym sezonie. 

W tym roku jest wyjątkowo mały. Zajmuje może połowę płotu, ale to dlatego, że poprzedniej wiosny dokonałam totalnego cięcia odmładzającego. Usunęłam wszystko, co było ponad 1,5m od ziemi.. Geenralnie zostały tylko grube patyki.  



Tegoroczna masa zielona to wszystko, co po cięciu wypuścił w tamtym roku. I tu dość ważna wskazówka: ten powojnik tniemy po kwitnieniu, jeśli zachodzi taka konieczność, bo generalnie nie potrzebuje on żadnej naszej ingerencji sekatorem. Na młodych pędach, które wypuści będzie kwitł na drugi rok. 
To coś jak forsycja, jeśli przytniemy ją na wiosnę, nie będziemy mieć kwiatów, bo wyrzucimy pąki wraz ze ściętymi pędami.



Myślę, że za rok, zajmie już 3/4 płotu, może trochę więcej. 



Inną zaletą montany jest to, że jest dość mrozoodporny i w zasadzie niewymagający co do gleby. U mnie rośnie na pozostałościach budowlanych, glinie i piachu. Nie nawożę go w zasadzie wcale. Ot, chyba, że mi się przypomni i mam resztkę nawozu w konewce; na pewno nie jest moim priorytetem, bo wiem, że da radę. Ślimaki się go nie imają, nawet mszyce na nim nie żerują(wybrały sobie powojnik z grupy włoskich - kolejny ulubieniec i wielkokwiatowy)




Cóż jeszcze dodać? A, ostrzeżenie: jeśli nie macie miejsca, to nie wybierajcie tego powojnika. Jest niezwykle ekspansywny.




Czy w słońcu, czy w deszczu, zawsze piękny.




..po południu...


..i wczesnym rankiem...






Jeśli chcecie pooglądać pracę pszczół - też jest to dobre miejsce, bo one gowielbiają. W słoneczne dni, od rana do późnego popołudnia, nieustannie brzmi muzyka pszczelich skrzydeł. Roje całe unoszą się nad kwiatami. 







To na tyle o tym jednym...


Mój taras zapełnił się pojemnikami i donicami różnej maści:



W jednej z takich donic, w tym roku, będzie królował dzwonek brzoskwiniolistny. 


Teraz zaczyna powoli kwitnienie.





Jak widać kwiat uroczy, typowo dzwonkowaty, w przyjemnym dla oka kolorze.



I jeszcze dodatkowa korzyść, przyciąga trzmiele. 



Bidens powoli zadomawia się na parapecie.




Pamiętacie doniczki pomalowane podkładówką? Już pokazywałam to zdjęcie.

 

Po nałożeniu farby kredowej i lakieru mamy taki efekt:


Karmin nie przeciekł w żadnym miejscu. Są idelanie białe.



I na tym skończę moją wieczną, ogrodową opowieść :)

17 komentarzy:

  1. Donice rewelacyjne , nie wspomnę o pięknych kwiatach powojników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło czytać i ogladac Twoje poczynania ogrodowe.Powojniki bajeczne a donice wyszły elegancko.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Powojnik to już prawie koncówka...

      Usuń
  3. Przepiękny ten powojnik. Gdyby u mnie tak się rozrósł to byłabym zachwycona. Moje to miernoty , nie chcą się rozrastać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może masz trudniejsze w uprawie? Ten jest naparwdę świetny.

      Usuń
  4. Cudowne masz powojniki. :)
    Donice pięknie ozdobne. :)
    Moje przepadły. Jeden w zeszłym roku ucięłam przy ziemi, bo miał uwiąd i w tym roku właśnie pojawił się i są pędy około 15 cm od ziemi. Ciekawe, czy w tym roku wyrośnie i zakwitnie.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Z uwiądem to już niestety... Mój jeden przepadł, ale to był wielkokwiatowy. Górskie i włoski trzymają się super.

      Usuń
  5. Przepiękny powojnik , a doniczki robią duże wrażenie. Są przecudne. Miłego weekendu 🌻🌻🌻🌻🌻🌻🌻

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam się nie znam, ale biorąc pod uwagę to, że w minioną wiosnę bawiłaś się w Hrabinę Nożycoręką, to i tak imponująco się prezentuje! :)

    Dziękuję za te piękności w imieniu pszczół :) A w swoim za nowy wpis na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten powojnik juz taki jest. Gdybym miała duzo miejsca, to nawet bym go nie tykała, ale w obecnej sytuacji, niestety muszę.

      Pszczół i trzmieli to u mnie jest całkiem sporo.

      Usuń
  7. Piękny ten powojnik.
    Moje trzy zostały kupione w tym roku i na razie...szału nie ma.
    Małe, biedne, też wytelepane przez wiatr.
    Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszym roku neikoniecznie będą wielkie, ale to też zależy gdzie kupowane, w jakiej kondycji, czy były dobrze ukorzenione, czy dopiero wsadzone w donice i sprzedane. W każdym razie powinny sobie poradzić.

      Aw wiosna jest sraszna w tym roku!

      Usuń
  8. Piękny ten powojnik 😍 taki ekspansywny by mi się przydał na płot. Mam tylko obawę, ze na moim ugorze a właściwie piachu i od strony północnej nie da jednak rady 😔 jedyny jaki jakoś się trzyma jest drobnokwiatowy … ale może kupię i spróbuję jak to mówią kto nie ryzykuje szampana nie pije 😜

    OdpowiedzUsuń
  9. Powojniki, jeśli wybierzesz mocniejsze, powinny dac radę, nawet te wielkokwiatowe. Drobnokwiatowy masz na myśli włoski? Taki co się na wiosnę ścina na 20-30cm?
    Poszukaj sobie Powojnika górskiego(Clematis montana) - ma też odmiany; ja niedawno oddałam C. montana 'Rubens" sąsiadowi, bo niestety był za wielki.
    Wiem od innych że w cieniu sprawdziły się powojniki 'Rouge Cardinal', 'Presodent', Jan Paweł' , ale najpierw spróbowałabym górski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój to powojnik pnący (CLEMATIS VITALBA) i muszę go chyba w przyszłym roku przyciąć, bo go nie tnę i może dlatego taki rzadki jest 🙈
      Dziękuje za podpowiedź, spróbuje z tym górskim. W tym roku posiałam wilca w donicy pod płotem zobaczymy jaki wysoki urośnie .

      Usuń