czwartek, 12 listopada 2020

Coraz głębiej w jesieni



Typowo jesienna, a w zasadzie zimowa pogoda. Szaro, pochmurno, deszcze i wiatry na dobre zagościły już u nas. Dlatego każdy promień słońca jest witany przeze mnie z radością, każdy dzień, który zaczyna się jasnym niebem wywołuje uśmiech na mojej twarzy. 

Łapię te wszystkie chwile, niektóre utrwalam na zdjęciach jak na przykład ostatnie kwiaty, które choć zimno, wciąż kwitną.






Fuksja już prawie przekwitła. Stoi na tarasie, za domem, bo nie stanowi w tej chwili jakiejś szczególnej ozdoby. Dla mnie jest to wyjątkową roślina, bo to moja pierwsza fuksja pienna. Jeszcze chwilę ją potrzymam na zewnątrz, a kiedy zaczną się prawdziwe przymrozki, wstawię do środka na przechowanie.
 

Powinnam pozrywać owoce, które dojrzewają, ale dzień za dniem mija i z zielonych, zrobiły się bordowe i dalej wiszą.



Tuż przed zimą róża zakwitła. Ostatnie trzy duże kwiaty rozświetliły ten zakątek ogrodu.



Wiciokrzew zieleni się na koncach pędów...



...i nawet zakwitł kilkoma dosłownie kwiatami.



Gdzieś w kącie, przy ziemi czerwieni się pelargonia...



...a w rogu, za zasłoną liści, powojnik wystawia fioletowe płatki w stronę słońca.


Dzisiejszy ranek rozpoczął się pięknie. Kiedy wiozłam córke na przystanek, niebo zalała czerwień przetykana złotem, a już za chwilę, kiedy mogłam zrobić zdjęcie, czerwień ustąpiła złotu:



Słońce zaglądało do pokoju przez połowę dnia i oświetlało każdy kąt. Pzrez chwilę promienie spoczęłyna pufie z szalami. Szale leżą zlożone i czekają; w chłodniejsze dni można chwycić jeden i otulić ramiona delikatną, ciepłą mgiełką. 


Koc się powoli dzierga każdego dnia. Myślę, że przekroczył już metr długości.



W wolnych chwilach książka zajmuje moje ręce.  
"Złodzieje bzu" to historia rodziny z kresów, która po tragedii przenosi się na zachód... 


"Kossakowie. Biały mazur" zaczęłam czytać, ale chyba to nie był właściwy moment na tę lekturę. Na razie leży na półce.



Za to ja jestem już w połowie książki podróżnika, jadącego przez Afrykę. Chociaż może pojęcie "przez Afrykę" jest zbyt obszerne, wszak przemierza nie cały, a tylko kawałek kontynentu. To jego kolejna wyprawa do Afryki. Mimo że to nie powieść akcji, czytam ją nieprzerwanie nocą, póki oczy mi pozwalają. 




6 komentarzy:

  1. U nas też już jesień się rozgościła na dobre, taka wietrzna i deszczowa . . .
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to tylko czekać albo na śnieg, albo na wiosne:)

      Usuń
  2. cudnie ujełaś kwiaty i niebo, kocyk już piękny.Jesien przejdzie, przyjdzie zimą i tak to się toczy, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jesien, czy zima, wszystko minie... póki co trzeba cieszyć się dłuższymi wieczorami:)

      Usuń
  3. Nie wiem czy wiesz,pewno wiesz, że z owoce fuksji są jadalne i można je używać w kuchni na wiele sposobów.Nigdy sama nie robiłam z niej niczego , bo owoce moich fuksji są bardzo mikre i jest ich bardzo mało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, dziękuję za podpowiedź. Nie, nie wiedziałam, choć przyznaję, że zastanawiało mnie to. Miałam nawet sprawdzić, ale jakos tak zchodziło. także dziękuję bardzo. Już zaczełam je systematycznie zbierac i mrozić:)

      Usuń