piątek, 8 maja 2020

Kolejny tydzień za nami




...kolejne prace dzieciaków zaliczone.

Maj jest tak cudny!!! Pogodę znowu mamy fantastyczną od kilku dni. Tym razem nie muszę już spędzać czasu na malowaniu płota ani innych rzeczy, zajęłam się więc ogródkiem.

Przepikowane wcześniej aksamitki teraz juz porozsadzalam w ogrodzie i pojemnikach. Oczywiście trzeba pilnowac i chronić przed ślimakami, ale zaczynają już rosnąć i widać, że cieszą się z nowych miejsc.

Zdjęcie robione wczesnym rankiem, więc tyle mocnego slońca.



Skoro zwolniło się trochę przestrzeni, przepikowałam maki. Oczywiście nawet gdyby nie było miejsca, to trzebaby było je już przepikować, bo podrosły znacznie. Mam ich pewnie ze 30 sztuk, może trochę więcej i zapewne część trafi do jakichś "szczęśliwców".



Hiacyntowiec już przekwitł, zostało po nim wspomnienie:



Za to nagietki świecą teraz każdego ranka i popołudnia; w zasadzie "świecą" cały czas, bo ich kolor naprawdę wyróżnia się w tej zieleni.



Lwia paszcza z początku tygodnia:


I dzisiaj, po 4 dniach:



Piwonia pęcznieje coraz bardziej:


Czosnek sztyletowaty też już kwitnie, ale ponieważ jakoś nie oszałamia z zewnątrz:



 ...spróbowałam zrobić zdjęcie od dołu:


Poza tymi przedstawionymi kwiatami, rozrasta mi się całe mnóstwo innych, ale o tym innym razem...


Zaczęłam wyciągać moje córki na spacery. Początkowo był sprzeciw, ale już zrezygnowały z protestów i maszerują 40-50 minut dziennie.

Zdjęcie robilam przez okulary przeciwsłoneczne i okazało się, że gdzieś ich nie doczyściłam.. ale dzięki nim widać dzisiejsze obłoczki. Niebo było tak błękitne, że przy każdym zadarciu głowy kichałam :) ja tak mam;)



Koło takich perełek przechodzimy:



W nagrodę, po spacerze, na stole stały już gotowe słodkości: z budyniem, czekoladą, dżemem i puste.



I tak zamknęliśmy kolejny tydzień!


6 komentarzy:

  1. Ślicznie na ogrodzie.U Ciebie wszystko wcześniej kwitnie.Drozdze też w akcji.U mnie wczoraj parówki w cieście drożdżowym a wcześniej racuchy na drożdżach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka już uroda tej wyspy, jesteśmy do przodu o jeden miesiąc.
      O, moja bardzo chciała racuchy... muszę się zebrać

      Usuń
  2. Ale piękna florystyczna "rewia" - niczym w ogrodzie botanicznym :) Mój tegoroczny ogródek wygląda bardzo ubogo w porównaniu z tym, co bywało w minionych latach. Jeszcze nie zdecydowałam, czy go upiększę, czy zostawię w takim okrojonym stanie.

    W zeszłym tygodniu po raz pierwszy zagościł w moim flakonie hiacyntowiec (miałam go z ogrodu znajomej miłośniczki kwiatów), ale o ile w ziemi prezentował się naprawdę pięknie i wdzięcznie, to jeden flakon chyba nie bardzo przypadł mu do gustu, bo tak szybko opadł i stracił intensywną barwę, że... aż mi się smutno zrobiło, iż go uśmierciłam zamiast pozwolić mu zostać w naturalnym środowisku. Już więcej nie powtórzę tego błędu!

    Zdziwiłam się, że dziewczyny nie chciały Ci towarzyszyć w czasie spacerów. Myślałam, że w czasach "lockdownu" każdy szuka pretekstu do wyjścia ;) A ja nadal z niecierpliwością czekam na wyjazd nad ocean...

    I tak, masz rację - maj fantastyczny! Podobnie zresztą jak cały kwiecień. Pogoda zdecydowanie nas rozpieszcza, mam nawet wrażenie, że się nieco zarumieniłam od słońca od tego mojego ogródkowego wygrzewania się w nim. Ciekawa jestem, czy niedziela faktycznie okaże się tak zimna, jak zapowiadano.

    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się stało, że tak słabo z ogrodem?

      Niektóre kwiaty zdecydowanie przedkładają naturalne środowisko nad flakon. Podobnie ma np.bez. Piekny, obezwładniający zapachem na zewnątrz, w domu pada momentalnie.

      Wiesz, dzieci wolą siedzieć na dupskach, ze się tak wyrażę. Może jeszcze gdybyśmy jechali dalej,w nowe miejsce... ale spacer po mieście... Starsza przez calą droge, albo do momentu, kiedy nie zapomni, ogląda się czy nie ma znajomych. Ale byłby obciach!

      Podobno niedziela ma tak nas zaskoczyć... zobaczymy. Ja też już jestem brązowa, ale też spędzam mnóstwo czasu na dworze. Dzięki tej pogodzie chodzę często dwa razy na spacery - rano po 7 idę sama, a po południu z dziećmi:)

      Wam też życzę udanego weekendu

      Usuń
    2. Koronawirus i moje lenistwo go dopadły ;) A tak całkiem serio, w ogródku mam głównie jednosezonowe kwiaty (np. petunie, geranium), które zawsze uśmierca mróz. Na moje szczęście przetrwało kilka twardszych sztuk geranium, więc je starannie pielęgnuję. Oprócz tego ze stałych bywalców mojego ogrodu mam w nim campanulę (przygotowuje się do kwitnięcia), nemisię i aubrietę (piękna i bujna była, ale przekwitła!). O tej porze roku zazwyczaj jestem już po kilku wizytach w sklepach ogrodniczych albo na dziale z kwiatami w Tesco, Dunnes Stores i/lub Lidlu, ale ten jest wyjątkowy pod tym względem.

      Hahaha, uśmiałam się z tego obciachu. Dla mnie kiedyś było nim noszenie czapki zimą ;) Przyznam jednak, że doskonale rozumiem Twoje dzieci, bo... mam tak samo :) Bardzo chętnie spaceruję na wycieczkach i po nieznanych mi okolicach, za to bardzo rzadko w moim mieście, bo to dla mnie żadna atrakcja.

      Mnie do bycia brązową daleko, jako że jestem rasową córką młynarza i nie opalam się z aż taką łatwością (dlatego też nie znoszę upałów). Właśnie przed chwilą wróciłam z ogródka, ale gorąco w nim było!

      Usuń
  3. Nauczka na przyszłość - robić korektę przed publikacją komentarza! Powyżej powinno być "jednak flakon" a nie jeden flakon.

    OdpowiedzUsuń