poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Wielki Poniedziałek...




...okazał się dla mnie "szyciowym poniedziałkiem", a to za sprawą tego, że w pracy mojego A. popełniono pomyłkę.
Małżonek pracował na "czystym" oddziale, a dziś skierowali go na zakaźny. Po czym okazało się, że facet, który w zastępstwie mojego  męża poszedł na "czysty",  wcześniej pracował na zakaźnym. Pomylili się, nie dali sobie wytłumaczyć, ze tak być nie powinno, a po stwierdzeniu pomyłki podjęli decyzję, że tamten niech już zostanie na czystym(nieważne, że trochę chory i z zakaźnego), a mój mąż już się zainfekował, bo wszedł na zakaźny, więc niech siedzi tam przez 12 godzin... Najwyżej jutro lub pojutrze wróci na oddział "czysty" :)
Logiczne prawda?

Przy czym należy wyjaśnić, że oddział zakaźny, to taki z częścią chorych na koronawirusa, a częścią zdrowych pacjentów. Wszyscy po 70-ce, razem sobie chodzą: zdrowi z chorymi; spędzają czas w jadalni, w telewizyjnym...

Tak się tutaj to robi! Nic, tylko wszyscy powinni brać przykład, może to nowy sposób na walkę :) Zobaczymy jak skuteczny, bo na 100 osób 12 już zmarło.

W każdym razie mąż zadzwonił i powiedział, że dziś zużyje tygodniowy zapas maseczek, bo musi je zmieniać często.(powinien co 20 minut, ale nie ma aż tylu) .

Siadłam zatem do maszyny i uszyłam. Na jutro ma 22 maseczki.

Przy okazji opracowałam szybką metodę szycia - szybką dla mnie. Skroiłam jedną maseczkę, sprawdziłam, czy metoda działa i potem robiłam taśmowo.

Wstawiam zdjęcia i opis. Może komuś jeszcze się przyda.

Z bawelnianych materiałów wykroiłam prostokąt o wymiarach 66cm x 15cm(taki rozmiar odpowiada mojemu mężowi, ale każdy musi sobie opracować swój). Po zszyciu maseczka ma wymiary 21x 14cm

Żeby było szybciej wykraiwać użyłam szablonu z tektury:





Wycięte pasy 66 x 15



Teraz zaprasowałam żelazkiem długie boki i jeden krótki, żeby obszyć na maszynie brzegi. Można obszyć wszystkie 4 boki, ja szłam na skróty, zeby było szybciej. Przy okazji wycinania wykorzystywałam od razu obszyte brzegi, aby mieć jeszcze mniej pracy. Widać to na powyższym zdjęciu.



Zaprasowałam sobie też miejsca, w których będę składać materiał, żeby potem już nie bawić się w odmierzanie:



 Teraz ruszyła maszyna i szybko przeszyłam zaprasowane brzegi:



Nałożyłam gumki recepturki - odległość po 22cm od brzegów - w miejscu zaprasowania:



...i złożyłam maseczkę do zszycia: najpierw jeden bok do środka, ten z nieobszytym brzegiem, potem drugi, ten z obszytym...



Przeszyłam na maszynie:



I to samo zrobiłam z dolnym: na zakładkę - nieobszyty najpierw i obszyty na wierzch:


Dzięki obszyciu na krótszym boku ta wierzchnia część jest o jakiś centymetr krótsza i tworzy kieszonkę.



Można tam włożyć prowizoryczny filtr z chusteczki, papierowego reczniczka, itp.

 

Kiedy uszyłam już ze 3 maseczki, zaczęłam za jednym podejściem spinać i dół i górę. Wszystko zależy co kto lubi i jak komu wygodniej.



Sprawdziłam czas szycia. Zabrało mi to około 7-10minut na maseczkę. Tyle trwało samo składanie, upinanie i szycie. Nie liczyłam czasu przygotowania materiałów.




Może komuś się to przyda?

Wiem, że w podobny sposób można poskładać materiał, założyć gumki i używać bez szycia. Nie wiem tylko czy będzie się dobrze trzymać.

13 komentarzy:

  1. Niezle... rece opadaja!
    Ja mialam sobote z szyciem maseczek. Mialam po jednej dla kazdego z nas ale doszylam jeszcze po dwie. Wprawdzie nigdzie nie chodzimy (tylko ja co 3 tygodnie do sklepu) ale lepiej miec na wszelki wypadek.
    Musze zapamietac twoj patent z mocowaniem gumek. Ja na razie mam jeszcze taka "do majtek" ale takiej gumki w sklepach u nas juz nie ma. A cos mi sie wydaje, ze maseczki juz pozostana w standardowym wyposazeniu, nawet jak juz sie uporamy z tym wirusem.
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że będziemy potrzebowac jeszce przez długi czas tych maseczek. więc dobrze jest mieć sprawdzony patent

      Usuń
  2. No coś takiego. Dzisiaj wszystko nienormalne tylko w tv ok.Wszędzie problem z miseczkami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. W odpowiedzi na twój komentarz u mnie: moja koleżanka uszyła dla siebie maseczki z troczkami bo gumka drażni jej uszy.

    My wystawiliśmy na taras hamak - dzieci mają atrakcję.

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój mąż nienawidzi troczków, dlatego szyję z gumkami.

      Czasem myślę, że ta piękna pogoda to wynik zniknięcia tylu samolotów z nieba, części aut, autokarów...



      Usuń
  4. Super maseczki, dzieki za instukcje. Wyprobuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, teraz już rozumiem, co miałaś na myśli, zostawiając komentarz u mnie! :)

    7-10 minut na maseczkę? Wow! Ja siedziałabym pół dnia nad jedną! ;)

    Dobra robota, Aniu! A do tego, co się wydarzyło w pracy Twojego męża - brak komentarza... Szafowanie ludzkim zdrowiem i życiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taita, samo szycie tyle mi zajmuje, po tym, jak już mam przycięte materiały. Ale wszystko opracowuję, aby przyjąć odpowiednią strategię i ruszam... tak jest mi łatwiej.
      Wszystkie materiały uprasowałam, odrysowałam na wszystkich pasy, potem wszystkie hurtem pocięłam, zaprasowałam, itd.
      nie robie pojedynczo, o wtedy mam co chwilę wstawanie od maszyny, albo odrywanie się od zelazka.
      Ale jak już masz te pasy materiału, to idzie błyskawicznie.

      Manager A. powiedział, że w HSE nie ma co szukać logiki, bo nie ma takowej. Ale nie wszystkie domy opieki tak funkcjonuja. U nas, w Portarlington, od początku zamknęli ludzi w pokojach i tylko do każdego pojedynczo przychodzą opiekunowie żeby spędzić czas, poczytać, pomalować, czy co tam jeszcze. Można? Można.

      Usuń
    2. Przypomniało mi się dzisiaj w pracy, że miałam Cię wczoraj zapytać o coś w czasie pisania tego poprzedniego komentarza, no i oczywiście zapomniałam! Otóż :) Przymierzam się do kupna żelazka, a widzę, że Twoje się świetnie spisuje, i chciałam zapytać o model :) Mam dwa, ale tak się składa, że są już dość stare (jedno ma kilkanaście lat!) i mam nieodparte wrażenie, że w ostatnim czasie znacząco straciły na mocy. Mam już dość tych zagięć na pościeli, których nie sposób się pozbyć!

      Ja wiem, że tak to wygląda i że o samym procesie szycia mówiłaś, ale mimo wszystko siedziałbym pół dnia nad jedną, bo maszynę do szycia miałam ostatnim razem w ręku... jako dziecko w szkole podstawowej! :) I to też taką dla dzieci :)

      Usuń
    3. Jeśli idzie o żelazka, to od lat jestem związana z jedną firmą - Philips. Teraz od 8-9 lat mam philips azur steam iron 2600w. Jest dość ciężkie, ale przez to lepiej prasuje. Stopkę ma odporną na rysowanie - do tej pory nie mam śladów, a prasuję po suwakach, metalowych częściach, bo czasem inaczej nie da rady.
      Jedną wadę ma. Czasem potrafi "złapać" ze spodni A. taki meszek i przykleić do stopki. Schodzi lekko, ale to minus.
      Poprzednie też miałam philipsa - zaraz jak przyjechaliśmy do Irlandii. kupiłam na czuja, niezbyt drogie. jego największą zaletą była ceramiczna stopka. Nic się nie kleiło do niej. jeśli prasowałaś z parą, to niezależnie od temp. żelazka nawet tiul się nie przykleił. Podobnie było z tymi spodniami - nie łapało i nie kleiło, stąd wiem, że moze być lepiej:)
      Szukaj żelazka z jak największą mocą, bo wtedy będzie wstanie wygenerowac sporo pary.

      Usuń
    4. to mialam kiedyś:
      https://allegro.pl/oferta/zelazko-philips-gc2670-20-2300w-stopa-ceramiczna-8884913669?reco_id=cf5d3a5c-8158-11ea-9219-b02628c816a0&sid=0e7a5475e04eefd78184d559df6fb9f87c889ad5ac94196dac75ac99722370c3&bi_s=archiwum_allegro&bi_c=Product&bi_m=reco&

      Usuń
    5. Dziękuję za odpowiedź, Aniu :)

      No właśnie ja też jestem zwolenniczką Philipsa, i to stare, o którym pisałam to Philips Azur 2400W, ciężkie i bardzo drogie w momencie, w którym je kupowałam. Mam też Phoenix Gold 2200W, ale, kurczę, obecnie żadne z nich mnie już nie satysfakcjonuje. Philips w latach świetności działał naprawdę dobrze, no ale przed nabyciem nowego spróbuję je jeszcze reanimować. U mnie niestety dochodzi problem z twardą wodą (nie używam specjalnej iron water), a tego sprzęty nie lubią.

      Usuń