poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Chwila odpoczynku



...którą małżonek dostał z pracy zaowocowała tym, że w końcu wyciągneliśmy nasz zapas puzzli.

Rozłożyliśmy się na stole kuchennym i zaczęliśmy zabawę. W kilka godzin, raz z większym, raz z  mniejszym zapałem i udziałem dzieci, złożyliśmy całość.


To tylko 1000 części, ale pociętych tak sprytnie, że większość nie zawierała kluczowych wskazówek co przedstawia.

Udało się. Teraz, przy kolejnym wolnym czasie, czeka następny tysiąc - jednorożce.

Chwilę potem zalało nam sufit na korytarzu i pokoju dziennym, bo wyzionął ducha zbiornik z gorącą wodą na piętrze. Plama jest "fantastycznie" duża.


Na korytarzu podobnie to wygląda... Czekamy teraz aż wyschnie i trzeba będzie malować.


Ponieważ pogoda dopisuje, w czasie kiedy mąż jeździł do pracy, ja odnawiałam płot i taras. Mycie, a w zasadzie szorowanie tarasu i malowanie środkiem zabezpieczającym, to moje coroczne zajęcie. Płot odnawiam okazyjnie, co kilka lat.
Wyszorowałam wszystko szczotką ryżową, jeden dzień schło, a potem, przez kolejne 2 dni pokrywałam to warstwami farby.


Na poniższym zdjęciu płot już pomalowany - kolor jest jasnoszary, ale w cieniu wygląda to trochę inaczej - natomiast taras jeszcze czeka...



I całość:




Choć praca nie jest lekka, to za każdym razem, rok w rok, cieszy mnie efekt.


Izabelka miała urodziny w kwietniu. Na zdjęciu jej tort z różami, które robiłam dzień wcześniej. Bałam się, jak masa cukrowa utrzyma się przez noc na bitej śmietanie, ale niepotrzebnie. Róże wytrzymały w super kondycji:




Zdjęcia słabiutkie, ale przynajmniej jakieś są:)


Izabela dostała prezent od swojej przyjaciółki. Wisiał na płocie :)


Jeśli idzie o mnie... zabrałam się za wykańczanie robótek.

Na pierwszy plan poszła poduszka:


Robiona jest ze specjalnym przeznaczeniem. Brakuje jej koronki dookoła, ale to już wkrótce.

Do tego koc, który leżał i czekał, w końcu jest gotowy.



Połączyłam w nim mnóstwo wlóczek, które dostałam, a które do niczego nie chciały pasować.



Tak się zapędziłam, że w którymś momencie zauważyłam, że zabraknie mi kolorów, a koc będzie ni to mały, ni to duży...
Wstawiłam więc ażur na brzegach. Trafiłam na niego na stronie Lion Brand Pattern, w sekcji Lion Brand Notebook: 80 blankets. Wzór to Adyson Afgan



Wzór fal jest prosty i szybko się go robi.



Ja zabawiałam się kolorami:






Wzór do tego stopnia wpadł mi w oko, że robię kolejny, tym razem mały - może dla dziecka? w kolorach, które mi zostały i w miarę pasują do siebie.



Na szydełku mam jeszcze inne rzeczy, ale to innym razem...

14 komentarzy:

  1. Nie przepadam za puzzlami.Ty jesteś pracus.Kawał roboty, szkoda że zbiornik się popsuł, wydatek i robota.Udziergi piękne,lubię resztkowce ,fajny wzorek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama pewnie bym nie układała, ale z mężem i dziećmi... to inna sprawa.

      Usuń
  2. Plama na suficie ryeczwiście fantastyczna - ja zbieram się w sobie do odmalowania kuchni. No i jeszcze muszę nad tą motywacją trochę popracować.
    Poduszka BARDZO mi się podoba, nawet bez tej koronki. Podsunęłaś mi pomysł.
    Kocyk też ładny. Takie kocyki mają u mnie w domu wzięcie. Ciekawy ten wzór.
    No i taras - u mnie to też (niestety) coroczny obowiązek. Ale efekt cieszy - za każdym razem!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Cię natchneło; czasem tak bywa, widząc cos u kogoś, nagle nam wpada pomysł.
      no z tą motywacją to różnie bywa, aż się boję, co to bedzie u nas.

      Usuń
  3. No, ale pech z tym kotlem na goraca wode. Podoba mi sie wzor i kolorystyka kocyka. No i jak to pisze, patrze na moj plot ... nie, nie bede go malowac, bo sie rozpadalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak przestanie padac... to może pomalujesz.

      Usuń
  4. Piękna poducha, super kocyk i świetna ogrodowa robota, :)
    Wszystkiego dobrego dla Izabeli. :)
    Tort pewnie smakował wyśmienicie, tak jak wygląda.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle tutaj ciekawostek, że sama nie wiem, do czego najpierw powinnam się ustosunkować ;)

    Zacznę może od plamy na suficie, bo... mam niemal identyczną, haha! Moja powstała po tym, jak łazienka zalała mi kuchnię. Nie raz, a chyba już czterokrotnie. Zaczęłam się gubić w rachunkach ;) Landlady wie o tym problemie, ale z powodu koronawirusa "remont" musi zaczekać, bo nie jest "essential".

    Ale pięknie prezentuje się ten koc na tym granatowym krześle! Idealny duet! Przyznaj się, zrobiłaś go specjalnie pod to ogródkowe krzesło ;)

    To wszystko jednak nic w porównaniu z Twoją przepiękną córką! Jaka duża pannica i jaka słowiańska piękność! Oj, będzie z niej niezły heartbreaker ;) I ta dziurka w policzku - urocza! :) Wszystkiego najlepszego dla Izabeli!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomniałam dodać, że z puzzlami tak właśnie bywa - kiedy się patrzy na ułożoną całość, nie wydają się szczególnie trudne, ale kiedy ma się przed sobą setki maleńkich i podobnych kawałeczków, to nagle okazuje się, że tylko nieliczne zdradzają pomocne szczegóły. Swoją drogą, szybko Wam z nimi poszło. Nam przeważnie zajmowało to 3-4 wieczory.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już jwst dwie, a czasem trzy lub nawet cztery osoby do puzzli, to idzie szybko. Stąd tylko dwa dni. Zabawa za to przednia.

    Koc przypadkowo tak się zgrał,ale nawet nieźle pasuje, choć robiłam go, żeby pozbyć się zalegających kolorów.

    Remont to już nie mam pojęcia kiedy zaczniemy. Aż mi się słabo robi, kiedy pomyślę o tych regałach pełnych książek... a wszystko trzeba odstawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, każda pomocna para rąk jest na wagę złota :)

      Mnie też! Nie jestem tu żadnym wyjątkiem i nie cierpię remontów. I choć nie mam w kuchni żadnych regałów, to i tak wzdrygam się na myśl o naprawianiu tego sufitu. U mnie nie wystarczy samo malowanie, bo po ostatnim tsunami z sufitu zrobiła się gąbka! Jak musnęłam go mopem, by ściągnąć ostatnie krople wody, to... wyżłobiłam w nim dziurę! Dziurę! Miękkim mopem!

      Usuń
    2. No to nie zazdroszczę, bo pracy trochę bedzie, nie da się ukryc.
      Mnie kusiło trochę, zeby ten sufit wymacać, ale przezornie nie ruszałam, zasechł, tak jak był. Zobaczymy co sie okaże podczas malowania. A przy żółtych plamach na suficie trzeba jeszcze bawic się w blokowanie tej plamy... co oczywiście pieknie wydłuza nam czas remontu. Ech... patrzę na ten sufit kazdego dnia i słabo mi.
      Na pewno szybko to nie będzie, bo moj małżonek musi "dojrzeć" do tej decyzji, a to trwa...

      Usuń
    3. "Na pewno szybko to nie będzie, bo moj małżonek musi "dojrzeć" do tej decyzji, a to trwa..." - hahaha, skąd ja to znam? ;)

      Usuń