czwartek, 30 stycznia 2020

Takie pomieszanie z poplątaniem


Upiekłam rogaliki drożdżowe dla dzieci. Jedne waniliowe, a drugie z cynamonem



Iza, jak zawsze napaliła się, że będzie jeść, a potem wyszło jak zawsze.  Powiedziała, że może później, a w końcu nie zjadła wcale.




Za to Monika jadła na potęgę, a potem zamówiła kolejną porcję.



Izka za to się postarała w innej dziedzinie. W szkole grali sobie w tenisa i walnęła się w rękę rakietą. W zasadzie w palucha. Szkoła mnie wezwała i pojechałam do lekarza na szybkie oględziny, bo kciuk był opuchnięty strasznie. Bałam się, że wybity ze stawu. Na szczęście lekarz stwierdził, że staw działa w porządku.
W domu poszedł w ruch altacet i lód. Obyło się nawet bez środków przeciwbólowych, a następnego dnia palec był w pełni "sił witalnych".

Iza wzięła też udział - już drugi raz - w zawodach lekkoatletycznych i tym razem dostała złoty medal w sztafecie i srebrny w biegu na 60m.  I tu ciekawostka: srebrny medal ktoś jej ukradł!!! kiedy poszła biegać. Wyobrażacie sobie?



W mieszkaniu trochę wiosny:



Zapach niesamowity



Do tego te piękne kwiaty...



...jakby odlane z wosku.



Monika namówiła mnie kolejnego dnia na zrobienie pączków, takich szybkich:


Zniknęły w mgnieniu oka



Teraz zajmuję się kręceniem róż z materiału. Trzymam je oczywiście w pudełku ozdobionym różami - nie mojej produkcji tym razem.



Moje wyglądają tak:


Powstają dosyć szybko, zdecydowanie szybciej niż na szydełku. I wyglądają zdecydowanie delikatniej, subtelniej.




Natomiast dla swojej czystej przyjemności przeczytałam książkę w wolnym czasie, tzn. podczas lotu do Polski. Kupiłam ją specjalnie do samolotu i przyznam, że wciągnęła mnie tak, że dosłownie łyknęłam ją.
Ta książka to "The gift" - "Podarunek" - Cecylii Ahern.


Tym ciekawiej się czytało, że akcja osadzona w Dublinie :) 

Podczas lotu powrotnego zaczęłam książkę "Zaulek łgarza" . Dostałam ją od mojej koleżanki w PL.  Zeby było ciekawiej, to ta książka też osadzona jest w irlandzkiej rzeczywistości :). Koleżanka  dostała ode mnie w zamian "Podarynek" Ahern w celach szlifowania języka.  I tak każdy zadowolony. 



3 komentarze:

  1. Słodko na blogu.Ja piekę jak mają dzieciaki przyjechać bo dla mnie i męża to rzadko.Kwiecie cudowne
    Pachnie nawet przez komórkę. Z tym medalem to chamstwo.Gratulacje dla Izy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodko i pięknie u Ciebie. :)
    Gratulacje dla Izy :)
    Ręka wydobrzeje i znów będzie śmigała po korcie.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rogaliki apetyczne.
    Izy ręka mam nadzieję już wydobrzała. Gratuluję jej i mam nadzieje, że wróciła na kort.
    Pozdrawia Alina

    OdpowiedzUsuń