poniedziałek, 4 listopada 2019

Różności...




Miałam już gotowy wpis, ale sytuacja się trochę skomplikowała. 

Izabela zachorowała na półpaśca. Kilka dni i nocy było prawie wyjętych z życiorysu. Nie ma dużo krostek, ale za to swędzą i przy najmniejszym dotyku boli cała okolica zsypanej skóry. 

Ratowałam się olejkiem eukaliptusowym, który rozcieńczałam i robiłam okłady. Swędzenie ustępowało na jakiś czas i Iza mogła usnąć. Dziś jestem po pierwszej przespanej nocy! Izulka spałą do 11 rano, teraz widać, że zaczyna wracać do zdrwia. 

Zatem ten gotowy wpis miał się zaczynać tak:

  


Różności...
...zaczynające się od zdjęć ptaków.

Słońce zachodziło, a one przysiadły sobie na szczytach domów.












Monika w tym roku kończy szóstą klasę. Od nastania nowego dyrektora, uczniowie ostatniego rocznika otrzymują pamiątkowe bluzy. W cyfry rocznika wpisane są imiona wszystkich dziewczyn.




Jesień, więc czas pachnących świac, kandelków i filiżanek pełnych gorącej herbaty, bądź kawy.





Mój małżonek zmienił pracę po 14 latach pobytu w tej samej firmie.
Teraz nowe miejsce, nowi ludzie, ale wciąż te same dojazdy do Dublina, niestety. W dodatku w Dublinie musiał znaleźć jakiś środek transportu ze stacji, do docelowego miejsca. Rowery miejskie były tam niedostępne, nie było możliwości zostawienia ich i odfajkowania czasu.
Musiał więc kupić sobie swój własny rower.

Najpierw jeździł naszym starym, ale po miesiącu mu ukradli. Nawet zamki i łańcuchy zniknęły. Kupił drugi, używany, gdzie wartość zamków była większa niż samego roweru.
Ostatecznie stwierdziłam, że to nie ma sensu. I tak przyszedłby moment, kiedy rower by zniknął. Najlepszym wyborem był składak, który można przewozić pociągiem nawet w godzinach szczytu. I tu zaczął się problem...

W Irlandii nie mieli składaków dla mężczyzny o posturze i wadze Artura. I nie zamierzali też sprowadzać takiego. Nie byli wcale zainteresowani.
Mąż znalazł odpowiedni rower w USA, napisał do nich i okazało się, że mają sklepy stacjonarne w Polsce, Anglii, ale oczywiście nie w Irlandii. Podali mu namiary na swoich przedstawicieli.
Ostatecznie kupiliśmy rower w Anglii.




Rower jest mocny - robiony pod wojsko - i składany do małych rozmiarów w 5 minut lub krócej, chociaż w stanie rozłożonym to prawdziwe "bydlę". Od tamtej chwili już śpię spokojnie, nie myśląc o tym, czy mąż zastanie swój pojazd na parkingu, czy nie.



Kupiłam sobie kwiat doniczkowy - asparagus. Wieki całe był w moim domu rodzinnym, W ogóle pamiętam, że czasach mojego dzieciństwa to był najczęściej widywany kwiat, który stał zawsze w domach na wysokich, drewnianych kwietnikach.



Przyszedł sezon na cyklameny. Mam dwa: jeden stoi w kuchni na stole:



...drugi, czerwony, w pokoju nad kominkiem. I niechcący wyszło patriotycznie :)



Tymczasem na tarasie fuksja dobija do końcówki sezonu. Zimne nocki już dają znać o sobie i widać to po drzewkach, aleroślina jeszcze walczy i kwitnie:



Przeczytałam książkę "Krwawy las". Tematyką jest walka legionów rzymskich na terenach plemion germańskich. Opisy dosyć mocne, słownictwo też. Wyczytałam, że jest to pierwsza część, będę zatem szukać kolejnej.

Druga książka, też pozostająca w tematyce starożytnego Rzymu, jest zupełnie inna. "Śledztwo setnika" to powieść rozgrywająca się w czasach tuż po ukrzyżowaniu Chrystusa. Rzymski setnik, który prowadzi śledztwo dla Piłata, knujący intrygę Herod...



Oprócz tego przeczytałam "The historian", i "Dziewczyny z Syberii"


Poruszające historie kobiet, które będąc młodymi dziewczynami, czasem dziećmi jeszcze, znalazły się na zsyłce. Do książki dołączone są zdjęcia z ich rodzinnych albumów.

Kolejna książka to opowieść o historyku, który poszukuje prawdy o hrabim Drakuli. Książka wiedzie przez kraje Europy takie jak Rumunia(ale to jakby oczywiste zważywszy na to, skąd pochodził Vlad Tepes), Węgry i Bułgarię. Na chwilę wyjeżdżamy też do Turcji... Wszystko po to, by iść po śladach osławionego Drakuli.
Odwiedzamy monastyry środkowo-wschodniej Europy i Hagia Sofia w Stambule(dawnym Konstantynopolu)...

Książka niezwykle wciągająca. Ponad siedemset stron, ale przeczytałam w wolnym czasie w trzy dni.


9 komentarzy:

  1. Zdrowia dla Izuni.To w Irlandii tak kradną? Ja też pale candelki, chyba potrzebuje tego
    Kwiatuszki cudowne
    Masz rację, asparagus został zapomniany ale chyba wraca do łask.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, już czuje się lepiej.

      W Dblinie na pewno, ale w mniejszych miejscowościach od kilku lat też.

      Asparagus jest piękny!

      Usuń
  2. Gee, tyle wątków, że nie wiem, do którego najpierw się odnieść. Postaram się o niczym nie zapomnieć! :)

    A więc, czy w książce o Drakuli pojawia się choć malutka wzmianka o Irlandii?

    Współczuję choroby Twojej bidulce i wszystkich niedogodności z nią związanych. Czy mała nie narzekała, że nie może iść do szkoły? ;) Ja byłam tym dziwakiem, który bardzo często miał na koniec roku wzorową frekwencję. Jakoś tak nigdy nie lubiłam wagarować ani opuszczać zajęć, nawet jeśli nie czułam się w 100% zdrowa. Tak, wiem, kujon ;)

    Bardzo znajomy widok ptaków - to już chyba taka specyfika irlandzkich ptaszydeł ;) Bo i u mnie szpaki często tak siedzą na dachach sąsiadów.

    Rower faktycznie wygląda na solidny - trzymam kciuki, by dobrze i długo służył. Mam też nadzieję, że Artur jest zadowolony ze zmiany. Po tylu latach w tym samym miejscu pracy ta zmiana musiała być dla niego "małą rewolucją". No, ale do odważnych świat należy! :)

    Spokojnych i przespanych nocy dla Ciebie i Twojej rodzinki :)

    Ach, byłabym zapomniała - cyklameny! Ładne są i lubię je, szkoda tylko, że bez wzajemności :) Nigdy bowiem nie udało mi się zbyt długo utrzymać ich przy życiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że tyle, ale się nazbierało.

      Nie przypominam sobie Irlandii wcale, a na pewno bohaterowie nie podróżowali do tego kraju.

      Iza była tak zmęczona i tak chora, że nawet nie cieszyła się z tego powodu, że nie idzie do szkoły. Tak na ogół, to moim wszystkim dzieciom bardziej chodziło o to, że trzeba wstawać wcześnie, niż o to, że to szkoła. Gdyby mogły spać do 9 i potem iśc do szkoły, to nie byłoby problemu.
      Generalnie wszystkie przyznają, że w szkole jest mniej nudno, niż w domu.

      Z tymi ptakami to chyba tak. Wszędzie ich pełno, ale to też i dobrze.

      Rower jest super solidny, w końcu wojsko testowało w niesprzyjających
      warunkach. Cena też solidna, nie powiem, więc sama mam nadzieję, że wytrzyma dłuuuuuuugo.
      I rewolucja i nie. Pracuje w tym samym sektorze - szpital - tylko teraz jest zatrudniony bezpośrednio przez HSE:) A ludzi zna częściowo, bo 14 lat dało mu możliwość poznania wielu mniej i bardziej ważnych osobistości. Listy, referencje od kilku ważnych menagerów z psychiatyków, w których pracował też miały tu znaczenie, bo nie był do końca osobą "z zewnątrz".
      Generalnie Artur bardzo się cieszy.

      Cyklameny nie lubą dużo wody(raczej susza, niż przelanie) i wolą chłodniejsze pomieszczenia.
      Zobaczymy jak długo moje wytrzymają


      Usuń
    2. Co??? ;) "Że w szkole jest mniej nudno niż w domu"? Aż dwa razy musiałam przeczytać to zdanie, żeby upewnić się, czy aby na pewno dobrze je zrozumiałam :) Zawsze mi się wydawało, że u Ciebie w domu nigdy nie ma czegoś takiego jak nuda, głównie właśnie z uwagi na Twoją osobę i to, jak organizujesz sobie (i rodzinie) czas.

      Najważniejsze, że mąż zadowolony ze zmiany :)

      Chyba tu leży pies pogrzebany - musiałam je niechcący utopić ;)

      Usuń
    3. Wiesz, dzieci rosną i inaczej odbierają już dom. Kiedy nie mają towarzystwa rówieśników, to już nie są takie happy :)

      Tak. A. jest szalenie zadowolony. Oczywiście marzy mu się transfer do jakiegoś bliższego szpitala lub jednostki hse; ale to dopiero za jakiś czas.

      Nie martw się, moje właśnie zdychają.... myślę, że może już w sklepie były zalane? nei wiem, ja ich na pewno nie zabiłam wodą, więc nie wiem co jest grane.

      Usuń
    4. Uff, jak Twoje też dogorywają, to tym bardziej czuję się rozgrzeszona! ;) Ciekawy temat poruszyłaś - kwiaty w sklepach mają nieraz prawdziwy survival... Byłam kiedyś w Woodie's, jak pracownik wziął szlaucha i "podlewał" kwiatki. Tak zbulwersował przy tym przechodzącego mężczyznę, że ten nie omieszkał skomentować do mnie całej sytuacji.

      Zatem trzymam kciuki, by w najbliższej przyszłości doszło do tego transferu :)

      Usuń
  3. Nie sądziłam, że dzieci też mogą zachorować na półpaśca! Moją Mamę złapało w tym roku, strasznie się bałam powikłań, bo znam różne historie, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Dorosły jakoś sobie radzi z bólem i swędzeniem, dziecku jest trudniej, a i rodzicowi źle patrzeć jak dziecko cierpi... Dobrze, że najtrudniejsze już za Wami.
    Jestem zaskoczona tymi rowerowymi historiami. Oby amerykański model spełnił oczekiwania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się że mogą i dzieci chorować.

      Rower jest absolutnie perfekcyjny, a perypetie... cóż zawsze coś się dzieje :) dobrze, że wszystko pozytywnie zakończone.

      Usuń