sobota, 31 sierpnia 2019

Miesiąc od ostatniego wpisu....




...minął nie wiadomo kiedy. To znaczy niby wiem, ale jeszcze nie mogę uwierzyć, że to już po wakacjach.

W tym roku upłynęły mi nadzwyczaj intensywnie. Począwszy od czerwca, kiedy poleciałam z dziećmi do Polski na tydzień, podróżowałam z nimi jeszcze dwa razy. Raz z przesiadką, co się moim pociechom nadzwyczaj spodobało i drugi raz - już normalnie, w sierpniu. Wróciłyśmy kilka dni temu, już bez Małgosi, która została w PL i czeka na nowy rok szkolny.

Dwa tygodnie wakacji spędziliśmy niedaleko Suwałk.


Mieszkaliśmy sobie w odosobnieniu, nad jeziorem.



Otoczenie było przepiękne


Zarówno w nocy, jak i w ciągu dnia.




Mieliśmy do dyspozycji domek na skaraju lasu:





O taki właśnie:





Zaraz za domkiem rozciągały się ogrody...






Korzystaliśmy z uroków jeziora i wspaniałej pogody, która dopisywała przez cały nasz pobyt.



Gosia uwielbiała kajak. Spędzała na nim sporo czasu, wożąc przy okazji dzieciaki.

 Monika była w swoim żywiole.






Poza tym dzieci uczestniczyły w kursie szycia.


Monisia przy maszynie:



Gosia zajęta wykrawaniem...


 A tutaj przygotowania do szycia.



Izka przyszła na koniec, kiedy wszystkie dzieci już pokończyły swoje projekty i dla niej pani miała najwięcej czasu:) Z moją pomocą, w godzinkę, powstał taki plecako worek. Iza sama wybierała materiały i je komponowała w całość. Ja byłam tylko od szycia :)



Worek wyszedł w stylu marynistycznym:



Z bardzo czerwoną podszewką:



Izka zadbała nawet o szczegóły:



Moje dwie starsze córy uszyły poszewki na poduszki, ale nie były jakoś specjalnie zadowolone. Powiedziały, że szycie ich nie kręci. Gosia stwierdziła, że kiedy szyje to czuje trochę, jakby jeździła samochodem, bo tak samo się naciska pedał gazu:) 

Tu wtrącę dygresję: mój mąż nauczył Gosię prowadzić auto i nawet pochwalił ją, że tylko dwa razy zgasł jej samochód. Potem już jeździła bez problemów:)

Był też kurs tworzenia "Lasów w słoiku"



Po dodaniu wody, zamykamy słoje i tak oto powstał samowystarczalny mini ekosystem:


Pomysł super dla osób, które notorycznie nie podlewają kwiatów.

Malowaliśmy też drewniane bloczki i zawieszki:





Powstały obrazki kredowe:








A wieczorami najmłodsze dzieci układały lego, lub grały w szachy. Choć słowo "grały" jest tu użyte na wyrost.




Atrakcji było mnóstwo! Teraz czas wrócić do rzeczywistości szkolnej.

A nowy rok szkolny już w poniedziałek!!!!

8 komentarzy:

  1. Fajne zdjecia.Widać, że odpoczynek udany:) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże uroczy dziewiczy zakątek wybrałas na urlop.Cudownie wygląda i piekne warsztaty, kurs szycia, to rzadkość dzisiaj i to dla dzieci.Wszystkie prace piekne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiscie atrakcji sporo!Fantastyczne wakacje! Az troszke zazdroszcze...
    Zycze spokojnego powrotu do szkolnej rzeczywistosci - my ruszamy we wtorek, w poniedzialek mamy swieto.

    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocze miejsce, piękne widoki, mnóstwo atrakcji, to i wypoczynek udany, zapewne ku zadowoleniu wszystkich. :)
    Po takim wypoczynku, z nowymi siłami można zaczynać nowy rok szkolny. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne wakacje! Oba pokazane kursy byłyby dla mnie idealne:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fantastycznie spędziliście wakacje, Aniu! Po wpisie wnoszę, że nie narzekaliście na nudę. Nie mogę też nie wspomnieć o Waszym tymczasowym miejscu zamieszkania - piękne! Niby dziko, a jednocześnie blisko cywilizacji i wygód z nią związanych. Bardzo ładnie i nastrojowo prezentuje się ta okolica wieczorową porą! [stara romantyczka we mnie się odzywa..] ;)

    Rozczulił mnie bloczek z widokiem morza i żaglówki, oraz zawieszka z rybą - przypomniały mi się sielskie czasy nad oceanem. Poza tym uświadomiłam sobie, że jeszcze nie pożegnałam lata późnym wyjazdem nad morze.

    I masz rację - wakacje strasznie szybko zleciały! Chyba szybciej niż zazwyczaj! Świat oszalał, czas przyspieszył ;)

    Cieszę się jednak, że wróciłaś na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapomniałam dodać, że podoba mi się worek marynistyczny, może dlatego, że lubię taki styl, choć wydaje mi się, że paski byłyby lepsze od "kratki" - mimo wszystko brawo za wspólną pracę, fajnie, że mogłaś wesprzeć Izę swoją wiedzą i doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Aniu, ale super miejscówkę mieliście na wakacje.
    Dziewczyny zadowolone - jezioro, drewniany domek, a jeszcze te warsztaty.
    Czy to jakieś gospodarstwo agroturystyczne?
    Podzielisz się namiarami na miejscówkę?
    Bo na fotkach wszystko prezentuje się świetnie.
    Worek piękny, a kurs szycia to i mnie by się przydał. :)
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w nowym roku szkolnym.

    OdpowiedzUsuń