poniedziałek, 27 maja 2019

Co tam w domu....



Wpis będzie długi i o wszystkim.

Zrobiłam herbatę z wierzbówki.
Po tzw. fermentacji, czyli tak naprawdę utlenieniu, zwinięte "cygara" wyglądają, jak widać poniżej. Mogłyby być odrobinę bardziej brązowożółte, ale te też ujdą.




zwitki liści zostały pocięte:




Pocięte liście na tacy do suszenia



Po 50 minutach  - suche i gotowe do wyjęcia:



Cała porcja jeszcze chwilę leży i odpoczywa:



Po kilku minutach pakuję wszystko w szczelny słój i gotowe.


Projekt Moniki. Miała temat: pszczoły i trzmiele. 

Wybrała trzmiele, ale żeby było bardziej widowiskowo(niekoniecznie zgodnie z rzeczywistością) projekt wykonała w kształcie "ula".



W środku opisała trzmiela;  w czym poszczególne części ciała pomagają, gdzie mieszka, co robi, itd. itp.




Artura PIERWSZA PRACA STOLARSKA zakończona i już w użytku. Pracę obejrzał i pochwalił zawodowy stolarz, zatem Artur zadowolony niesamowicie. W prezencie dostał piłę elektryczną, sąsiad stolarz cierpliwie mu wyjaśnia pewne myki rzemiosła, a Artur planuje kolejne prace.



Półka na herbaty, przyprawy i wszystko, co drobne; jeżdżąca na kółkach, wsunięta  w szczelinę między lodówką, a kredensem.



Dzieci zachwycone nową zabawką, a ja jestem niezmiernie zadowolona, że cały bałagan herbaciany zniknął z blatów roboczych, których i tak w irlandzkich domach nie ma zbyt dużo.


Artur tak poważnie podchodzi do nowego hobby, że już nie kupuje gier komputerowych, a nawet je wyprzedaje(on, maniak -gracz!!!! szok, po prostu szok!)


Kolejny szok , ale bardziej dla Was, niż dla mnie.

Mam Ci ja powojnik piękny, la la la.... mogłabym zaśpiewać

jeden krzak, od ściany do ściany....



Przewieszał się przez płot...



...dzieciaki ciągle urywały mi gałęzie i rzucały na ziemię, a on rósł....




...jednym słowem był wielki, nie do zabicia....



Dziś został mocno przycięty:




To żółtobrązowe to właśnie on, ten wielki krzaczor...



Zielonego i suchego było tyle, że w dwóch koszach nie pomieścimy. Na podwórku została jeszcze bela gałęzi. Ja mam cichą nadzieję, że trochę przywiędną i wszystko zmieszczę do koszy, ale zaczynam mieć wątpliwości. Artur wątpliwości nie ma. On po prostu twierdzi, że to nie wejdzie do kosza i koniec.



Teraz będziemy czekać aż powojnik odrośnie silniejszy i piękniejszy:)




12 komentarzy:

  1. Piekne polki Ci maz zrobil. Powojnik byl piekny; no, teraz troche odmlodnieje. A jak sie nazywa wierzbowka po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta półka na kółkach. Oj znalazłabym ci ja zastosowanie dla niej i u siebie... Brawo dla męża! Chyba zdrowsze hobby sobie znalazł, i dające więCej satysfakcji...
    Jak się nie zmieści wszystko w koszu za jednym razem, to poczeka do następnego tygodnia. Mój sąsiad tnie sekatorem na małe kawałki i takie niesamowite ilości potrafi upchnąć w koszu, że aż trudn w to uwierzyć. A jaką masz technikę podcinania powojnika? Bo ja zawsze poodcinam nie to co trzeba...

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to hobby to naprawdę coś dobrego.
      Tak, cięcie na małe kawałki na pewno pomaga, tylko spróbuj zmusić do tego Artura....


      Zależy jakie masz powojniki. Te wielkokwiatowe wczesne tniemy albo korygująco, albo zaraz po przekwitnieciu, bo muszą wypuścić nowe pędy, żeby zakwitły za rok.
      Powojniki z grupy włoskich(viticella) tniemy wiosną na 20-30cm od ziemi - kwitną na tegorocznych, nowych pędach; powojniki z grupy montana - górskie - nie tniemy, jeśli nie potrzeba; jeśli już to albo odmładzająco, jak ja to zrobiłam, albo tylko ograniczająco pędy. Kwitną na dwuletnich pędach, czyli na tym, co wyrośnie po przekwitnięciu w tym roku, za rok będą kwiaty.

      tu masz stronę do Marczyńskich
      https://www.clematis.com.pl/ do nich jeździłąm na studiach na szkolenia.tam są porady

      Usuń
    2. Dzieki za odpowiedz i popowiedz! (I za to, ze zadalas sobie trud, zeby i tu napisac, i u mnie skopiowac - bardzo to doceniam!) Na pewno zajrze na te strone i widze, ze czeka mnie porzadne odrabianie lekcji, poczawszy od ustalenia JAKIE wlasciwie mam powojniki!

      Usuń
    3. Te stronę prowadzą profesjonaliści - Marczyńscy sami mają kilka własnych odmian powojników.
      Tak pomyślałam, że Ty pewnie wykorzystasz te wiadomości, więc napisałam u Ciebie, zebys miała na miejscu

      Usuń
  3. Praca Moniki pomysłowa i super ten opis w środku ula.
    Artur spisał się na medal - brawo!
    Powojnik - ach... piękny :)
    Co robisz, że tak rośnie, bo ja zawsze mam problem z powojnikami, z dwóch już wcześniej zrezygnowałam, teraz padły kolejne 2, a jeden reanimuję. Chyba straciłam rękę do kwiatów.
    Prawda, pocięcie na drobniejsze kawałki pozwoli więcej zmeścić do kosza.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Moniki :)

      Powojniki same rosną, tak po prostu. Ale to dlatego, że mam te mocne i super łatwe, a i nasz klimat jest łąskawszy dla nich.
      Powojniki montana tylko koryguję lub odmładzam, a włoskie tnę prawie przy ziemi. Poza tym zawsze staram się osłąniać im "nogi". Sadzę coś pod nimi, wtedy korzenie są w cieniu.

      Usuń
  4. Jak zwykle u Was kreatywnie:-) Podoba mi się wąska półka. Ja się z niczym już wymieścić w kuchni nie mogę, sporo mam na wierzchu, bo nie mam gdzie chować, pewnie ktoś pomysłowy coś by wymyślił, ale ja czuję się w tych sprawach całkiem bezradna;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Podobają mi się rozwiązania skandynawskie. kazdy kącik zapełniony.

      Usuń
  5. Półka mnie totalnie zaskoczyła, kilka centymetrów pięknie zagospodarowane, nie widać jej a jaka funkcjonalna,
    Powojnik tak przycięty że aż mi go żal.Tworzysz zapasy zimowe na herbatki.pozdrawiam i baw sie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półka jest superowa! i naprawdę jest pomocna.
      Powojnik odrośnie silniejszy i ładniejszy. Może nie będzie tak ogromny w przyszłym roku, ale za to silniejszy

      Usuń