piątek, 12 października 2018

Dokładam nitkę do nitki...





...i tak powoli powstaje haft. Mimo że pracowity, to sprawia mi dużą przyjemność. Sama już nie mogę się doczekać efektu końcowego!

Zrobiłam zdjęcie pod słońce, żeby pokazać ile go tak naprawdę jest. Minęłam właśnie połowę:



Jesienne bratki właśnie rozwinęły całe bukiety kwiatów:



Między tymi wszystkimi fioletami i niebieskościami, posadzone mam też żółte; to zestawienie daje niezwykły efekt kolorystyczny.



Chwalić się jednak nie będę zdjęciami obejmującymi większą część ogródka, bo nie ma czym. Wysiało mi się całe mnóstwo bratków, niezapominajek, nawet lwie paszcze gdzieś się uchowały i to wszystko koegzystuje sobie jako zielona masa, przeplatana kolorami.  Nie jest to popisowa rabata do pokazania, więc wstawiam zbliżenia tylko niektórych okazów.



Taras zalany jest ognistą czerwienią pelargonii, którą przetyka zieleń liści.



Bluszcz oplatający płot wydał właśnie całe mnóstwo pięknych owoców. Nie są jadalne, za to dobre na przyrządzenie jakiejś mikstury, z jednej strony leczącej, a z drugiej... trującej... Przede wszystkim zaś, są po prostu piękne.




3 komentarze:

  1. Bieżnik już jest piękny,Twoje kwiaty powalają,jakby wiosna,u mnie miernota,ostatnie cynie dogorywają,może jakaś róża zakwitnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam bratki. Bieznik bedzie piekny. Callum u Was wieje? U nas temperatury jak latem, dzisiaj 22 stopnie!?!

    OdpowiedzUsuń