poniedziałek, 22 stycznia 2018

Medal i udziergi



Monika brała udział w międzyszkolnych zawodach lekkoatletycznych. Był to jej pierwszy taki wyjazd. Zdobyła trzecie miejsce i.... przyjechała rozczarowana!





Do grupowego zdjęcia nawet nie założyła swojego medalu! U niej jest albo wszystko, albo nic.



Najmłodsza się popłakała, że Gosia już ma medal, teraz Monika, a ona nie zdobyła żadnego. Dopiero siostry pocieszyły ją, że przecież ona jest dopiero w pierwszej klasie i jeszcze ma dużo czasu. Udało się. Iza już nie przeżywa braku krążka:)

W przerwie między deszczami, obfociłam moje drutowe udziergi tak, jak należy.


Wełniane kolorowe skarpetki z resztek









Wreszcie połączyłam końce szalika, żeby uzyskać pętlę:



Wyszedł kolorowy zawijaniec. Myślę, że będzie dla Izki.



A teraz działam szydełkiem... Efekty wkrótce.

4 komentarze:

  1. Gratuluję młodej, zdolnej lekkoatletce!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo dla lekkoatletki. Nawet mistrzowie mają w swojej kolekcji brązowe medale. Głowa do góry. :)
    Super wyroby poczyniłaś. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo dla medalistki i głowa do góry,początek jakiś musi być,skarpetki słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ambitna osóbka z Moniki. Miała apetyt na więcej, ale spokojnie wszystko przed nią. Tymczasem gratuluję brązu!
    Ps. Nie próżnowałaś, Aniu, podczas "miodowego miesiąca" - malowanie, szydełkowa podkładeczka, kolekcja skarpetek no i jeszcze ten cudny zawijaniec! Moje kolory - sama chętnie bym go włożyła. :)
    Widać, że kochasz to, co robisz, więc fajnie, że miałaś możliwość tworzyć w ciszy... Pozdrawiam serdecznie:)
    Ps.U Was przebiśniegi, a naszym ogródku wczoraj zauważyłam delikatne jeszcze krokusiki...

    OdpowiedzUsuń