sobota, 7 października 2017

Zaczynamy kolejny miesiąc




...a w zasadzie już jesteśmy kawałek w październiku.



Minął wrzesień, nie wiem kiedy! Pewnie dlatego, że w tym roku moja najstarsza zaczęła nową szkołę, a co za tym idzie, wszystko uległo zmianie. Może nie wszystko, ale poranna rutyna nieco się zmieniła. Popołudniowa zresztą też.






Wpis okraszę zdjęciami kwiatów z ogrodu moich rodziców.... Jedno ze wspomnień z lata....



Nie ma co ukrywać, że trochę się obawiałam, początków nowej szkoły. Tam już rodzice praktycznie się nie pojawiają. Dzieciak podjeżdża pod bramę - jeśli ma to szczęście, że ktoś go podwozi - wysiada i leci do szkoły, gdzie o wszystko sam musi zadbać.



Każdemu przydzielono szafkę na rzeczy:książki, pomoce szkolne, ubrania, itp. Na szczęście Gosia dostała taką na odpowiedniej wysokości dla niej. Nie musi się schylać do podłogi, czy wręcz klękać, żeby cokolwiek wyciągnąć, a części dzieciaków niestety takie miejsca przypadły.




Pierwszy tydzień był chyba najbardziej "zamotany", przerażający i stresujący nawet dla mnie. Teraz, po upływie miesiąca widzę, że Gosia "ogarnęła system": przygotowuje się na zajęcia, pakuje plecak na następny dzień już wieczorem; stara się też rankami o wiele  bardziej, niż choćby rok temu. Obudzenie jej - dzieciaka, który całymi latami zaczynał dzień najpóźniej o 6-tej!!!!! - było koszmarem. W tym roku wstaje sama; wyliczyła sobie czas, o której musi zejść z łóżka, żeby zdążyć ze wszystkim.



Zobaczymy jakie wyniki w nauce zacznie osiągać, bo jest już po dwóch sprawdzianach, między innymi z matematyki, za którą nie przepada. W laboratorium i na zajęciach praktycznych nie ma problemów.
Przez cały wrzesień pierwsze klasy uczyły się dwóch języków: niemieckiego i francuskiego. W pierwszych dniach października musieli zdecydować, który wybierają. Gosia wybrała francuski; decyzja była wyłącznie jej, ponieważ to ona będzie się tego przedmiotu uczyć, nie ja.
Miejmy nadzieję, że dalsza część roku będzie jej przebiegała przynajmniej tak gładko, jak do tej pory.

Przykra rzecz, którą musieliśmy właśnie rozwiązać, to kupno kolejnego plecaka. Ten nabyty w podobno "profesjonalnym" sklepie sportowym nie wytrzymał miesiąca. Przyznam, że to spore  rozczarownie, bo kosztował dość dużo...




Moja średnia wciągnęła się już w szkolny rytm i opracowała sobie metodę odrabiania prac domowych. Zauważyłam też, że trochę mniej się denerwuje, a to już dużo, wszak bardzo łatwo wścieka się z byle powodu. Ostatnio stwierdziła nawet, że zaczyna lubić irlandzki. Zapytałam, czy to dlatego, że umie już dużo i potrafi zrobić wszystkie zadania z łatwością? Stwierdziła, że to możliwe. Poza tym wciągnęła się bardzo w gry matematyczne i próbuje łapać jak najwięcej punktów.





Izabelka uwielbia chodzić do szkoły. Chce pokazać, że jest zupełnie samodzielna i od trzeciego, czy czwartego dnia, poprosiła, żebym nie odprowadzała jej na plac szkolny, bo już tego nie potrzebuje. Zatrzymuję więc auto zaraz przy recepcji, dzieciaki wyskakują, chwytają plecaki i biegną na swoje linie - czyli miejsca, gdzie zostawiają torby i z których maszerują do klas. Tu muszę bardzo pochwalić Monikę, która stała się bardzo opiekuńcza w stosunku do młodszej siostry. Choć nie nadskakuje Izie, to jednak potrafi zadbać o to, żeby ta czuła, że ktoś bliski jest niedaleko.

Izabela sama ogarnia pracę domową i prosi tylko o sprawdzenie. Wciągnęła się też mocno w czytanie. Można powiedzieć, że łyka książkę za książką! I choć niedawno dyskutowałam z Motylkiem na temat czytelnictwa moich dzieci(byłam nieco podłamana), to właśnie w ostatnim tygodniu zaczęło się to zmieniać na plus. Dwie starsze zaczęły intensywniej czytać! W końcu do nich dotarło, że kluczem jest znalezienie książek, które je zainteresują i nie będą zbyt trudne, czy też zbyt dziecinne.




Od powrotu z Polski, systematycznie co tydzień, jeździmy na basen. W końcu(po ponad roku!) namówiłam najstarszą, żeby oprócz pluskania, trochę poćwiczyła, bo pływanie doskonale wpływa na sylwetkę - najstarsza jest na etapie: zdrowe jedzenie i oczyszczanie ciała. Gosia przyjęła to do wiadomości i przepływa przynajmniej 4-5 basenów. Muszę pochwalić moje najstarsze dziecko za przepiękny styl pływania. Wydaje się, że ona tak od niechcenia sunie przez wodę. Artur, który jest świetnym pływakiem, stwierdził, że w stylowym pływaniu nie ma z Gosią szans.




Monika zaparła się i próbuje pływać z moją szybkością, więc naprawdę pracuje na basenie. Jej ulubioną zabawą, w którą wciągnęła Izabelkę, jest nurkowanie w  głębokiej części basenu.
Izabela już dobrze sobie radzi w wodzie i z przerwami, przepływa długośc basenu. Oczywiście zostaje na głębokim końcu i pluska się z Monią, nurkując do dna. Do tego wymyślają sobie różne zabawy pod wodą.
Cieszę się, że udało nam się oswoić je z wodą i że nauczyły się pływania. Teraz już może być tylko lepiej, bo tej umiejętności raczej nie zapomną :)

9 komentarzy:

  1. Aniu, niezmiernie się cieszę, że miłość do książek i czytania tak po prostu Gosi nie minęła! A przy tym potrafię sobie wyobrazić ulgę, jaką poczułaś, kiedy dziecko wróciło do czytania.
    Uśmiałam się, kiedy przeczytałam o tej szafce w szkole - Krzyśkowi przypadła górna szafka a jego o 30 cm wyższej od niego koleżance, dolna.

    Piękne zdjęcia - masz dar robienia ładnych zdjęć, może powinnaś to wykorzystać też w inny sposób, nie tylko na blogu?

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, bo byłam przerażona. chciałabym ,żeby choć trochę jej zostało tej pasji do książek.
      Z tymi szafkami to loteria! dobrze, że jest, jak jest :)
      i dziękuję za miłe słowa nt. zdjęć. czasem faktycznie wyjdą mi niezłe, bo nie pretenduję tu tytułu do super fotografa, ale część już jest ok :) choć moja siostra na pewno by mi skrytykowała z 90%

      Usuń
  2. Wyglada na to, ze dziewczynki sa pracowite i odpowiedzialne. Trzymam za nie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dalie rodziców cudowne,podziwiam dzieciaki za czytanie i pływanie,oby tak dalej,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak mówię: oby tak dalej szło... trzymaj kciuki, trzymaj :)

      Usuń
  4. Świetny blog. Bardzo podobają mi się blogi tego typu. Super.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję Twoim Rodzicom pięknego ogrodu, widać dobrą rękę i miłość do roślin :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w ich imieniu. Twój ogród jest bardzo podobny w stylu, więc tym mnie urzekł bardzo!

      Usuń