czwartek, 12 października 2017

Wczesny ranek...




...wakacje na wsi. 

Wyprawa na grzyby. Moja pierwsza po nie wiem ilu latach! Za namową brata, razem z tatą, we troje, pojechaliśmy do lasu, kiedy reszta towarzystwa smacznie spała.




Mgły rozciągały się nisko nad ziemią, słońce wznosiło się coraz wyżej...






Zamiast na grzybach, skupiłam się na okolicy.



Co ciekawe, mimo wszystko coś tam znalazłam. Brat skomentował, że zapewne to grzyb stanął mi na drodze, bo inaczej na pewno bym go nie zauważyła :) Coś w tym jest, bo na grzybobrania się nie nadaję, przynajmniej na takie, gdzie ludzie faktycznie chcą czegoś nazbierać.



Za to zrobiłam kilka zdjęć, kiedy oni chodzili z głowami schylonymi w dół.






Żałowałam, że nie trafił mi się do zdjęcia muchomor czerwony...









Uwieczniłam mrowisko - dla moich dzieci, żeby zobaczyły, jak to wygląda!




Nie można powiedzieć, że uginaliśmy się pod ciężarem koszy z grzybami... ale i tak dla mnie była to fantastyczna wyprawa.




Ta poranna wycieczka była trochę, jak przeniesienie w czasie; kiedy byłam dzieciakiem, często chodziliśmy na grzybobrania, z naciskiem na "grzybobrania", a nie sesje zdjęciowe :)

7 komentarzy:

  1. Moim skromnym zdaniem twoj "zbior" jest imponujacy!
    Cudowne zdjecia!!!!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  2. A dlaczego nie zbierasz grzybów tam , gdzie mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem aż takim fanem :) z tego, co słyszałam od ludzi - Polaków - to jest zdecydowanie mniej grzybów; niektórzy twierdzą, że zbyt podmokłe tereny. Nie wiem, ja się na tym nie znam.

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia, magiczny las o poranku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, "typowa" polska ziemia...Masz dobrze utrwalone wspomnienia z wakacji, kiedys dla córek bezzcenne...

    OdpowiedzUsuń