czwartek, 2 marca 2017

To co w nitkach




...się dzieje...

Wiosenna chustka na szyję leżała już dwa miesiące i czekała na wpis, sweter chyba ze 3 tygodnie... jakoś mi nie po drodze z internetem.

Zdjęcia też takie sobie, bo nie mam nikogo, kto by mnie obfocił :)

Chustka najpierw była po prostu błękitna, ale czegoś mi w niej brakowało...


...dołożyłam więc obwódkę z białej bawełny:


I ostatecznie mnie to zadowoliło:


Na chłodną wiosnę będzie akurat dobra, bo osłoni trochę szyję, a nie zagrzeje zbyt mocno. Obie nitki to 100% bawełny.

Teraz sweter, który miał być ciepły, leciutki i większy, żeby pozostał luz.



Na sweter poszło mi niecałe 200g włóczki. Jest bardzo lekki, ciepły, otula mgiełką mięciutkiej wełny i na chłodne wieczory irlandzkie będzie akurat...



Rękawy zrobiłam sporo za długie, żeby móc schować w nie dłonie. Nauczyła mnie tutejsza pogoda, że dobrze jest mieć coś, co narzuci się na bluzeczkę, sukienkę i sprawa rozwiązana; poza tym taki sweter jest idealny po wyjściu z basenu, kiedy wracamy ponad 20km do domu.



Teraz zabieram się za tę mieszankę merino z czymś tam jeszcze. Cienizna niesamowita, ale mam już pod nią projekt - tym razem z gazety sprzed 6 czy więcej lat :)



Cały czas, powolutku, powstaje serduszkowy obrus... już 3 chyba...



Piękny kolor, choć kiedy go kupowałam online, wcale nie byłam tego taka pewna.


Nić to microfibra, śliska niesamowicie, ale efekt przepiękny. Tak mi się spodobała, że mam chyba jeszcze 3 pudełka, czyli około 24 czy 30 motków. Nie jest to jednak tak dużo, bo na ten obrus pójdzie na pewno jedno opakowanie czyli 8 lub 10 moteczków(nie pamiętam ile jest w jednostce).


Jeszcze zdjęcie żonkili - tych najpierwszych, zaraz po miniaturach. Teraz są w pełni kwitnienia, a za chwilę dołączą do nich "bracia" w wersji pełnych kwiatów.



Zakupiłam też - i mam nadzieję, że tym razem urośnie - konwalię:


Muszę tylko poszukać takiego miejsca, żeby nie przeszkadzała, kiedy się, ewentualnie!, rozrośnie. Chyba, że pozostawię ją w pojemniku. Już rozmawiałam ze znajomym budowlańcem, żeby zachował dla mnie jak największe pojemniki po gipsach, klejach czy takich tam...

16 komentarzy:

  1. Ale pracowita byłaś,sweterek bardzo mnie urzekł a obrus cudeńko bedzie,chustka zawsze się przyda a te żonkilki cudowne,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie przesadzajmy z tą pracowitością, to dziergało się trochę :) dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  2. Lekka chusta zawsze potrzebna wczesną wiosną, a sweterek - dobry pomysł z kapturem.
    Serwetka będzie piękna, bo już widać.
    Póki co zazdroszczę Ci wiosennych widoków.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweterek to taki mój zamysł i projekt od początku do końca, bo nie posiłkowałam się niczym; dziergałam tak na logikę. Mogłam wiekszy kaptur zrobić, ale to mój pierwszy w życiu, więc nie jest źle. Za to efekt przytulaśności... przeszedł wszelkie oczekiwania!
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Sweter cudo! I wyglądasz w nim przepięknie, bardzo do siebie pasujecie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! dziękuje :) to, że mi sie podoba, to z wiadomych względów - przyjemny i cieplutki. Nie potrafię jednak aż tak ocenić, czy faktycznie mi pasuje :)

      Usuń
  4. Sweterek i chusta śliczne. A nitka na serwetkę niesamowita.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Hrabino, bardzo podoba mi się sweterek!
    Rzeczywiście, na irlandzką pogodę nigdy za wiele takiego typu udziergów :)
    Ja się męczę z bardzo ciepłym swetrem (takim na wyprawy nad ocean), też będzie miał dużo za długie rękawy.
    Wiosenną grządkę podziwiam! U mnie kwitnie (prawie) kamelia, z cebulek dopiero powychodziły listki, teoretycznie zakwitły hiacynty przywiezione jesienią z Polski ale... wyglądają jakby nie kwitły, napadła na nie horda żarłocznych ślimaków i objadła dość dokładnie... Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa.

      ślimaki to niestety i mój koszmar; też zjadają mi hiacynty i generalnie wszystkie pąki! walczę z nimi i ekologicznie i nieekologicznie.

      Usuń
  6. Fajnie Ci w tym sweterku, a obrus z takiej niteczki faktycznie będzie śliczny! Sporo się u Ciebie dzieje jeśli o nitkach mowa :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. sweterek mi się podoba:) wygląda bardzo milusio:) a jaka wiosna piękna juz u Was aż oczy się cieszą:) obserwuję i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. na pewno wpadnę do Ciebie

      Usuń
  8. Podziwiam Twoje dziergane cuda, ja już ten "płodny" czas na drutach i szydełku mam poza sobą, niestety. Zazdroszczę dorodnych kwiatów, w moim ogródku jak dotąd tylko przebiśniegi i pąki ciemiernika. Zonkile na parapecie doniczkach [kupione w Lidlu ]...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wiosna nieco wcześniej :) u Was teżniedługo będzie pięknie

      Usuń