piątek, 17 marca 2017

Krótki wpis szałowy...



...a raczej szalowy :)


Mieszanka dwóch różnych nici - jedwabiu i cienkiego, jak pajęczyna, moheru. Tak powstał szal...




Wzór, który powtarzam do znudzenia, węzły Salomona:




Okrasiłam je kwiatami, żeby dodać tego "czegoś"...



Kolor to złaman biel, chyba tak można go określić.



W czytaniu natomiast mamy znowu H. Mankella:


W polskich wydaniach sa to, według kolejności zdjęć:
"Wspomnienia brudnego anioła"
"Ręka"
Swoją drogą ciekawe podejścia do tytułów :)

5 komentarzy:

  1. Szal szałowy - a ja nadal przymierzym się do tych splotów i jakoś nie mogę się za nie zabrać... Już nawet włóczkę mam!

    A książki obie czytałam, choć tę pierwszą chyba pod innym tytułem (w zasadzie to słuchałam) - wielka szkoda, że autor już więcej niczego nie napisze...
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  2. Szal to taka śliczna śnieżynka o innym kształcie,piękny,

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo, cudo, cudo! Uwielbiam Twoje dzieła!

    OdpowiedzUsuń