piątek, 3 lutego 2017

Zaczyna być kolorowo




...i tylko zimno jeszcze straszy.


Bratki, rosnące w tym miejscu 3 rok, właśnie zaczynają budzić się do życia. Widzę, że tworzą coraz więcej pąków.



Przebiśniegi, które teraz najbardziej mnie urzekają:




Skąpane deszczem wyglądają czarująco.



Żonkile miniatury rozchylają pierwsze pąki:


...by niedługo utworzyć złotą plamę słońca wśród trawy.




Do wysadzenia przygotowuję kolejną partię pierwiosnków:



...a na parapecie cały czas prowadzę w formę pienną, moją fuksję. Ona tworzy pędy boczne, które ja usuwam, więc ona tworzy kolejne, itd, itd. W tej chwili ma jakieś 70cm wysokości. Dociągnę ją do metra i zacznę rozkrzewianie.



Dni powoli stają się coraz dłuższe... już jest nadzieja....

5 komentarzy:

  1. Ja tez kocham przebisniegi, chociaz ich jeszcze w tym roku nie widzialam; krokusy i zonkile - tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarzam się, ale zawsze mówię, że przebiśniegi są pierwsze po zimie i dlatego tak je uwielbiam.

      Usuń
  2. Dokładnie tak, Aniu! O wiele dłuższe już są! Widzę sporą różnicę, i powiem Ci, że czuć już tę wiosnę w powietrzu. Przyroda coraz śmielej budzi się do życia, co zresztą doskonale widać na Twoich fotkach.

    Piękne kolory pierwiosnków!

    Co ja widzę? Muszle koło bratków? A w ziemi kawałki skorupek, czy to może połamane muszelki? To "zapora" przeciw ślimakom, czy coś innego? U mnie te obleśne gnojki zjadły w zeszłym roku kilkadziesiąt kwiatów. Najbardziej upodobały sobie szałwię, werbeną też nie pogardziły. Geranium im nie podchodzi ;) Masz na nie jakiś skuteczny sposób? Bo ja oklejałam doniczki specjalną taśmą, która miała je powstrzymać [taaa...], sypałam niebieskim preparatem i NIC - nic nie było w stanie pokonać tych cyborgów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszle i kamienie to zapora przed kotką sąsiadki. upodobała sobie mój ogród i zrobiła z niego toaletę. wiesz, jeszcze jakoś może bym to przebolała, ale kotka się nie pierdzieli i rozkopuje mi wszystko i niszczy. Teraz, kiedy wysypałam muszlami, już nie kopie.
      A na ślimaki z ekologicznych sposobów stosowałam pokruszone - ale tak bardzo drobno, jak kasza - skorupki jaj. problem tylko taki, że trzeba ich sporo nazbierać i wysypać powierzchnię wkoło rośliny, tak, aby ślimaki nie wspinały się po liścich. ostre skorupki blokują je całkiwm skutecznie. W tym roku jednak mnie wkurzyły - jeden wieczór, kiedy były dość wysokie temp. i pozwoliło to ślimakom wyjść na żer - i pąki hiacyntór oraz rosnące pędy hemerocallisów poszły z dymem! Wpadłam w szał i zastosowałam chemię. U mnie granulki działają, takie niebieskie z eurozonu ;)

      Usuń
  3. Jak pięknie wyglądają przebiśniegi w kroplach deszczu. U mnie nic nie rośnie - wieczny cień i ślimole skutecznie "wyludniają" ogródek.

    OdpowiedzUsuń