środa, 26 października 2016

Zajawka przed szkolną imprezą





Wczoraj wieczorem mieliśmy telefon niespodziankę. Dzwonił Libratus, tzn. jedna z pań, które wspierają rodziców. Dzwoniła z zapytaniem, jak nam idzie i z pochwałą za ogromny postęp :) Wszak z 0% przerobionego materiału zrobiło sie po 63 czy nawet 75% u Małgosi(to znaczy że powoli doganiamy tych, co pracują systematycznie) i u Moniki zdaje się, że minęliśmy magiczną 50 :)
Dziewczyny otrzymały pochwałę, prawie uniosły się pod sufit, tak napęczniały z dumy. Monia od razu zagaiła: to może dziś odpocznijmy od lekcji? Mały cwaniak.
Już niedługo będziemy kontaktować się ze szkołą w Polsce, żeby ustalić terminy egzaminów... musimy to zrobić wcześniej ze względu na specyfikę pracy mojego męża i jego dostępność.

Z innej beczki...

Jutro szkoła dziewczyn ma imprezę halloweenową, ponieważ od poniedziałku zaczynamy tygodniowa przerwę. Dzieci są podekscytowane niezmiernie, bo nowy dyrektor zapewnia nowe rozrywki i zabawy. I tylko Iza smutna, bo właśnie jutro, przed 10, musimy być w ambasadzie polskiej w Dublinie, żeby Izabelka dostała w końcu polski paszport. Do tej pory jeździła tylko na irlandzkim, ale teraz wolimy nie ryzykować. Siostry zapewniają, że zadbają o nią i przyniosą jej jakieś ciastka ze szkolnej sprzedaży słodkości. Z tym, że nie o same słodycze tu chodzi...

Jako, że Gosia jest w 6 klasie, moim zadaniem jest przygotować coś na kiermasz ciast i ciasteczek. Zastanawiałam się co by tu zrobić i w końcu zdecydowałam się na takie rozwiązanie:






Ciasteczka mumie. Pomysł podpatrzony, wykonanie wymyślone. Polukrowałam ciasteczka i na mokry jeszcze lukier przykleiłam oczy. Kiedy już lekko podeschły, wałkowałam masę cukrową, nacinałam po bokach i owijałam ciasteczka.




Co do strojów, Monika i Iza poszły na łatwiznę; jedna chce być umarłą księżniczką, a druga panną młodą - też  nieżywą. Gosia natomiast wymyśliła sobie lalkę ze strasznym makijażem. 
Sam strój to nic wielkiego. Użyłam sukienki z poprzednich lat jako bazy, a na wierzch zrobiłam spódnicę z siateczkowej firanki z ikei. Firankę pofarbowałam na czerwono i czarno wkładami od markerów, usztywniłam mąką, pocięłam na pasy i zawiązałam na szarfie, bo maszyny przecież nie mam. 


Samo wiązanie niby proste, ale musiałam znaleźc sposób na to, żeby wyglądało to dobrze. W końcu się udało.




To już  efekt końcowy, a w pełnej krasie zobaczycie za kilka dni.



Sam pomysł wzięłam z przebrania Królowej Kier z Alicji w Krainie Czarów. Gosia jednak zrezygnowała z pomysłu bycia królową i poprzestała na lalce.

11 komentarzy:

  1. Chylę czoła przed Twoją kreatywnością!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciastka mumie trafione,super a na stroje czekam,znając Ciebie będą cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciasteczka wyszły dobrze, to sama przyznaję

      Usuń
  3. Ciasteczka - REWELACJA!!! Podziwiam i pomysl i poswiecenie - mi chyba by sie nie chcialo az tak bawic.
    Sukienka lalki tez zapowiada sie ciekawie. Swietny pomysl z pofarbowana firanka. Nie wiedzialam, ze mozna uzyc wkladow markerow do farbowania. Pomysl przyda mi sie bo mam kawalki tiulu i myslalam o wykorzystaniu do spodniczki Emilii.

    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz będziesz używać wkładów, to musisz czymś utrwalić trochę ten kolor, ja moczyłamw occie.

      Usuń
    2. Wlasnie zapomnialam dopytac czy to farbuje trwale, czy trzeba jakos wspomoc... Dzieki!

      Usuń
  4. Rewelacyjne ciasteczka.
    Przy takim talencie szwalniczym, proponuję rozważyć zakup maszyny :) Są teraz w Lidlu za jakieś naprawdę niewielkie grosze (centy znaczy). Szukałam swego czasu informacji na temat maszyn do szycia i domowe szwaczki jak jeden mąż wyśpiewywały peany na cześć lidlowego sprzętu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) maszyny... to temat rzeka...

      Usuń
  5. Podobaja mi sie ciasteczka i sukienki. Masz świetne pomysły :)

    OdpowiedzUsuń