niedziela, 21 sierpnia 2016

Przegląd tygodnia i nie tylko




...czyli wszystkiego po trochu.


Najpierw nasze dzisiejsze wyjście w dzicz na jeżyny - coroczna tradycja zbierania tych nieziemsko smakowitych owoców.

To już nasza druga wyprawa w tym roku. Poprzedni zapas poszedł na tarty; tym razem mamy chyba 2 litry jeżyn, więc część zamrożę, część wrzucę w babeczki(pomysł Izy), a część będzie na kisiel. Za tydzień natomiast zbierzemy je na sok.


Przy okazji załapał się na zdjęcia talerz po mojej nieżyjącej sąsiadce - Elizabeth.



Podczas spaceru pstryknęłam kilka fotek, ale nie byłam z nich zadowolona. Do pokazania nadają się ze trzy:








Za to dopisało nam szczęście w karmieniu koni. Przychodzą prawie zawsze, ale jednak istnieje to PRAWIE... Dziś zwęszyły marchewki :)



Przydreptały od razu.



Dziewczyny karmiły je z ręki, a potem głaskały. Przyznaję, że sama lubię dotyk aksamitnej końskiej skóry i ich tak charakterystyczny zapach.






Koni było 4 ale nie załapały się na foty podczas karmienia, bo bez przerwy sięgały mi do torby, więc nie mogłam utrzymać aparatu. Dopiero potem jeden z nich - raczej jedna - została i poddała się głaskaniu :)



Na poprzednim spacerze cyknęłam trochę więcej fotek:



Kalina już rumieni się owocami:



Gdy część jeżyn ma czarne owoce, druga część dopiero zaczyna rozwijać pąki:



I w końcu Wierzbownica wąskolistna ze swoim różem...



Razem z wiązówką błotną, wierzbownica tworzy malownicze pejzaże łąkowe:





Nawet nadciągające chmury nie psuły scenerii:



Tymczasem innego dnia - zaraz po tym z chmurami z poprzedniego zdjęcia - pogoda się zmieniła i pojechałyśmy nad jezioro. Słońce nieźle grzało - chyba było ze 25 stopni - i choć woda zimna, dwugodzinna kąpiel zaliczona. Podobnie, jak następnego dnia :) ale tutaj już tak jest: trzeba łapać pogodę i cieszyć się słońcem albo tym, że mocno nie pada :)




Generalnie tegoroczne lato uważam za udane. Byliśmy dwa razy nad morzem(tylko dwa, bo za mocno się nie staraliśmy, a były okazje) i co ważne, kąpaliśmy się. Do tego dwa wyjazdy kąpielowe nad jezioro... Dodam tylko, że w tamtym roku pogoda była tak paskudna, że nie udało nam się wykąpać ani razu w jeziorze, nie wspominając o morzu.




I ostatnia rzecz. Właśnie dziś uczestniczyliśmy w pierwszym spotkaniu z Libratusa; spotkaniu online, kiedy to nauczycielka opowiadała o różnych krajach i robiła mały test na temat wiedzy o Europie. Dziewczynom bardzo się podobało i oby tak dalej!

12 komentarzy:

  1. Troche nostalgiczny jest ten Twoj wpis - talerz pelen jezyn zwiastuje jesien.

    Czesto sie zastanawiam, czy dzieci i udomowione zwierzeta (psy, koty, konie, itp) maja swoj tajemnczy jezyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedł taki przypadkowo; a może to juz taka pora roku i dlatego?

      Myślę, ze każdy, kto "czuje" zwierzęta, ma z nimi wspólny język.

      Usuń
  2. jak zwykle wspaniałe wypady, wspaniałe fotki, i ja chcę dzisiaj podejśc na działkę zerwać jezyny i fasolę,wszystko co tam jest dojrzałe do zerwania,oby nie padało,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że zbiory się udały :) ach, zazdroszczę Ci tej działki.

      Usuń
  3. Objadamy się jeżynami podczas spacerów - takie słodkie!
    Marzę, aby temperatura u nas spadła do plus 25 C - u nas w piątek dobiła do plus 41, w cieniu... A w basenie woda miała plus 36 stopni...
    Nie przepadam za takimi upałami.

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja marzę - każdego roku - żeby lato nam dopisało i osiągneło temperatury 25 stopni na dłużej, niz kilka dni :) Irlandia nauczyła mnie kochac upały i w PL potrafię spędzac czas w największym słońcu żeby chłonąć ciepło :)

      Usuń
  4. Kocham Was za to dokarmianie i dopieszczanie koni!!! :) No i zazdroszczę takich cudnych i wdzięcznych sąsiadów :)

    Lato nie było złe, to prawda. Cholernie mi jednak żal, że już się kończy. Nie szkoda mi tych 25-30 stopni, które się zdarzały, ale przede wszystkim tej soczystej zieleni, tych długich dni i wieczorów, no i feerii barw wokół. Mam wrażenie, że moje surfinie już powoli obumierają. Mszyce też dołożyły do tego swoje trzy grosze...

    Czuć już jesień w powietrzu. Widzę nawet zmianę w pogodzie. I te wieczory NAGLE takie krótkie się zrobiły. Zdecydowanie nie jestem jeszcze gotowa na zimę, huragany i ulewy...

    Pomarudziła, pomarudziła, to już może sobie pójść ;)

    Ciepłe pozdrowienia przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Taito!
      W końcu sie odzywasz; mam nadzieję na nowy wpis.
      Te konie to tacy dalsi sąsiedzi, wszak trzeba podjechac autem, ale zwał, jak zwał. Dzieciaki, odkąd pierwszy raz poczuły dotyk końskich chrap na dłoni, zakochały się na zabój w tych zwierzętach. Gotowe są poświęcić nasz ogród dla jednego ;) poważnie!

      Nie wyobrażasz sobie jak mi jest żal lata; nie tylko dlatego, że było relatywnie pogodne, ale dla samego tego czasu, o którym sama piszesz. U mnie niektóre kwiaty też już powoli zamierają...
      W powietrzu już unosi się zapach jesieni, niestety.

      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Dzień dobry znad kubka smacznej kawy :) Zapowiada się całkiem ładny dzień. Na osiedlu jeszcze cisza, więc korzystam i chłonę tę błogą atmosferę.

      O tak! Końskie chrapy są cudne - takie miękkie i welwetowe :) To jedna z moich ulubionych części konia ;) Lubię też ich zapach, ich duże i mądre oczy... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.

      W dziecięcym świecie wszystko jest takie proste i bezproblemowe. Ogród z koniem z pewnością byłby wspaniałym "dodatkiem", ale koń to nie tylko przyjemność, to przede wszystkim ogromna odpowiedzialność i duże wydatki. To tylko dwa z kilku czynników, które mnie powstrzymują przed poświęceniem mojego ogrodu dla "czterokopytnego" :)

      Cieszy mnie ogromnie fakt, że Twoje dzieci bardzo lubią te zwierzęta [inne pewnie też] i traktują je z szacunkiem. Mam w swoim środowisku dzieci irlandzkiego farmera, które wychodzą z założenia, że owce i bydło są głupie, więc spokojnie można je kopać i bić... Z niesmakiem słucham ich opowieści o tym, jak pomagały tacie w obcinaniu rogów, "jak krew tryskała niczym fontanna", itd. Żebyś tylko widziały te iskry w oczach, kiedy o tym opowiadają - dla mnie to chore, że tak małe dzieci z taką FASCYNACJĄ opowiadają o widoki krwi. Te dzieci są uczone zobojętnienia na krzywdę zwierząt, bo przecież one są głupie, wiec można je źle traktować. Kiedyś zaprotestowałam, jak młody kopał owcę, usłyszałam: "What's WRONG with you???". I to zdziwienie w jego oczach - on naprawdę nie widział w tym nic złego.

      Ostatnio jego siostra z przejęciem opowiadała o tym, jak znaleźli na pastwisku martwą owcę z pustymi oczodołami. Według niej: "to było zabawne". Brat skomentował: "szkoda, że tego nie widziałem!" Mnie w ich wieku bolała krzywda zwierząt [i nadal z tego nie wyrosłam]. Ich fascynuje tryskająca krew i wydziobane oczy. Patologia.

      Miłego weekendu Wam życzę, Aniu. Macie może jakiś pomysł na wycieczkę? Jeśli wierzyć prognozie, ma być naprawdę przyjemnie.

      Usuń
    3. jak widzisz, nie było mnie podczas weekendu na necie :) ale szczerze, to nie miałam pomysłu na wycieczkę taką, która odpowiadałaby i A. i dzieciom. Zostaliśmy w domu, odfajkowaliśmy zaległe sleepovery" i na jakiś czas mam spokój :) pogoda była ładna - choć nie szaleńczo, przynajmniej u nas. Załatwiliśmy kolejną wyprawę na jeżyny i zabawe z końmi.

      To, o czym piszesz, przeraża. Wychowałam się na wsi, wiele rzeczy widziałam, ale mnie nie fascynowały; moi rodzice nigdy nie pozwalali mi patrzec na praktyki "świniobicia" czy tym podobnych, choć jako dziecko byłam ciekawa(chyba każde dziecko z natury jest ciekawe, a tylko dorośli moga tym pokierować, bo nie wszystko przecież nadaje się dla oczu małego człowieka; to właśnie nieodpowiednie wychowanie powoduje znieczulenie na krzywdę żywych stworzeń), to nigdy tego nie widziałam - i dobrze.

      Usuń
  5. Uwielbiam jeżyny! Szkoda, że nie mam ich gdzie zbierać, jadłabym garściami. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z kolei jest ich całe mnóstwo i praktycznie nikt nir zbiera :) podobnie, jak grzybów, choc tych tak dużo nie ma, przynajmniej w mojej okolicy

      Usuń