wtorek, 29 marca 2016

Wpisów nie będzie




...aż do odwołania.

Laptop nie współpracuje z linuxem, system wali się zaraz po zainstalowaniu; miałam już minta, mam ubuntu, który w zasadzie nie działał od pierwszego zainstalowania. Przez te wszystkie lata z windowsem nie miałam tylu problemów co przez tydzień - a w zasadzie przez kilkanaście godzin pracy w ciągu tego tygodnia - z linuxem. Nie pisałam przed świętami, nie pisałam w święta, nie wysłałam nikomu życzeń, bo nic mi nie działa.
teraz korzystam tylko z komputera męża, ale przez chwilę. Zatem - nie ma z nami komunikacji przez skype, przez blog, przez fb az do odwołania.


9 komentarzy:

  1. Och!.... Strasznie mi przykro, tym bardziej, że ja korzystam z Linuxa od wielu lat i nigdy nie miałam żadnych problemów, a moje użytkowanie poprawiło się o niebo po przejściu z Windowsa. Trzymam kciuki i czekam na nowe wpisy!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos to rozwiązujemy, a nie samo oprogramowanie jest winne.

      Usuń
  2. Nie chciałam Cię zniechęcać zaraz na początku, ale mojemu mężowi, informatykowi z pasją, też nie udało się zgrać Linuxa i Ubuntu ze wszytskimi programami w komputerze, zawsze coś mu się wysypywało i niestety wrócił do poczciwego Windowsa...

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam sie na tych wszystkich instrumentach ale wściec się można,podglądałam a tu nic u Ciebie,oby jak najszybciej ustrojstwo zadziałało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki, aby sprzęt zadziałał. Wracaj do nas szybko.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaaaa, temat rzeka! Ja jestem cichym fanem wszelakich linuksów, nawet bloga mam na "własnym" VPS z Ubuntu (przez ssh), ale jak przychodzi co do czego, bez Windowsa jak bez ręki... Ostatnio też walczyłem z linuksem na nowym laptopie, okazało się, że nie ma wbudowanych sterowników do karty WLAN (Broadcom) i trzeba było ręcznie kombinować. I się udało, ale tak mnie to zmierziło, że wróciłem znów do Windy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze nie mam opinii tak zdecydowanej :) bardziej lubie mint, bo działa o całe niebo szybciej niż ubuntu, ale też sprawia masę problemów, więc pozostaję przy tym drugim. U mnie były problemy z kartą graficzną - ze sterownikami. te które proponował mint, waliły system w jednej chwili, inne, które działały z systemem, kopały cos innego, już nie wiem co, bo to mój małżon walczył :) jeszcze nie wracam do Win... ale też nie mówię ostatniego słowa.

      Usuń