czwartek, 17 grudnia 2015

Zamieszanie przedświąteczne





W tym tygodniu wszystkie trzy dziewczyny miały przedstawienia świąteczne w szkole. Izabeli było we wtorek, a Monika i Gosia odgrywały swoje role dzisiaj.



Zabrałam więc Izabelę z klasy trochę wcześniej, żeby obejrzała świąteczne sztuki swoich sióstr. Pierwsza była Monika. W tym roku wcieliła się w postać anioła(Monika i anioł.... tak...)




Na szczęście kostium to był tylko biały ubiór do przygotowania i jakaś opaska tematyczna na głowę. Zrobiłam to sposobem domowym, po najmniejszej linii oporu, bo i tak podejrzewałam, że zaraz będzie popsuta. Z talerzyka papierowego wycięłam obręcz i owinęłam ją folią aluminiową. Bez klejenia, bez zszywania. Potem okleiłam folią tekturowy szablon gwiazdki i przymocowałam ją zszywką.



Pierwsza opaska okazała się zbyt duża, ale w szkole się przydała, bo koleżanka Moniki ją wykorzystała do swojego stroju. Druga wersja, mierzona chyba ze 3 razy, okazała się pasująca.

Małgosia była pasterzem i jej strój to też pięć minut pracy: poszewka na kołdrę w odpowiednich kolorach, wycięty jeden otwór na głowę, dwa na ręce i ścięcie z długości. Z tego, co zostało, powstałą chusta na głowę i spleciony sznur do przewiązania. Wyszło bardzo dobrze, a Artur na wejście zapytał: gdzie to kupiłam? :) Nie wiem czy mam się cieszyć, że tak ładnie, jak ze sklepu, czy też smucić, że taka masówka, jak w sklepach? Wybrałam pierwszą opcję.




W szkole irlandzkiej już koniec z przedstawieniami, za to jutro po południu jedziemy do szkoły polonijnej na jasełka wystawiane przez nasze dzieci. Z tej okazji upiekłam ciasto czekoladowe - jak zawsze i na godzinę, zamieniłam stół na pracownię

Wycięłam z tektury prostokąty i okleiłam je papierami świątecznymi:



Takie oklejone tekturki miały stać się podstawą do pierników:



Na każdą podstawkę poszła jedna, wielka, piernikowa gwiazda. Przyznaję się, że w tym roku źle wycięłam te pierniki. Na tego typu skomplikowane wypieki powinnam pozostawić ciasto tylko lekko rozwałkowane, a nie tak cienko, jak na normalne pierniczki. Już 3 gwiazdy się połąmały, niestety.



Całość została w tym roku zapakowana w celofan związany wstążką.



Na drutach kolejna - trzecia - para skarpet. Wrzosowo-różowe już mogą grzać nogi.

12 komentarzy:

  1. Dziewczynki prezentowały się pięknie. Znakomicie wykombinowałaś stroje.
    Gwiazdki wyglądają pysznie na tych podkładkach.
    A wycięte - takie miały być ...
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłę słowa.

      Usuń
  2. Jesteś niezwykle kreatywną Mamą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. myślę, że sytuacja troszkę zmusza

      Usuń
  3. Pięknie! Masz tam klimat jak z reklamy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybko uporałaś się z strojami,super wyszły a podkładki z piernikami,urocze,

      Usuń
    2. Asia, naprawdą? a ja mam wrażenie, że momentami świat zwariował i nie zdążę :)

      Usuń
    3. Ula, to był taki błysk w głowie, co zrobić, żeby się nie narobić, ale żeby dzieci jakoś wyglądały

      Usuń
  4. W pełni się zgadzam z opinią, że jesteś niezwykle kreatywną mamą. Dokładnie to samo pomyślałam oglądając przebrania dziewczynek, skarpetki, pięknie zapakowane gwiazdki i inne cuda,które wymyślasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Sama wiesz, że w sytuacjach, kiedy masz minimum czasu, a dzieciak przychodzi i wyskakuje, że trzeba.... wymyślasz coś na szybko :) i najczęściej to właśnie wychodzi najładniej.

      Usuń
  5. Aniu, bardzo podobają mi się podkładki pod pierniczki, można odgapić pomysł? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, nie ma problemu. cieszę się, że Ci się spodobało

      Usuń