wtorek, 22 grudnia 2015

Ostatni dzień szkoły...





...przed przerwą świąteczną. Odetchnęłam z ulgą, bo dni były już takie męczące. Jedyne, co mnie napędzało, to ciągłe przygotowania: do szkoły irlandzkiej, do szkoły polskiej, na jasełka, na przedstawienie, prezenty tu, prezenty tam...  Od jutra zwolnienie tego wszystkiego.

To już 10 święta poza Polską.... Jak ten czas leci!

Kilka zdjęć z naszych przygotowań:
 
- jasełka  w szkole polonijnej


Zdjęcia nie są najlepsze, ale wpadłam spóźniona, co mi się raczej nie zdarza i miałam miejsce na końcu sali. Zdjęcia, w słabym oświetleniu, robiłam z ręki, więc jest, jak jest.
Dlaczego się spóźniłam? źle odczytałam zaproszenie, gdzie widniało - 18 o 17. Ja zakodowałam, że o 18-tej i w spokoju, 17.05 stałam sobie w korku, ze trzysta metrów od sali. Jeszcze przepuściłam ludzi, potem na luzaka zaparkowałam. Weszłam do sali, patrzę, a tam wszyscy siedzą. Nauczycielki z ulgą na mnie patrzą, poganiają moje dziewczyny na scenę, a ja na cały głos(wiecie, jak niesie się po takiej sali? ja już wiem) - Co wy się tak spieszycie? Już zaczynacie, czy to próba? Na debilkę wyszłam, dobrze, że tylko z połowa ludzi tam mnie kojarzy.
Nauczycielka Gosi powiedziała mi potem, że prawie zbaraniała na moje słowa :) co prawda rozładowało to trochę atmosferę, ale miejsca mi nie przysporzyło. A najmłodsza w tym momencie: - mamo, ja muszę do ubikacji! Taa....



Monika jakaś ściśnięta i wystraszona. Pewnie trema ją zabijała, w końcu występowali przy pełnej sali! Poszło świetnie, łezka się zakręciła w oku.


- sweterki świąteczne dziś były w użyciu i podobno wzbudziły podziw:



Niestety, moje dzieci są na etapie: albo zdjęcie z ukrycia, albo wcale. Nie oddaje to urody produktu, ale znak, że noszą, jest. Gosi nauczycielka nawet prezentowała swoją uczenicę przed koleżankami, bo bardzo podobał się jej całokształt(wiem, chwalę się :))




Choinka ubrana, zagościła podobnie, jak w poprzednim roku, w jadalni.



Artur odgraża się, że to już jej ostatni rok, bo za bardzo się "buja" na boki. Zobaczymy.



W tym roku powiesiłam sporo szklanych zabawek - to znaczy oni powiesili, ja zdecydowałam i to - jak podkreślił mąż - na swoją własną odpowiedzialność. Wiem jednak, że dzieci nie są malutkie i nie potłuką. W zasadzie, zawsze u nas wisiały zabawki do samego dołu, a nie tak, jak widziałam u niektórych - do połowy choinki, żeby maluch nie ściągał. I nie to, żeby moje dzieci były takie idealne, nie :) po tygodniu jednak tak przyzwyczajały się do świecidełek, że prawie ich nie ruszały.



Drzwi też udekorowane. Najczęściej obfitymi girlandami i światełkami.



Od jutra zatem zaczynam świętować - prawie. Coś tam ugotuję i upiekę, ale bez szaleństw. Za to zaplanowałyśmy z dziewczynami seanse filmowe i zabawy.

11 komentarzy:

  1. Sliczny ten kacik z choinka! Taki schludny i wysprzatany... nie to co u mnie...
    U nas dzieci maja ferie od wczoraj i ja tez juz odetchnelam po tej calej dystrybucji upominkow i kartek. W piatek bylo jeszcze przedstawienie w przedszkolu Emilii, ale na razie przygotowalam sobie jedynie zdjecia do wpisu.
    Radosnych swiat zycze!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki porządek, bo zdjęcie zrobione tuż po ubraniu:) wiesz, trzeba chwycić moment:)
      Dziękuję za życzenia

      Usuń
  2. A ja wczoraj ważny termin pokręciłam;( przyszłam pół godziny za późno i potem ryczałam cały wieczór.Dobrze że choć na trochę zdążyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdążyłam, zdążyłam :) całe szczęście.

      Usuń
  3. Najważniejsze, że udało Ci się dojechać i byłaś tylko troszeczkę spóźniona :-) Wspaniale wyglądają Twoje córki w swoich sweterkach :-)
    Mam to samo z moimi dziećmi - nie chcą, żeby im robić zdjęcia....
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki jakiś głupi moment w ich życiu, uciekają sprzed obiektywu.

      Usuń
  4. Ale macie choinkę!... Lubię takie pełne ozdób i światełek, wielokolorowe. *^v^* Szklane bombki są najpiękniejsze, moi rodzice mają jeszcze zapas bardzo starych szklanych ozdób i wciąż je zawieszają na choince.
    A sweterki w noszeniu to najlepszy komplement dla dziewiarki! ^^*~~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie choinki mamy od lat i czasem myślałam: a może by tak jednokolorową? ale szybko rezygnowałam.
      cieszy mnie ogromnie, że dziewczyny lubią te swoje sweterki:)

      Usuń
  5. "Co wy się tak spieszycie?" - hehehe :) Mistrzyni :)

    Myc choinkę dopiero wczoraj po południu ubraliśmy. Jakoś tak przed długi czas nie czułam w ogóle tej świątecznej atmosfery, ale ostatecznie wczoraj mnie dopadła. A wszystko m.in. dzięki tym nastrojowym świecidełkom i dekoracjom.

    Święta nie kręcą się [a raczej nie powinny] wokół prezentów. Dlatego cieszę się, że u Was w planach zabawy i wspólne spędzanie czasu. Moim zdaniem to wspaniale scala rodzinę :) U ans podobnie - gry planszowe, relaks przed czymś fajnym i lekkim w TV, czytanie książek i odpoczywanie.

    Wspaniałego odpoczynku, Aniu, i wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja w tym roku też nie czułam na początku tych świąt? potem się rozkręciłam, ale nie tak do końca.

      czasem myślę, że chciałabym kupić dzieciom więcej, ale z drugiej strony.... to nie ilośc zabawek rozwija dzieci. One lubią robić wszystko z nami: obejrzeć film, słuchać muzyki, czytać książki czy rozwiązywać zagadki. nawet jeśli mają swój czas na "elektronice", to prawie non stop dzielą się przeżyciami i rozwojem akcji.

      Dziękuję za życzenia

      Usuń
  6. Najcenniejszy prezent, jaki możecie dać swoim dzieciom to bezwarunkowa miłość, a tuż za nim plasuje się to wspólne spędzanie czasu: rozmawianie, przytulanie, wspólne śmianie się, a czasami nawet płakanie.

    Trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń