sobota, 19 grudnia 2015

Fioletowo różowe skarpetki...




...których produkcja zaczęłą się tak niefortunnym pruciem, ukończone, grzeją nogi.

Są miłe w dotyku, cieplutkie i spokojnie mogą też służyć jako kapcie.



Fiolet to wełna, już nie pamiętam jaka, nie chce mi się sięgać po metkę; może Monte Carlo, a może coś innego, w każdym razie wełna. Ma wplecione kolorowe wtręty i to nadaje jej ten specyficzny wygląd, którego kiedyś nie lubiłam, a do którego coraz bardziej się przekonuję.



Różowe wstawki to resztki akrylu dla niemowląt. Został mi jeszcze z bardzo dawnych czasów, kiedy Gosia miała ze dwa lata.



Dziergało się nadzwyczajnie szybko, bo dwa wieczory, podczas oglądania "W pustyni i w puszczy", wersji nowszej - jeszcze nigdy jej nie widziałam; przy okazji wciągnęła się Izabela, co mnie zaskoczyło. Nie rozumiała początku, który jej wytłumaczyłam, ale już po porwaniu dzieci, śledziła akcję z zapartym tchem.



Teraz na drutach jest kolejna para - fioletowo niebieska, z dokładnie tych samych włóczek. Niebieskie resztki dzieciowego akrylu z dawnych zapasów. Skarpetki powstają podczas sesji filmowych z dziećmi. Tym razem oglądamy serię, która powstała na podstawie książek Astrid Lindgren. Za nami już dwie części "Dzieci z Bullerbyn", "Ramzus i włóczęga" i " Madika z Czerwcowego Wzgórza".

8 komentarzy:

  1. pięknie wyszły,super resztki wykorzystujesz, ja zresztą dzisiaj też zaczełam starocie wykorzystywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję; no właśnie szukam zawsze projektów, w których mogłabym zużyć zalegające resztki, bądź co bądź, dobrych włóczek.

      Usuń
  2. A mnie wstyd... bo dwie pary rozgrzebane i końca nie widać.Poza tym u mnie to minimum tydzień dziergania... Jak Ty to robisz,że tak szybko dziergasz? W jakim języku macie te bajki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że druty 3,5 i grubsza wełna? nie wiem. nie wydaje mi się, żebym jakoś szybko dziergała.
      Bajki są po polsku, pożyczyliśmy od sąsiadów. kiedyś miałam polskie "Dzieci..." ale koleżanka pożyczyła i wcięło, niestety.

      Usuń
  3. Wspaniałe skarpetki - idealnie pasują :-) Cudne kolory.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mi samej też sie podobają.

      Usuń
  4. "Dzieci z Bullerbyn" to moja ukochana lektura z dzieciństwa! Znałam ją kiedyś na pamięć, bo była czytana miliony razy i wcale mi się nie nudziła. *^v^*
    Rozszalałaś się z tymi skarpetkami! Podobają mi się takie wersje z jasnymi piętami i palcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dzieci..." też to moja książka dzieciństwa, choć na pamięć to jej nie znałam :)
      Skarpetki to takie fajne dziergadełko... nie wiedzieć kiedy i już gotowe.

      Usuń