piątek, 4 grudnia 2015

Codzienność z nastolatką...


...bywa ciężka. Ciężka, zwłaszcza na początku tego dorastania i przemiany poczwarki w motyla.

Są dni, kiedy Gosia zachowuje się idealnie, odpowiedzialnie, podejmuje mądre - jak na jej wiek - decyzje. I nagle... Buuum! Jedna iskra, którą może być nierozważnie wypowiedziane przeze mnie słowo, czasem tylko spojrzenie. Spokojne dziecko przeobraża się w jakiś tajfun z siłą rażenia taką, że te irlandzkie sztormy, które nas ostatnio nawiedzają, chowają się przy niej.

Niektóre zachowania zaczerpnęła ze szkoły, od koleżanek, które mają zdecydowanie więcej luzu i wolności, niż moja Najstarsza. Inne reakcje podpatrzyła w serialach dla nastolatków, na przykład takie, gdzie nagminnie pokazywane jest trzaskanie drzwiami, aż wszystko spada ze ścian. Śmiesznie to wygląda... ale tylko na ekranie i statnio, kiedy Gosia tak się zachowała, zapowiedziałam jej, że to wcale nie jest aż takie cool i lepiej, żeby obrazy na holu nie pospadały, bo ściany naprawimy z jej kieszonkowego. Niektóre obrazki już zaliczyły podłogę, na szczęście te mniejsze, więc tylko spadły z haczyków, nie robiąc szkód.
Wydaje mi się, że staramy się spędzać z dziećmi czas, bawić się z nimi, rozmawiać, a tu nagle słyszę, że ona wolałaby mieszkać w rodzinie zastępczej, bo jej nie kocham. Akurat na stwierdzenie: "nie kochasz mnie", już się uodporniłam, bo wiem, że nie tylko najstarsza, ale i te młodsze, w gniewie rzucają tym hasłem, po czym spod oka obserwują moja reakcję.

Czwartkowa kłótnia z najstarszą zaczęła się od matematyki.... Rozpoczęli  geometrię i próbowałam jej wytłumaczyć pewne działania w sposób jasny i prosty. - Nie, to nie tak! - Nie, namieszałaś mi w głowie! Gosia wścieka się, że kładę taki nacisk na matematykę, na naukę wszystkiego poprawnie, dokładnie, od samego początku; teraz wkurzyła się, że ma opanować zakresy wszystkich rodzajów kątów tak, aby na hasło: 48stopni, 235stopni, itd. wiedziała, jaki to kąt. Inni rodzice są lepsi, bo tak nie robią, podsumowała z płaczem... I się zaczęło....
.....
.....
.....

Tajfun dosłownie przeszedł przez naszą jadalnię! I tylko Izabelki najbardziej mi żal, bo się w końcu rozpłakała tak żałośnie. Nawet Monika usiadła na krześle i zamilkła - a to już jest znamienne!

Po pół godzinie Gosia przyszła przeprosić; przeprosiłyśmy się wzajemnie, bo ja też nie byłam bez winy i wszystko wróciło do normy. Na chwilę...


Nie wiem, czy nasze rozmowy coś dadzą? Po cichu mam taką nadzieję, bo bez tego chyba bym się załamała, wiedząc, że dorastają kolejne dwie dziewczyny!!! Pocieszam się tym, że moje córki przynajmniej przychodzą do mnie i opowiadają, co je dręczy; Nie od razu, nie od pierwszego słowa, ale w końcu docieraja do sedna. Cieszę się z tego, że potrafią przyznać się do winy, bo staramy się nauczyć je, że najgorsza prawda jest dla nas lepsza niż kłamstwo.

Nigdy nie myślałam, że wiek nastolatki jest taki trudny! Z mojej perspektywy wyglądało to inaczej :)

16 komentarzy:

  1. Aniu, doskonale wiem, co przeżywasz, Choć może i nie wiem, bo gdy ja byłam w takiej sytuacji, to z ulgą myślałam, że jak to przetrwam, to już mi się nie powtórzy;-)
    Nie mam żadnych dobrych rad, ten wiek po prostu trzeba przetrwać. Konsekwentnie i z wyrozumiałością, bo dla nastolatek jest to tak samo trudne (a może nawet i bardziej) jak dla rodziców, bo my już wiemy, że to stan przejściowy, dla nich jest tylko tu i teraz, nie potrafią myśleć perspektywicznie i nie potrafią przewidzieć konsekwencji swojego zachowania i swoich decyzji. Nie jest łatwo, wiem, ja też miotałam się ze złości i bezradności... W najgorszym czasie zaproponowałam córce wspólne pisanie bloga i o dziwo ten sposób komunikacji nie tylko nas do siebie zbliżył, ale też bardzo złagodził wszelkie konflikty. Ja pisałam o swoich uczuciach, ona o swoich. Mogłyśmy przeczytać to na spokojnie, a nie w chwilach największej eskalacji emocji kiedy człowiek widzi tylko swój punkt widzenia i nie dopuszcza do głosu drugiej osoby...
    Wychowywanie nastolatki jest jak łowienie ryb - trzeba wykorzystać okazję, gdy można żyłkę przyciągnąć, ale też wiedzieć kiedy popuścić, żeby się nie zerwała;-)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten pomysł z blogiem... super. może to wykorzystam? dzięki, że się tym podzieliłaś

      Usuń
  2. Jejku,jejku,ciężki czas nadszedł, a może kolejne dwie pociechy nie będą tak emocjonalnie przeżywać czasu dorastania? każde ma inaczej.Odnośnie matematyki też pamiętam bitwę słowną z córką, okazało się że córka miała rację, była u nas zmiana w edukacji,gimnazjia itp.Okazało że mnie uczono inaczej matematyki a ich też, było to ułamki- pojęcie nowy ułamek i stary ułamek mnie wtedy zaszokowało, sposoby liczenia inne,zdecydowanie wolałam moją starą szkołe,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie z tą nauką tak jest, kazde pokolenie ma trochę inaczej i każde uważa, że lepiej i łatwiej

      Usuń
  3. Jak sobie pomyślę, jak ja się czasami zachowywałam jako nastolatka, to aż się dziwię, że mi rodzice nie spakowali jednej walizki na drogę i nie wystawili mnie z nią za drzwi!..... *^v^* Niestety, jako dzieci testujemy siebie i dorosłych, trzymam kciuki, żebyście przeszły przez ten okres jak najmniej bezboleśnie, tym bardziej, że masz jeszcze dwie nastolatki w perspektywie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet wolę nie myśleć o tych kolejnych dwóch! najpierw musze przeżyć jedną

      Usuń
  4. Aniu, dużo, dużo wytrwałości i cierpliwości Ci życzę. Wiem, że w chwilach, kiedy emocje wręcz się gotują i bulgoczą, ciężko jest zachować spokój i opanowanie, ale to chyba najlepsze wyjście. Trzeba za wszelką cenę spróbować ugryźć się w język i nie powiedzieć o jedno lub dwa słowa za dużo. Słowa, jak wiadomo, potrafią czasami ranić bardziej niż ostrze.

    Fajne jest to, że Gosia potrafi przyjść i przeprosić. Takie szczere, napędzane tylko własną wolą i inicjatywą, przeprosiny to już jest naprawdę SPORY sukces.

    I też mam wrażenie, że dzieci niestety podchwytują złe zachowania [a nawet teksty] z telewizji i ze szkoły. Szkoła uczy, ale szkoła też zmienia - czasami na gorsze. Mam w swoim otoczeniu bardzo dobry przykład takiego dziecka. Niegdyś grzeczny chłopiec, dziś agresywny, bardzo "moody", momentami aż bezczelny i okrutny w stosunku do innych [przede wszystkim rodzeństwa].

    Trzymaj się dzielnie, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, tej cierpliwości potrzeba! tonę bym kupiła, może więcej... :)

      Usuń
  5. Oj, nie jest łatwo... Domyślam się, jak trudno musi być Wam obu w takich chwilach. Podejrzewam, że Gosia wcale nie chce Was rozgniewać i wywołać takiej awantury, ale ... jakoś to tak samo się kumuluje i wybucha. Potem ona żałuje, Ty jesteś zniechęcona i zmęczona. Jest lepiej. Aż do następnego wybuchu.
    Ja jeszcze nie mam tego typu problemów, bo moja starsza córeczka ma 8 lat. Wszystko przed nami. Życzę dużo cierpliwości i wyrozumiałości Wam obu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak się kręci i jeszcze długo będzie podobnie, tak podejrzewam.

      Usuń
  6. Ay strach się bać - Krzyś momentami zaczyna się zachowywać jak nastolatek, na szczęście jeszcze to nie jest az tak intensywne...
    Bądź dzielna i przetrzymaj!
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może chłopcy mają lżejszy ten czas? a może zaczynają go trochę później? Mam nadzieję, że dam/damy radę

      Usuń
  7. oj kochana jak ja dobrze to znam mam 13 latkę w domu i wiem czym to pachnie a że ja naleze do nerwusów to czasem nie wygląda to wesoło ale wszystko jest do ogarnięcia i rozmowy u mnie już coraz mniej takich wybuchów ale są i to denerwuje a i trzaskania drzwiami mnie ominęło

    cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem nerwowa, aczkolwiek uczę się spokoju i cierpliwości. dzieci mnie tego uczą :)

      Usuń
  8. Zupełnie jakbyś podsłuchała u nas w domu. Mieszkamy w Warszawie ale intensywność dokładnie taka sama! Nasz też jest Gosia... może Gosie tak mają????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie Gosie tak mają? :) mam nadzieję, że wszystkie te nasze rozmowy, kłótnie i przeproszenia cos dadzą, coś pozytywnego

      Usuń