piątek, 16 października 2015


Sweterek się dzierga, już prawie na ukoczeniu, a póki co kolejne uroki jesieni:



Rośliny spowite w pajęczyny, rankami wyglądają zupełnie inaczej, niż  w ciągu dnia:



Wśród paproci wyrastają "pałace" z pajęczyny, lśniące w porannym słońcu



..a samo słońce to czasem biały krążek, zamknięty w liniach wysokiego napięcia:



Pajęczyny, jak diamentowe naszyjniki jesieni...



...a przy tym wszystkim wciąż obecna zieleń...



...zieleń...



...a przecież już połowa października....

13 komentarzy:

  1. ale to slicznie wygląda, pieknie to ujełaś,

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, to chyba jedne z Twoich piękniejszych zdjęć! I w dodatku takie nastrojowe. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Tylko ta wściekle pomarańczowa data na fotkach trochę zakłóca moje poczucie estetyki ;)

    Jestem zachwycona tegorocznym październikiem - suchy, pogodny i bardzo, ale to bardzo słoneczny. Już naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio padało. Wczoraj musiałam z konewką lecieć podlać surfinie, bo mi nieco oklapły z braku deszczu. Swoją drogą, bardzo lubię te kwiatki, ale tyle wody, ile one pochłaniają.... To jakiś obłęd. Bywało tak, że latem musiałam podlewać je dwa razy dziennie.

    Jeszcze raz powtórzę: pięknie uchwyciłaś piękną jesień :)

    Miłego weekendu. Ja już na szczęście mam dwa dni totalnego luzu, bo niedawno skończyłam sprzątać dom, więc jutro nie muszę tego robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta data tak istnieje ustawiona od początku. Ponieważ czasem przycinam zdjęcia, to jakoś ciągle o niej zapominam, ale chyba czas ją usunąc :) dobrze, że o tym napisałaś, bo ja jej już prawie nie zauważam; mózg chyba się tak przyzwyczaił, że nie widzi.
      Październik jest fantastyczny i cieszę się każdym jego dniem. jest na tyle ciepły, że ogrzewanie u nas praktycznie nie jest wcale włączane, a my chodzimy w krótkich rękawkach, choć nasz dom należy do tych zimnych.
      dziękuję bardzo za uznanie dla zdjęć. Jestem z niektórych bardzo zadowolona, z niektórych mniej. Część robiłam z wnętrza samochodu - np. to słońce, więc tym bardziej cieszy mnie to, że się udały.

      My nie mamy totalnego lenistwa w ten weekend, ale najważniejsze że spędzamy go razem. Przez wiele lat nie mogliśmy się tym cieszyć w związku ze specyfiką pracy mojego męża.

      Usuń
    2. Mnie się tylko wydawało, że będę mieć - z braku innych rzeczy do robienia postanowiłam zrobić dwa ciasta - zgadnij jakie? ;) Oczywiście szarlotkę z bezą :) A drugie to popularny 3-bit? Znasz? Zupełnie inne w smaku, baardzo słodkie, ale też je lubimy. Przypadło do gustu wszystkim gościom.

      A co do daty, to z jednej strony jest to fajne ułatwienie - po latach od razu widać, kiedy było robione zdjęcie :) Z drugiej zaś - fotki na blogu lepiej wyglądają bez niej. Ale pewnie tylko ja ją dostrzegam i tylko mnie "przeszkadza" :)

      Uff, jak dobrze wiedzieć,że nie tylko ja jeszcze nie ogrzewam domu, bo już zaczęłam się zastanawiać, czy czasem nie jest coś ze mną nie tak. Dużo osób już ogrzewa regularnie, ale ja ciągle jeszcze śpię przy otwartym oknie, albo wietrzę pokoje w ciągu dnia - uwielbiam świeże powietrze :)

      Wspólne weekendy to jest to! My niedziele zawsze spędzaliśmy razem, ale nie soboty, bo przez wiele, wiele lat Połówek pracował sześć dni w tygodniu. Mnie też się od czasu do czasu zdarza robocza sobota, ale to jednak rzadkość jest.

      Usuń
    3. Ciasto 3 bit? nie znam.

      My dość długo nie grzejemy, tak jakoś już nam dobrze. Za to kiedy zdarzy mi się pójśc do znajomych... pąsy na twarzy i pot płynie po plecach! Okno nadal mamy otwarte cały dzień i czasem pół nocy. Tak jest cały sezon od późnej wiosny :) teraz znowu będę mieć problem z uszczelkami, bo nie zechcą się wpasować w ramy:) Nas niektórzy biorą za dziwaków przez te otwarte okna.
      Tak, wolne weekendy... to jest po prostu piękne.

      Usuń
    4. To ciasto lubię za to, że robi się je dość szybko i bez pieczenia, praktycznie z gotowych produktów [herbatniki, krakersy, dżem, masa krówkowa] Trzeba tylko zrobić budyń i ubić śmietanę. W moim przepisie [wycięty z gazety] na ubitą śmietanę kładzie się prażone migdały. Słodki i sycący, w sam raz jak ma się ochotę na coś słodkiego. Domyślam się jednak, że nie jest to ciasto dla wszystkich, bo może okazać się za słodkie. Ja dla równowagi dodaję zawsze jakiś kwaśny dżem.

      Mam identycznie! Przestałam chodzić w odwiedziny do pewnych znajomych, bo u nich jesienią i zimą nie szło wytrzymać w salonie: ogień w kominku, temperatura osiągająca 30 stopni, a może nawet więcej. Topiłam się tam. Nie cierpię takich tropików i nie rozumiem, jak komuś tak przyjemnie w takim cieple siedzieć.

      Usuń
  3. Zjawiskowe kadry, takie bardzo jesienne i nastrojowe. U nas już sporo mniej zieleni, właściwie, to chyba nawet wcale, nawet się nie przyglądam przyrodzie, bo zziębnięta myślę tylko o tym, żeby jak najszybciej być w domu... A to dopiero połowa października;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za słowa uznania, zwłaszcza, że wiem, jak Ty patrzysz na zdjęcia po kursie :)
      U nas jest wyjątkowo ładnie i sucho.

      Usuń
  4. Ojej, cudne fotki... Zwłaszcza oczarowała mnie druga i trzecia fotografia...Coś niesamowitego...

    OdpowiedzUsuń