środa, 7 października 2015

Słodkości na "porcelanie"



Ostatnio dostałam przepis na szarlotkę. Sprawdziłam, upiekłam i przepis został wprowadzony do mojego specjalnego zeszytu z tymi ciastami, które piekę NA PEWNO. Przepis dostał nazwę "Szarlotka Taity", bo to od niej otrzymałam namiary :) Dzięki temu od razu będę wiedziała, o jakie ciasto chodzi.  Szarlotka jest powszechnie dostępna pod tym linkiem    


Moja ulubiona sąsiadka zaopatrzyła mnie w wiadro jabłek na przetwory. Właśnie odnosiłam jej to wiaderko, żeby oddać, a Christin natychmiast wysłała męża, żeby napełnił je ponownie. Trwa to każdej jesieni od lat, a ja od lat zapełniam słoiki przetartymi jabłkami, gotowymi do pieczenia ciast. Tym razem też przetworzyłam wszystko niemalże natychmiast. Żeby wystarczyło mi słoików(wszak, jak często można jeść korniszony czy kiszone?!), część jabłek od razu przeznaczyłam na ciasto.




Jest to jeden z niewielu nowych przepisów, które przypadły do gustu naszej rodzinie. Ciasto wychodzi fantastyczne, z tym, że według nas, najlepsze jest następnego dnia, po wystygnięciu. Na ciepło nie było tak pyszne. Możliwe, że to moja wina, gdyż przeliczyłam się z jabłkami, a w zasadzie ich kwaśnością. Ciepłota ciasta zwiększała jednocześnie kwaśność jabłek. Następnym razem dodam trochę więcej cukru :)




Zastanawiałam się, jak wyjdzie mi ta beza, pieczona na podsmażonych jabłkach, ale wyszła i smakowała wspaniale.


Wszyscy, oprócz Izabelki, dorwali się do słodkości i pałaszowali, aż łyżeczki dzwoniły.



Nie mogłam się powstrzymać i przy okazji nie wstawić przepięknej filiżanki, którą kiedyś dostałam od znajomej. Ma wyjątkowy kształt.



Z pełnej blachy - tej z piekarnika, nie jakiejś formy, po pół dnia zostało to:



Dobrze, że się nie rozdrabniałam na jakieś foremki! Od razu upiekłam ciasto 0,5x0,5m :) Jestem pewna, że zagości ono u nas wiele razy. Dziękuję Taito.

12 komentarzy:

  1. O, szrlotka to i moje ulubione jesienne ciasto! Tylko piekę mniejszą porcję, bo i tak potem sama jem, a musze się ograniczać, bo szarlotki tak mi smakują, że zjadłabym ile by było;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mojego męża to nawet nie ma czegoś takiego jak sezonowość, szarlotka jest najlepsza zawsze i wszędzie

      Usuń
  2. Filiżanka jest po prostu przecudna, a ciasto wygląda smakowicie. Zastanawiałam się, jak wykorzystać białka pozostałe przy robieniu kruchego ciasta. Z tą bezą to świetny pomysł. Niemniej trochę zmodyfikuję to ciasto - przede wszystkim nie dam masła do jabłek, na pewno to pyszne, ale niestety bardzo zwiększa kaloryczność, ale dodam mąki ziemniaczanej, by mus nie był taki płynący. Zaś wierzch zrobię z 3 białek pozostałych po zrobieniu kruchego ciasta (no chyba że jeszcze zrobię ciasteczka). Ostatnio piekłam szarlotkę z przepisu mojej mamy - byla całkiem dobra, ale mam ochotę na odmianę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o mące ziemniaczanej. U mnie potrzeba było 6 białek, bo niestety, ale na wielką blachę z 3 wyszłoby za malo bezy. Za to zrobiłam podwójną porcję kruchego - zamroziłam ją i mam na kiedyś,a w ten sposób mam 6 białek :)

      Usuń
  3. Kochana, nawet nie wiesz, jak wielki uśmiech wywołałaś na mojej twarzy! A to wcale nie jest łatwe zadanie, bo jest mi cholernie źle w ten dzisiejszy wieczór. Swoją drogą na moje smutki przydałby się jakaś "comfort food" - ta szarlotka byłaby idealna :) Pięknie się prezentuje.

    Strasznie, ale to strasznie się ciszę, że Wam posmakowała. Prosta w przygotowaniu, a naprawdę dobra. I zgadzam się, najlepsza jak sobie troszkę poleży i odpocznie.

    Serdeczne uściski i pozdrowienia :)

    PS. Fajnych sąsiadów macie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajnie, że czasem uda mi się kogoś rozśmieszyć, czy wywołac uśmiech :)

      Sąsiedzi są świetni, właśnie mam zamiar odnieść wiaderko :)

      Mam nadzieję, że dałaś rady jaos przetrawić smutki, a jeśli jeszcze nie, to już wkrótce.

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Oj, jak smakowicie u Was:) Twoja szarlotka wygląda bardzo smakowicie...Oj, palce lizać! Filiżanka przecudna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż mi ślinka pociekła, tak smakowicie wygląda.
    Zaraz zapisuję sobie przepis, i jak tylko będą moje jabłka dojrzałe, to szarlotka zagości na moim stole.
    Jak dobrze mieć fajnych sąsiadów, wiem, bo mam :)))
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrzy, przyjaźni sąsiedzi to już połowa udanego mieszkania, tak mi się wydaje :)

      Usuń
  6. Korniszony i kwaszone można jeść trzy razy dziennie, codziennie. *^o^*
    Przepiękna filiżanka! Z takiej porcelany herbata od razu inaczej smakuje.
    Zapisuję przepis na szarlotkę do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja już tak nie mam, po jakimś czasie czuję przesyt, a słoików wciąż potrzebuję :)
      Właśnie dla szczególnego smaku herbaty mam takie różne filiżanki, zdecydowanie bardzije lubię z nich pijać, niż ze zwykłych kubków.

      Usuń