wtorek, 25 sierpnia 2015

Miał być nowy post




...ale najstarsza(wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką) dostarczyły nam tyle emocji, tyle wrażeń, że już nie mam siły na nic więcej. Na pewno ten dzień, a w zasadzie wieczór, oboje z mężem zapamiętamy na długo! Młoda jest uziemiona na bardzo długi czas.... jeszcze nawet nie podjęliśmy decyzji na jak długi.

Ech, zaczyna się....

17 komentarzy:

  1. Trzymaj się...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś się trzymam, bo nie mam wyjścia.... dziękuję za dobre słowo

      Usuń
  2. Zabrzmiało groźnie...
    Życzę dużo siły. I wyrozumiałości. To ciężki okres również dla samych nastolatków;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I było... na szczęście - miejmy nadzieję - zażegnaliśmy niebezpieczeństwo, a dzieci dostały lekcję. My zresztą też.

      Usuń
  3. Aniu,myslę że każde dziecko strasznie narozrabia, wiem jesteś zdenerwowana, a porozmawiajcie na spokojnie, moje starsze rodzeństwo podpaliło (jako dzieci oczywiście) ,sypialnie rodziców(pierwszy dorobek ich życia przy czwórce dzieci),do dzisiaj wspominamy to zdarzenie,mama wpadła w furię, jakby nie sąsiad to nie wiem jakie siniaki siostra najstarsza by posiadała.Był to rok ok.1957, bieda,kolejki.Moje też naczyniły cuda i niewidy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dajemy radę. już jest lepiej. dziękuję

      Usuń
  4. No tak... Dzieci potrafią... Z dzieciństwa pamiętam, ze tez miewałam nieciekawe z punktu widzenia dorosłego pomysły. Mam nadzieję, ze działania wychowawcze pomogą na przyszłość. Wspieram duchowo,
    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Motylku. Już stajemy na nogi :)

      Usuń
  5. Ojej, brzmi strasznie. Możesz mi ją sprzedać:) Lubię wyzwania;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno temu, moja córka była w okresie dojrzewania, było jak prawie każde burzliwe, jedni współczuli, inni cieszyli się że nie mają córek. I w takich okolicznościach przyrody naszemu znajomemu lekarz oznajmił, że będzie tatą bliźniczek. Za kilka dni spytaliśmy go jak się z tym czuje - odpowiedział, że nijak bo jako człowiek czynu wymógł zmianę lekarza ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zabić posłańca to stara strategia. Choć nie do końca rozumiem ideę zmiany lekarza.

      Usuń
    2. to zdarzenie uświadomiło mi, jakie wyzwania nas jeszcze czekają! :) ale damy radę, musimy...

      Usuń
  7. Jako osoba bezdzietna niewiele mam w tej sprawie do powiedzenia, zwłaszcza, że nie wiem o co chodzi. Ze swoich doświadczeń z młodości, to mój młodszy brat sprawiał problemy, a ja byłam grzeczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dajemy radę, już jest lepiej :) nie chcę mówić, czy raczej pisać o co chodzi, bo to zbyt prywatne.

      Usuń
  8. Jak to mówią: "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot".
    W każdym wieku dzieci mają różne pomysły, które dorośli (według nich) rozumieją "inaczej", ale myślę, że rozmowy, wyjaśnienia powinny przynieść dobre efekty i lepszy skutek, bo kara nie zawsze odbierana jest przez dziecko tak, jak myślą dorośli...
    Jednak, Wy najlepiej wiecie, jak postępować z własnymi dziećmi...
    Czekam na lepsze wieści. :)
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowy były, wszystko już było, ale kara, w sensie odcięcie od pewnych rzeczy też musi być.na szczęście idzie ku lepszemu.

      Usuń