poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Emo... zapomniane przez jakiś czas





Może potrzebowaliśmy takiego "odsapnięcia" od tego parku? W końcu ile można tam jeździć? Od wiosny nie zajrzałam do niego, dziewczyny nawet nie chciały słyszeć o piknikowaniu w tamtych rejonach, ale wczoraj pojechaliśmy w końcu na spacer do pobliskiego Emo.


Dziewczyny szalały, rozrywała je energia...



Starsze miały dużo radości w noszeniu młodej:






Zdjecie przy drzewie/na drzewie/w drzewie, bez którego park się nie liczy....



Na szczęście pogoda była ładna. Ciepło, choć pochmurnie, z przyjemnością wędrowaliśmy alejkami.



Na łące ze skoszoną trawą - już prawie sianem - kolejne wygłupy:






W końcu jezioro...




...i trochę wyciszenia.






Iza, na zmianę z Moniką, trzymały aparat i strzelały foty, stąd nawet ja się pojawiłam na zdjęciach :)



...w towarzystwie każdej z nich, bo jakże inaczej?



I ostatnie ujęcie trawników, łąk i lekko pochmurnego nieba....


2 komentarze:

  1. fantastyczna wyprawa, miło Was widzieć w tak radosnym nastroju,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy świeci słońce, to wszyscy chyba mają więcej szczęścia wypisanego nie tylko na twarzy :)

      Usuń