piątek, 12 czerwca 2015

Jezioro



Pogoda trochę się poprawiła, wybrałyśmy się zatem nad jezioro. Artur w pracy, więc nie skorzystał z pogody i odpoczynku nad wodą.

Najpierw krótka przejażdżka na torfowisko, chwila przy rzece:


Potem kilometrowy spacer nad jezioro w takich okolicznościach przyrody:


Sosny pylą na żółto, dzieciaki miały więc ubaw potrząsając gałązkami, z których unosił się "złoty" pył.


Potem jeszcze kawałek i woda... Dziewczyny od początku wiedziały - podobnie jak ja - że wejdą do wody. Pytanie było tylko: jak głęboko i czy będą mogły pływać? 




Woda była jeszcze bardzo zimna, więc pozwoliłam im na brodzenie przy brzegu, zwłaszcza, że sama nie miałam stroju kąpielowego, żeby wejść i pływać z nimi na głębszej wodzie.


Bieganie wzdłuż brzegów jeziora też jest świetną zabawą, jak widać. Poza tym przekopywanie mokrego piasku, wsmarowywanie go sobie w skórę i ubrania...



Zamki z piasku i tamy.., próby łowienia ryb... Tak upływały kolejne kwadranse. Ponieważ słońce schowało się za chmurami i temperatura zaczęła spadać, trzeba było wracać do domu.




Niełatwo było się dzieciom rozstać z wodą, niełatwo.



Jeszcze kilka minut, jeszcze chwila... Potem Iza wrzuciła foremki do wody i zaczęła je wyławiać tłumacząc, że to tak przypadkiem. Foremki odpływały z falami, Monika dołączyła do pościgu i skończyło się to tym, że weszły prawie po pas do wody. Cóż... można się było tego spodziewać.


Mokre, upiaszczone, wracałyśmy do samochodu. 

5 komentarzy:

  1. Czytalam, czytalam i czekalam kiedy dojdziesz do opisu jak to twoje dzieci z brodzenia w wodzie po kolana skonczyly w wodzie po pas (niemal) - bo ze tak to sie skonczy, BYLAM PEWNA. W koncu tez mam dzieci...
    Jakim cudem ani twoje dziewczyny ani moje Pociechy nie maja pletw - nie wiem. Moje NIGDY nie przepuszcza najmniejszej nawet kaluzy, a kazde brodzenie w zbiorniku z opcja zanurzenia - wlasnie tak sie konczy, nie wazne czy "przypadkiem" czy celowo...
    Pozdrawiam wakacyjnie,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się też dziwię, że jeszcze im nic nie urosło między paluchami, albo przynajmniej na plecach:) Przyznaję się, że nastawiałam się na takie zakończenie, bo w końcu zna człowiek swoje dzieci :)
      Dziś pojechaliśmy jeszcze raz, z dodatkowa koleżanką i oczywiście wszystko było mokre, mało tego, obficie obsypane piachem, a piach na mokrym ubraniu... doszły do samochodu, to część odpadło, więc nie było tak strasznie.
      czasem się wściekam, że tak się moczą, brudzą, ale z drugiej strony - masz albo czyste dziecko, albo szczęśliwe.
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Lepiej, zeby sie tak bawily, niz wiecznie siedzialy z tabletem w lapkach badz przed TV/komputerem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci zawsze znajdą pretekst, by się zmoczyć bardziej, niż rodzice pozwalają:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama bym w tej wodzie pobrodziła! Szczególnie, że znowu idą upały, ufff..... ^^

    OdpowiedzUsuń