środa, 24 czerwca 2015

Dzień sportu



Koniec roku szkolnego to czas zabaw sportowych, konkursów i tym podobnych zajęć. W szkole starszych pociech dni sportu odbyły się w poprzednim tygodniu, natomiast Izabela mogła cieszyć się zabawami na powietrzu w ten wtorek. Generalnie od trzech tygodni dzieciaki spędzają czas w przedszkolu głównie na zewnątrz, bo pogoda dopisuje, a jak u nas już jest pogoda, to należy się nią cieszyć na maksa! Widać to zresztą niejednokrotnie po oparzeniach słonecznych, "zdobiących" głównie tubylców :)

Tego dnia, dzieciaki w przedszkolu miały najpierw krótką pogadankę na temat pomagania innym i brania udziału w akcjach charytatywnych, po czym powędrowały z nauczycielkami(i trójką rodziców... tak, brałam w tym udział) przez miasto, aby zbierać pieniążki do puszki.
Takie akcje sa tutaj popularne i nikt w mieście się nie dziwił. Rodzice wiedzieli o całej akcji wcześniej i w grupkach stali wzdłuż ulicy, robili zdjęcia, wrzucali pieniążki i bili nam brawa. Do tego mieliśmy eskortę policji, która zatrzymywałą ruch na skrzyżowaniach, co pomagało nam płynnie przejchodzić, bez obaw o jakikolwiek wypadek.





Tam daleko na przedzie idę ja, ubrana na czarno. Lepszego zdjęcia z tego dnia nie mam, bo uwierzcie, przeprowadzenie 30-ki dzieci, które są podekscytowane, w dodatku chodzą, każde w innym tempie, jest wyzwaniem. Spacer, chociaż był taki krótki, to wydawał się strasznie długi!



W taki sposób obeszliśmy miasteczko i dotarliśmy do centrum sportowego, które nieodpłatnie udostępniło naszemu przedszkolu miejsce do zabawy. Bardzo ładny gest z ich strony, byłam zaskoczona!

Zaczęły się zabawy, przerywane odpoczynkiem i posiłkami, głównie piciem.

Izabela w wyścigu z jajkiem na łyżce.... Jajko zostało zastąpione ziemniakiem, żeby oszczędzić sobie bałaganu:)



Po picie biegaliśmy dosłownie co chwila, ale nie ma się też co dziwić! Temperatury wysokie, zabawy w pełnym słońcu...


Było też przeciąganie liny i niestety, drużyna Izabeli przegrała, co strasznie ją wściekło. Rzuciła linę na ziemię i uciekła w kąt opłakiwać przegraną. Żeby było śmieszniej(choć trudno to tak określić), przypadkowo, podczas wyścigu, Izabela została dość mocno uderzona pod okiem. Na szczęście dostaliśmy lód i dziś, po siniaku, prawie nie ma śladu.


Na koniec wręczanie medali - jako nagrody za udział w imprezie i pamiątkowych scrapbooków - to już tradycja tego przedszkola. Sheila zbiera prace i zdjęcia dzieci przez cały rok i na koniec składa, skleja to w książki. Wyobrażacie sobie ile to pracy!?



I zdjęcia....


Z najukochańszą panią: Sheila Juniorka, prywatnie moja przyjaciółka, a dla Izy najwspanialsza nauczycielka.



Z "babcią Sheilą", jak określa ją Iza(określenie wzięło się stąd, że jest to babcia koleżanki mojej starszej córki; tak to do niej przylgnęło i tak już jest). Sheila Seniorka jest właścicielką przedszkola i rodzoną matką Sheili Juniorki. Tak je odróżniamy w przedszkolu, kiedy o którąś pytamy:)



I z kolejną panią - Rose, która jest niesamowitą, pełną ciepła osobą; ma przeogromną cierpliwość i wspaniałe podejście do dzieci.


Jutro zanosimy małe upominki do przedszkola. Po ponad 6 latach współpracy nadszedł czas na pożegnanie z tym miejscem. Pożegnanie definitywne, bo ostatnie moje dziecko zakończyło etap przedszkolaka. Ciesze się ogromnie, że ktoś, kiedyś, wiele lat temu natchnął mnie myślą, żebym wybrała TO przedszkole. Przez te wszystkie lata nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji. Każde moje dziecko wyniosło z tego miejsca przepiękne wspomnienia i cenne nauki. Wiem, że nie żadne słowa podziękowania nie oddadzą w pełni tego, co czuję do kobiet tam pracujących; tego nie da się zamknąć w słowa....  Pożegnanie będzie ciężkie i na pewno pełne emocji.


W szkole polskiej już zakończyliśmy ten rok szkolny. Każdego dnia odbyło się małe przyjęcie, wręczenie świadectw i nagród. Był czas na zabawę i rozmowę o wszystkim, nie tylko o nauce. Panie dostały prezenty i wydawały się bardzo zadowolone, kiedy od razu rozpakowały paczuszki.
Dziewczyny zebrały bardzo dobre oceny, co mnie cieszy ogromnie. To, co jednak cieszy mnie najbardzie, to jest wiadomość roku: Gosia sama oznajmiła, że chciałaby pójść do piątej klasy!!!!!! Nigdy, przez te cztery lata, nie powiedziała czegoś takiego. Raczej wściekała się, że znowu będzie jeździć do szkoły polskiej.... Myślę, że po tym widać, jak bardzo już dojrzewa i zaczyna doceniać i znajdować przyjemność w kontaktach z dziećmi ze szkoły polonijnej. Tam może porozmawiać o sprawach, których nie rozumieją jej irlandzkie koleżanki. Cieszę się ogromnie z tego postępu.
Oczywiście Monika gdy tylko usłyszała to, co Gosia oznajmiła, wygłosiła swoje zdanie: a ja nie zamierzam chodzić do piątej klasy! Zobaczymy.

6 komentarzy:

  1. Już koniec przedszkola? Już?!
    Na co zbierane było do puszek?
    Koniec roku końcem roku,ale najlepsze jest to, że już zupełnie niedługo Was zobaczę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już zupełnie, całkiem niedługo! :))

      Usuń
  2. Przepiękny wzruszający wpis, aż mi się łezka w oku zakręciła.
    Panie w przedszkolu rzeczywiście bardzo sympatycznie wyglądają i łatwo uwierzyć, że mają dobre podejście do dzieci, to robienie scrapbooków bardzo mnie ujęło, wspaniała pamiątka dla dzieci:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, jak się popłakałyśmy wszystkie przy pożegnaniu! Tak, te scrapbooki są fantastyczne. Każda z moich córek dostawałą taki każdego roku. Piękna pamiątka.

      Usuń
  3. Oh, jak ten czas leci... wiem, to takie banalne stwirdzenie, ale jakze prawdziwe! Pamietam, kiedy napisalas, ze jestes w ciazy z Iza, a tutaj Panienka konczy przedszkole...
    I nie ma to jak panie w przedszkolu - ja swoje ukochane panie z przedszkola pamietam do tej pory...
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czas nam ucieka!!!! Sama masz już dużą dziewczynkę! Cieszę się, że moje córki spotkały tak wspaniałe nauczycielki! będą mieć piękne wspomnienia.

      Usuń