piątek, 22 maja 2015

I kolejny "piątecek"



Znowu czas przeleciał z prędkością światła. Tym razem tydzień szkolny był krótszy o jeden dzień, bo w Irlandii referendum i nasza szkoła była punktem głosowania. Dziewczyny zadowolone, zakończyły naukę w czwartek, a ja postanowiłam wykorzystać ten szczęśliwy zbieg okoliczności i wstawiłam auto na pełny serwis na pół dnia właśnie w piątek. To, że nie musiałam wozić dzieci ułatwiało sprawę, choć mechanik dał mi samochód zastępczy - jak zawsze, ten sam malutki, 3-drzwiowy(jak ja nienawidzę takich aut!) renault megane. Nie narzekałam jednak, bo mogłam zrobić pełne, piątkowe zakupy i pozałatwiać wszystko, wszak byłam mobilna.
Spieszyłam się z serwisem, bo już przekroczyłam ilość przejechanych mil o ponad tysiąc, a na sobotę mieliśmy zaplanowaną kolejną wycieczkę, która nastukałaby nam kolejne setki. Auto zrobione, wymyte i  wypucowane, odebrałam wieczorem i znowu gotowe jest ono na kolejne tysiące mil w nadchodzących miesiącach.

Maszyna do szycia też nie próżnowała, choć ona serwisu jeszcze się nie doczekała. I prawdę mówiąc, nie wiem czy się doczeka, bo powoli zaczynam myśleć o kupnie nowej. Dziś nawet już prawie połasiłam się na singera brilliance 6180, ale po przeczytaniu dziesiątek negatywnych opinii, zrezygnowałam. No nic, na razie jeszcze poszyję na starej, a w przyszłości zobaczymy.


Pierwsza rzecz dociągnięta do końca. Pikowanie zajęło mi mnóstwo czasu i nerwów; w pewnej chwili myślałam, że to rzucę.



Zadowolona jestem z wyglądu, z tego, jak ładnie wyszły mi rogi, jak mięsisty jest ten obrus, ale końcówka szycia dała mi w kość.  Moja maszyna już nie daje rady przy zakrętach, małych łukach, szczególnie na biegu wstecznym. Do tego napinacz nici górnej jest totalnie rozwalony, pomagam sobie sposobem "domowym". Efekt jest taki, że schdzi mi znacznie dłużej na pewnych czynnościach. To, czym maszyna mnie jeszcze potrafi udobruchać jest fakt, że szycie 3,4 warst jeansu czy innych grubych materiałów, nie stanowi dla niej problemu.



Jeśli pikowanie, to już po liniach prostych, co oczywiście nie jest tak efektowne. Złamałam 5 igieł w przeciągu 15 minut szycia zakrętasami. W pewnej chwili coś się blokowało i w ułamku sekundy trach! i po igle. Dokończyłam pracę bardzo ostrożnie, szyjąc po większych łukach z półkolach.



Druga skończona rzecz - ręcznik kuchenny lub ociekacz na naczynia(zobaczyłam takie cudo w sklepie za jakieś koszmarne pieniądze i stwierdziłam, że uszyję to sama) - tu szycie szło jak po maśle. Wszystkie linie proste, ściegi gładkie...


Patchworkowy wierzch jest od razu zszywany z wkładem chłonącym - czyli ręcznikiem i spodem, czyli jakąś  tkaniną, w tym przypadku kwiatowym płótnem:


Takie szycie daje od razu efekt pikowania. Zaczynamy je od przypięcia szpilkami środkowego paska, po czym naszywamy z dwóch ston kolejne paski, systematycznie rozprasowując szwy. Na koniec lamówka i gotowe.

Podczas postojów, w samochodzie, szydełkuje się już koronka brzegowa w obrusie:



... i powolutku powstają bransoletki dla dziewczynek.


Coś podobnego widziałam w internecie, tylko w znacznie bardziej rozbudowanej wersji. Moja na razie jest taka, ale próbuję różnych metod łączenia i zobaczymy, co wyjdzie dalej.
Najważniejsze dla mnie było znalezienie alternatywy zapięcia metalowego, bądź regulowania supełkowego. Bransoletki są zapinane na ostatni, luźny koralik.

6 komentarzy:

  1. pracowity tydzień,efekty ekstra,podziwiam Twoją cierpliwość z pikowaniem bo u mnie było by odłożone już na później, ociekacz super a bransoletki słodkie, miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie miałam wyboru, musiałam dokończyć to pikowanie! ale uwierz, byłam na granicy cierpliwości!

      Usuń
  2. Pracuś z Ciebie, ale nie dziwię się, bo i masz potrzeby.
    Fajny pomysł z tym ociekaczem, a pokażesz go w akcji?
    Pozdrawia ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ociekacza nie pokażę na razie w akcji, bo przewidziany jest dla kogoś innego; no chyba, że na sucho:)

      Usuń
  3. Ten ociekacz to świetny pomysł, chętnie zaadaptowałabym go do swoich warunków. Może kiedyś, kiedyś... Myślę, że byłby fajną wprawką do nauki patchworku.
    Bardzo miałaś pracowity tydzień. Gratuluję ukończonych projektów:-)
    Makramowe bransoletki dla dziewczynek są super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że sparwdzi się w użyciu:), a jako projekt dla początkujących jest bardzo dobry.
      Dziękuję za słowa uznania

      Usuń