sobota, 30 maja 2015

Garryhinch Woods, Co. Offaly



...czyli trasa spacerowa "tuż za miedzą".

Niedaleko, bo około 4-5 km od naszego domu, znajduje się całkiem przyjemny leśny szlak spacerowy.



W tej chwili las bieli się czosnkiem niedźwiedzim i pachnie(lub śmierdzi, zależnie co kto woli) nim naprawdę mocno. Przy tej ilości kwiatów potrzeba chwili, żeby się przyzwyczaić do zapachu i iść, nie zważając na niego.



Zaraz na początku mijamy ruiny:


Ściany porasta bluszcz, całkiem już wiekowy.Niektóre jego pędy kruszą spoiwo między kamieniami i rozwalają mur.



Mimo poszukiwań, nie znalazłam odpowiedzi, co to za budowle.



Pozostają więc malowniczą ruiną, owianą tajemnicą:



Po drodze obfociłam kilka dzikich roślin. Pamiętacie te kwiaty? kwiatuszki w zasadzie... maleńkie, lazurowe oczka wśród traw. Przetacznik perski, ożankowy... ten poniżej to chyba ożankowy



Potem chwila speceru wśród lasu, w cieniu drzew



I jesteśmy na moście. Pod nami rzeka Barrow:



...niespokojnie zakręca koryto raz w jedną, raz w drugą stronę...



Dzieciaki wypatrywały błyszczące skarby na dnie...



..planowały, co i kiedy zrobią, żeby wyciągnąć "złote" monety.



W trawie wypatrzyłam Kuklik zwisły.... od razu przypomniały mi się zajęcia z botaniki na SGGW, kiedy jak szaleńcy biegaliśmy po trawnikach rektoratu na Nowoursynowskiej i zbieraliśmy wszelkie kwitnące chwasty, żeby zaliczyć rozpoznawanie :)



Babka lancetowata, która mniej kojarzy mi się z botaniką na uczelni, za to bardziej z dzieciństwem i łąkami w sąsiedztwie.



I oczywiście trawy, które jako dzieciak zbierałam pasjami, suszyłam na strychu i komponowałam bukiety.



Dziewczyny wzięły ze sobą parasole, bo deszcz "wisiał" w powietrzu i nawet jeśli nie spadła ani kropla, to i tak ich używały:



Czasem Izabela udawała zmęczoną, żeby namówić Gosię na ponoszenie jej kawałeczek:) dla starszej była to niezła zabawa:



Paprocie rozwijają powoli swoje liście:



...a świerki zazieleniły się nowymi przyrostami, które w tej chwili kontrastują ze starymi igiełkami i wyglądają jak koronka:



Jak iść, to iść górą, a nie szlakiem....



Znaleźliśmy też mroczne zakątki, zabagnione, gdzie rósł tylko mech i kosaćce:



Większość czasu jednak szliśmy wśród słońca i młodej zieleni:



I jeszcze raz zakola Barrow, z łąkami w tle:



Jeszcze kawałek...



...zdjęcie przy kamiennym mostku:



...i docieramy na parking.

Mam nadzieję, że wycieczka podobała się nie tylko nam:) ?

11 komentarzy:

  1. Ależ one się wyciągnęły! Matka odstaw drożdże bo zaraz ojca przerosną;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, ha, ha :) jak je zobaczysz na żywo, to dopiero będziesz zaskoczona!

      Usuń
  2. piękna wycieczka, a widoki,inne jak u nas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tam u Ciebie ładnie! A na Nowoursynowskiej trawniki tną tak nisko, ze ani kuklików ani babki nie ma. Tylko mlecze i stokrotki potrafią uniknąć kosiarki. Za to na rabatach niepielony skrzyp wielki na pól metra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz jest chyba najpiękniej. maj i czerwiec to po prostu kaskady zieleni i kwiatów. za rektoratem była kiedyś taka skarpa, schodziło się w dół, tam właśnie chodziliśmy po kwiaty, chwasty i owady do zaliczeń. na trawnikach coś się tam znajdowało, ale neiwiele, źle to ujęłam we wpisie. za to łąki obok akademików były bogactwem życia roślinnego i owadziego, tyle, że potem zaczęli tam rozbudowę uczelni. wieki już tam nie byłam....

      Usuń
    2. Skarpa nadal tam jest, teraz tam jest chyba rezerwat przyrody. ^^*~~
      (mieszkam niedaleko)

      Usuń
  4. Studiowałaś na SGGW? *^v^* To tak jak mój mąż, tylko on na Żywieniu Człowieka.
    Bardzo tajemniczy las masz w pobliżu domu, te zakamarki, ruiny, magiczna Irlandia. *^-^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studiowałam :) Na wydziale OiAK(Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu), który, kiedy zaczynałam, był tylko W. Ogrodnictwa. Z sentymentem wspominam tamte czasy. A nie wiesz, czy nadal można wchodzić do parku koło rektoratu? Mam zamiar zabrać tam moje dziewczyny i pokazać im choć kawalątko mojego życia w stolicy :) Na Ursynowie spędziłąm 5 lat, a kolejne na Starej Pradze Północ. Uwielbiałam Ursynów, a teraz mieszkają tam moi teściowie, wiec tak czy siak wracam w znane(aczkolwiek zmienione już)miejsca.
      Lasy w Irlandii prawie zawsze coś kryją, uwielbiam spacery wśród tej zieleni. Musisz kiedyś tego spróbować, jak już tu przyjedziesz.

      Usuń
    2. Z tego co widzę, to studenci łażą wszędzie, robią pikniki na trawnikach, ciągle są teraz koncerty na terenach obok akademików, dużo się dzieje, więcej niż jak mój mąż studiował.

      Usuń
    3. Zapewne trwają Ursynalia; ciekawe, jak teraz to wszystko przebiega?

      Usuń