sobota, 28 marca 2015

Co.Clare, cześć druga


Pisząc o naszj ostatniej wycieczce, wspominałam o pikniku i placu zabaw.

Dzieci naprawdę cieszyły się możliwości skorzystania z "siłowni na powietrzu", spędziliśmy sporo czasu wędrując wzdłuż ścieżki i korzystając z poszczególnych sprzętów.


Izabela skutecznie "pomagała" tacie w ćwiczeniach:



...a czasem tylko obserwowała; tu z miną: czy aby na pewno tata gdzieś dopłynie?



Monika wszędzie znajdzie przyjaciół,  nawet bawiąc się z labiryncie. Tutaj oswoiła kota i siedziała z nim przez dłuższy czas, dopóki zwierzę nie znużyło się grą. Na zdjęciu kot jest akurat mało widoczny, bo schował się w dołku, z którego wyskakiwał, kiedy Monika machała gałązką:



Podczas pikniku nad jeziorem, młoda miała bardzo ważne sprawy do obgadania z ojcem. Widać, jak pogrążeni są w swoich sprawach:



Kiedy wracaliśmy, próbowałam robić zdjęcia kwitnącego Kolcolistu zachodniego(Ulex europaeus). Teraz jest jego czas, czas słonecznej żółci...



...i zapachu kokosu w powietrzu. Taki właśnie zapach wydzielają te krzaki, a zbocza autostrad są nimi porośnięte w dużej części:



I na koniec wiatraki... tak kontrowersyjny tamat w Irlandii w ostatnich latach. Bardzo dużo Irlandczyków jest przeciwnych wiatrakom, woli elektrownie, jako lepsze dla środowiska!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz